Dramat w polskiej miejscowości. Wybuch przeszył okolice, na jaw wyszły dramatyczne fakty
Wstrząsające wydarzenia rozegrały się w nocy z niedzieli na poniedziałek w Nowej Wsi Królewskiej, gdzie doszło do groźnego wybuchu w budynku mieszkalnym. Jak donoszą lokalne służby z OSP Płużnica oraz radio RMF FM, życie lokatorów zawisło na włosku, a o ostatecznym bilansie zdarzenia przesądziło niesłychane szczęście.
- Nocna akcja ratunkowa służb
- Cudowne ocalenie niemowlęcia
- Bilans osób poszkodowanych
- Rodziny bez dachu nad głową
Nocna akcja ratunkowa służb
Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło około godziny 00:30 w nocy, gdy większość mieszkańców pogrążona była we śnie. Przyczyną dramatu była eksplozja pieca centralnego ogrzewania, która doprowadziła do częściowego zawalenia się konstrukcji domu wielorodzinnego. Na miejsce natychmiast zadysponowano liczne siły ratownicze, w tym strażaków z OSP Płużnica, JRG Wąbrzeźno oraz jednostki z Błędowa i Nowej Wsi Królewskiej. Akcję wspierały również zespoły ratownictwa medycznego, policja oraz inspektor nadzoru budowlanego, który musiał ocenić stan techniczny obiektu po tak potężnym wybuchu.


Cudowne ocalenie niemowlęcia
Najbardziej poruszającym momentem akcji ratunkowej była walka o życie trzymiesięcznego niemowlęcia, którego łóżeczko zostało przysypane przez fragment zawalonej ściany. Ojciec dziecka, działając pod wpływem ogromnej adrenaliny, zdołał samodzielnie wydobyć maleństwo spod gruzów i cegieł jeszcze przed przybyciem służb. Choć sytuacja wyglądała dramatycznie, dziecko zostało przewiezione do szpitala na obserwację, gdzie lekarze na szczęście nie stwierdzili u niego żadnych poważnych obrażeń. To prawdziwy cud, biorąc pod uwagę siłę eksplozji, która niemal całkowicie zniszczyła pomieszczenie, w którym spał najmłodszy mieszkaniec tego pechowego budynku.
Bilans osób poszkodowanych
W wyniku wybuchu ucierpiały łącznie dwie osoby, z których najpoważniejsze obrażenia odniósł 42-letni mężczyzna przebywający w lokalu, gdzie znajdował się piec. Poszkodowany doznał ran głowy oraz dotkliwych oparzeń dłoni, jednak według informacji przekazanych przez bryg. Piotra Rogowskiego, jego życiu nie zagraża obecnie niebezpieczeństwo. Łącznie w budynku w chwili katastrofy przebywało sześć osób, w tym trzy rodziny, które w jednej sekundzie straciły dorobek całego swojego życia. Pozostali lokatorzy zdołali opuścić dom o własnych siłach, nie odnosząc przy tym żadnych fizycznych obrażeń wymagających natychmiastowej hospitalizacji.
Rodziny bez dachu nad głową
Bilans strat materialnych jest druzgocący, gdyż Inspektor Nadzoru Budowlanego oficjalnie uznał dom za całkowicie zniszczony i niezdatny do dalszego zamieszkania. Rodziny, które zostały bez dachu nad głową, tymczasowo znalazły bezpieczne schronienie u życzliwych sąsiadów, czekając na dalsze kroki oraz pomoc ze strony władz gminy. Lokalne służby apelują o ostrożność podczas eksploatacji urządzeń grzewczych, przypominając, że regularne przeglądy techniczne mogą zapobiec podobnym tragediom w przyszłości. Obecnie trwają prace nad zorganizowaniem systemowej pomocy dla poszkodowanych, którzy z dnia na dzień pozostali jedynie z tym, co mieli na sobie.