Wybuch w polskiej miejscowości turystycznej. Pilny alert RCB, w akcji ponad 100 strażaków
Potężny pożar wybuchł w Starogardzie Gdańskim. Do akcji gaśniczej hurtowni na terenie tzw. Małego Dworca skierowano ponad 100 strażaków, a służby zwróciły się do mieszkańców z pilnym apelem. W związku z zagrożeniem ostrzeżenie wydało również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
Pożar hali w Starogarzie Gdańskim
Zgłoszenie dotyczące płonącej hali przy ul. Drogi Owidzkiej w Starogardzie Gdańskim wpłynęło do służb w piątek 5 czerwca po godzinie 19.
Ogień objął obiekt o wymiarach około 40 na 40 metrów, w którym mieściła się hurtownia oferująca m.in. sztuczne kwiaty, znicze oraz artykuły gospodarstwa domowego. Mimo dużej skali zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń.
Ponad 100 strażaków walczyło z ogniem
Ze względu na rozmiary pożaru do akcji skierowano znaczne siły i środki. Jak przekazał w piątek późnym wieczorem st. ogn. Marcin Nierzwicki z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Starogardzie Gdańskim, na miejscu pracowało ponad 100 strażaków. W rozmowie z TVN24 wyjaśnił, że podczas działań gaśniczych pojawiło się gęste zadymienie.
- Było duże zadymienie, które wychodziło na zewnątrz. Ze względu na to zadysponowaliśmy grupę ratownictwa chemicznego z Gdyni w celu sprawdzenia, czy ten dym zagraża mieszkańcom. Okazało się, że na szczęście nie jest to szkodliwy dym - powiedział strażak.
Pilny apel do mieszkańców
Jeszcze przed potwierdzeniem, że dym nie stanowi zagrożenia dla zdrowia, służby i władze miasta apelowały do mieszkańców pobliskich osiedli o pozostanie w domach, zamknięcie okien oraz unikanie rejonu prowadzonych działań. Alert rozesłało również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które za pośrednictwem wiadomości SMS wezwało mieszkańców powiatu starogardzkiego do niezbliżania się do miejsca pożaru oraz zamknięcia okien i drzwi.
Strażacy musieli jednocześnie walczyć z rozprzestrzeniającym się ogniem i zabezpieczać sąsiednie obiekty. Jak relacjonował st. ogn. Marcin Nierzwicki, płomienie objęły część dachu hali, a podczas akcji doszło do kilku eksplozji.
- Zaczęliśmy bronić magazyn, który jest przyległy tutaj obok. Doszło do kilku wybuchów, okazało się, że były też tam artykuły pirotechniczne. (…) Dostaliśmy też informację, że nikogo tutaj na zakładzie nie było w momencie pożaru - mówił.