Dramat na Żoliborzu. Nie żyją 2 osoby
Na warszawskim Żoliborzu w bloku przy ul. Powązkowskiej znaleziono ciała dwóch mężczyzn. Według ustaleń służb to najprawdopodobniej bracia: 61-letni Roman D. i 68-letni Dariusz D. Jeden z nich nie żył od kilku tygodni, drugi zginął po skoku z okna podczas interwencji policji. Sprawę bada prokuratura i czeka na wyniki sekcji zwłok.
Interwencja policji na Powązkowskiej po zgłoszeniu sąsiadów o zapachu z mieszkania
Poniedziałkowe popołudnie 4 maja na spokojnym zazwyczaj osiedlu przy ul. Powązkowskiej w Warszawie zostało zakłócone przez interwencję policji. To lokatorzy budynku zaalarmowali służby, wskazując na coraz silniejszy i wyjątkowo uciążliwy zapach wydobywający się z jednego z mieszkań. Jak relacjonowali, problem narastał od kilku dni, a wysokie temperatury, które utrzymywały się w ostatnim czasie, dodatkowo spotęgowały sytuację.
Zaniepokojeni mieszkańcy zdecydowali się wezwać funkcjonariuszy, podejrzewając, że w lokalu mogło dojść do tragedii. Około godziny 16 przed blokiem pojawił się radiowóz, a policjanci rozpoczęli próbę kontaktu z osobami przebywającymi wewnątrz mieszkania. Mimo wielokrotnego pukania i nawoływań nikt nie otworzył drzwi.
Wobec braku reakcji i narastających podejrzeń funkcjonariusze podjęli decyzję o wezwaniu straży pożarnej. Sytuacja od początku wydawała się nietypowa i wskazywała, że za zamkniętymi drzwiami mogło dojść do dramatycznych wydarzeń. Jak później ustalono, lokal zajmowali dwaj bracia — 68-letni Dariusz D. oraz 61-letni Roman D.

Skok z okna podczas działań służb i śmierć 68-letniego mężczyzny
Strażacy wraz z policjantami zdecydowali się dostać do mieszkania od strony balkonu. Jeden ze strażaków oraz policjantka wsiedli do podnośnika, by z zewnątrz dostać się na wysokość trzeciego piętra. Gdy byli już niemal przy balkonie, doszło do dramatycznego zwrotu akcji.
Po przeciwnej stronie budynku nagle otworzyło się okno tego samego mieszkania. Chwilę później znajdujący się tam mężczyzna wyskoczył z trzeciego piętra. Wszystko rozegrało się w ciągu kilku sekund i nie pozostawiło służbom czasu na reakcję.
Początkowo pojawiły się przypuszczenia, że 68-latek mógł próbować wydostać się z mieszkania, wykorzystując linę. Jednak ustalenia wskazują na inny, znacznie bardziej dramatyczny scenariusz. Według wstępnych informacji mężczyzna miał założyć sobie pętlę na szyję i skoczyć z okna. Lina nie wytrzymała obciążenia, przez co spadł z wysokości około 10–12 metrów. Mężczyzna zginął na miejscu.
Jak ustalił „Fakt”, bracia nie figurowali wcześniej w policyjnych rejestrach. Mundurowi interweniowali pod tym adresem jedynie raz, a zgłoszenie dotyczyło zakłócania ciszy nocnej. Sąsiedzi przekazywali natomiast, że obaj mężczyźni mieli nie stronić od alkoholu.
Zwłoki drugiego brata i tajemniczy list w mieszkaniu na Żoliborzu
To jednak nie był koniec dramatycznych odkryć. Po sforsowaniu drzwi służby weszły do środka mieszkania i natrafiły na ciało drugiego mężczyzny. Wszystko wskazuje na to, że były to zwłoki 61-letniego Romana D., choć ostateczne potwierdzenie tożsamości będzie możliwe dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok.
Ciało znajdowało się w stanie zaawansowanego rozkładu, co może oznaczać, że mężczyzna nie żył od dłuższego czasu – być może nawet od kilku tygodni. Na ten moment śledczy nie są w stanie jednoznacznie określić przyczyny jego śmierci ani ustalić dokładnego momentu zgonu.
Kluczowe dla wyjaśnienia sprawy może okazać się pismo znalezione w mieszkaniu. Jak nieoficjalnie ustalił „Fakt”, list rozpoczyna się od słów: “Córeczko, przepraszam…”.
Śledczy liczą, że analiza tego dokumentu, a także wyniki sekcji zwłok obu mężczyzn, pozwolą odtworzyć przebieg wydarzeń i odpowiedzieć na pytanie, co doprowadziło do podwójnej tragedii w jednym z mieszkań na warszawskim Żoliborzu. Na razie wiele okoliczności tej sprawy pozostaje niewyjaśnionych.