Chaos na lotniskach dotyka tysięcy pasażerów. Są jak w pułapce. Przed nami krytyczna doba
Decyzje zapadające w ciągu najbliższych godzin przesądzą o skali utrudnień w transporcie lotniczym po ostatnich atakach na Iran. Eksperci w rozmowie z Wirtualną Polską wskazują na rosnące ryzyko wielotygodniowego chaosu, który dotyka tysiące podróżnych. Sytuacja zależy od czynników wykraczających poza standardowe procedury bezpieczeństwa.
- Decyzje ubezpieczycieli jako główny powód odwołań
- Granica 72 godzin i ryzyko długotrwałego chaosu
- Brak odszkodowań za loty odwołane przez wojnę
- Trudności w prognozowaniu i system Odyseusz
Decyzje ubezpieczycieli jako główny powód odwołań
Sobotnie uderzenia odwetowe na Iran wymusiły zamknięcie przestrzeni powietrznej nad wieloma państwami Bliskiego Wschodu. Dr inż. pilot Tomasz Balcerzak, były szef centrów operacyjnych, wyjaśnia w rozmowie z WP, że kluczowym czynnikiem są wytyczne firm ubezpieczających.
Przewoźnicy otrzymują awaryjne notyfikacje informujące, że dany obszar przestaje być objęty ochroną. Jak zaznacza ekspert:
„Problem jest z ubezpieczycielami, którzy (...) wysyłają w trybie dosłownie awaryjnym informacje do linii lotniczych, że np. dany obszar nie jest objęty ich polisą” - Powiedział Dr. inż. Tomasz Balcerzak dla WP.
W efekcie linie lotnicze są zmuszone do natychmiastowego odwoływania lotów, co dotyka turystów w Izraelu, Emiratach czy Omanie, a także pasażerów podróżujących z Azji do Europy przez arabskie huby przesiadkowe.
Granica 72 godzin i ryzyko długotrwałego chaosu
Stabilność rozkładów lotów zależy od tego, jak szybko uda się przywrócić drożność korytarzy powietrznych. Według Tomasza Balcerzaka przekroczenie pewnej bariery czasowej wywoła efekt domina w logistyce lotniczej.
„Jeśli takie zamknięcie trwa 72 godziny i powyżej, to zaczyna się bardzo duży chaos dla linii” – wskazuje specjalista.
Przyznaje on jednocześnie, że opanowanie skutków kilkudniowego przestoju może zająć przewoźnikom nawet dwa tygodnie. Sytuacja jest o tyle poważna, że pojawiają się prognozy o możliwej niestabilności ruchu trwającej od 4 do 5 tygodni.
Wiele linii, jak Wizz Air, już teraz anuluje loty z kilkudniowym wyprzedzeniem, podczas gdy inni przewoźnicy wciąż wstrzymują się z ostatecznymi decyzjami.
Brak odszkodowań za loty odwołane przez wojnę
Pasażerowie dotknięci kryzysem muszą liczyć się z brakiem rekompensat finansowych. Choć unijne rozporządzenie UE 261 zazwyczaj chroni podróżnych, w tym przypadku obowiązują wyłączenia dotyczące siły wyższej. Dr Balcerzak podkreśla dla WP:
„Działania wojenne to jest jeden z tych elementów, którymi linie lotnicze mogą się zasłonić w przypadku odmowy pokrywania kosztów wypłaty odszkodowań”.
Z tego powodu ciężar pomocy obywatelom zaczynają przejmować państwa. Przykładowo, czeski rząd zapowiedział uruchomienie dodatkowych połączeń do Egiptu i Jordanii.
Ekspert ocenia, że jeśli przestrzeń powietrzna nie zostanie otwarta w tym tygodniu, interwencja rządowa w formie lotów ewakuacyjnych będzie niezbędna, by rozładować zatory na lotniskach i umożliwić powrót turystów.
Trudności w prognozowaniu i system Odyseusz
Dla osób uwięzionych na lotniskach najtrudniejszy jest brak rzetelnych informacji o dacie powrotu. Ekspert wyjaśnia, że obecny kryzys różni się od standardowych awarii technicznych, ponieważ jego koniec zależy od dynamiki konfliktu zbrojnego. Jak mówi dr Balcerzak:
„Trudno jest określić, jak długo ta przestrzeń będzie zamknięta (...) To jest zupełnie inna sytuacja od takich (...) związanych z burzą czy usterką techniczną, że rozwiązanie problemu można jakoś przewidzieć”.
Podróżnym zaleca się rejestrację w systemie Odyseusz oraz stały kontakt z placówkami dyplomatycznymi. Choć rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich zadeklarował pokrycie kosztów przedłużonych pobytów w hotelach, sytuacja w innych krajach regionu pozostaje niepewna i wymaga od pasażerów dużej cierpliwości.