Była polską gwiazdą filmów dla dorosłych. "Straciłam kontakt z własnym ciałem"
Jeszcze kilka lat temu Julia Stachowiak należała do grona najpopularniejszych polskich twórczyń w branży filmów dla dorosłych. Dziś prowadzi zajęcia jogi i pracuje z ciałem w zupełnie innym wymiarze – terapeutycznym, uważnym, pozbawionym presji wyniku.
W szczerej rozmowie z Gońcem opowiada o kulisach pracy przed kamerą, mechanizmach rządzących rynkiem erotycznym oraz o procesie wychodzenia z doświadczenia, które – choć przyniosło sukces i pieniądze – okazało się dla niej psychicznie i fizycznie wyczerpujące.
Materiał powstał na podstawie programu “Nagi Kadr” z Julią Stachowiak.
Lockdown i szybki "awans"
Początek tej historii przypada na moment szczególny – pierwsze miesiące pandemii. Julia wróciła wtedy z Amsterdamu do Polski, tuż przed zamknięciem granic. Wraz ze swoim ówczesnym partnerem Mateuszem, z którym była w związku, podjęła spontaniczną decyzję o założeniu profilu na jednej z popularnych platform z treściami erotycznymi.
Początkowo była to – jak mówi – przygoda, sposób na kreatywne spędzenie czasu w izolacji. Bardzo szybko jednak stała się regularną pracą. Przełom przyniosły nagrania w języku polskim, które trafiły w niszę i przyciągnęły ogromną uwagę odbiorców w kraju. W ciągu kilku lat Julia i jej partner znaleźli się w pierwszej setce światowego rankingu twórców, wśród ponad 200 tysięcy kont.
Za sukcesem szły jednak ogromne obciążenia. Praca nie kończyła się na nagraniach – większość czasu pochłaniał montaż, kontakt z odbiorcami i obsługa kilku platform jednocześnie.
– Pamiętam momenty takiego zajarania, kiedy nagrywałam z chęcią. Ale były też momenty, kiedy nagrywało się już tylko dlatego, że było dobre światło – a tej chęci po prostu nie było – mówi Gońcowi Julia Stachowiak.
To nie jest prawdziwe życie
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest demaskowanie obrazu seksualności, jaki produkuje pornografia. Stachowiak podkreśla, że to, co widzowie oglądają na ekranie, jest starannie zaplanowaną i zmontowaną kreacją. Sceny są cięte, dogrywane, poprawiane – wszystko po to, by stworzyć wrażenie nieprzerwanej intensywności i nadludzkiej sprawności.
Jako przykład przywołuje popularny film z “dostawcą pizzy”, który w rzeczywistości był jej stałym partnerem. Dla wielu odbiorców była to jednak ”prawdziwa historia”, dowód na to, jak łatwo widzowie mylą fikcję z rzeczywistością.
– Mieliśmy filmik z dostawcą pizzy, którym oczywiście był Mateusz, ale było mnóstwo pytań o tego dostawcę. Bardzo dużo ludzi naprawdę myślało, że to jest prawda – dodaje, pokazując, jak silna bywa wiara widzów w ekranową fikcję.
– To są filmy, to są bajki dla dorosłych, filmy fantasy. Żeby nikt się z tym nie utożsamiał – że aktor może przez pół godziny robić to jak drwal. Tego nie ma w prawdziwym życiu – podkreśla w rozmowie z Gońcem.
Zdaniem Julii, traktowanie pornografii jako edukacji seksualnej prowadzi do frustracji, kompleksów i nierealistycznych oczekiwań wobec siebie i partnerów.
Związek Julii i Mateusza zakończył się po sześciu latach. Nie z powodu pracy w branży, lecz rozbieżnych planów na przyszłość. Rozstanie – jak podkreśla – było dojrzałe i pełne wzajemnego szacunku.
Joga zamiast kamery
Decyzja o odejściu z branży była związana z kryzysem psychofizycznym. Pod koniec swojej działalności Julia doświadczyła silnego odłączenia od ciała. Libido spadło do zera, a przez kilka miesięcy unikała jakichkolwiek bodźców i bliskości. To był moment zatrzymania – i początek zmiany.
Ratunkiem okazała się joga. Praktyka, która pomogła jej odbudować kontakt z własnym ciałem, nauczyć się uważności i odzyskać energię.
– Joga bardzo mi pomogła. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że uratowała mi życie – w wielu aspektach – mówi.
Dziś Julia Stachowiak pracuje jako instruktorka jogi, prowadzi zajęcia online i sesje indywidualne. Uczy pracy z oddechem, świadomością ciała i mięśniami dna miednicy. Pomaga innym radzić sobie ze stresem, napięciem i problemami w sferze intymnej.
Nowa droga pozwala jej połączyć trudne doświadczenia z przeszłości z potrzebą dawania wsparcia. Zamiast produkować iluzje – uczy uważności. Zamiast presji – powrotu do siebie.
Źródło: Goniec