Dramat rodziny z Aleksandrowa Łódzkiego. Rodzice i pięcioro dzieci żyją na poddaszu
Rodzina Kowalczyków z Aleksandrowa Łódzkiego mieszka wraz z pięciorgiem dzieci na poddaszu, gdzie powierzchnia mieszkalna wynosi zaledwie około 15 metrów kwadratowych. Jak pokazano w reportażu programu „Uwaga!”, siedem osób dzieli jedno łóżko i funkcjonuje w trudnych warunkach, zmagając się m.in. z wilgocią, grzybem oraz problemami zdrowotnymi. Do obecnej sytuacji rodziny doszło po wypadku przy pracy, któremu uległ Roman Kowalczyk.
Trudna sytuacja rodziny w Aleksandrowie Łódzkim
W związku z tym, że rodzina Kowalczyków dysponuje tylko jednym łóżkiem, Roman i Klaudia nie mogą spać razem. Jedno z nich sypia wraz z dziećmi, drugie wówczas musi spędzić noc na fotelu. Latem trudno jest się wyspać, ponieważ robi się nieznośnie duszno.
Klaudia Kowalczyk ma jedynie 160 centymetrów wzrostu, ale i tak zahacza głową o „sufit”. Roman Kowalczyk ma blisko 190 centymetrów i nie ma możliwości normalnie poruszać się we własnym mieszkaniu. W jego przypadku branie dzieci na ręce może się udać tylko pod warunkiem, że sam będzie na kolanach.
Duszne powietrze Roman i Klaudia Kowalczykowie próbują nieco przerzedzić wiatrakami, ale to stwarza inne problemy. Dzieci często się przeziębiają. Natomiast w łazience pojawił się już grzyb. Jakby tego było mało, Roman zmaga się jeszcze z astmą, a Tomek – syn Kowalczyków – cierpi na problemy z sercem.
Mieszkanie na poddaszu przyznano im po tym, jak Roman przeszedł wypadek, który miał miejsce podczas pracy. Ojciec i mąż poważnie poparzył nogę, jednak nie zgłosił tego zdarzenia, ponieważ uwierzył szefowi, który obiecał wypłacić pieniądze na leki i życie Kowalczyków. Ostatecznie otrzymali jedynie 800 złotych.
Oszczędności Romana i Klaudii skończyły się już po kilku tygodniach, gdy trzeba było zapłacić 1100 złotych za mieszkanie oraz kolejne 800 złotych na leki. Wreszcie małżeństwo musiało się wyprowadzić. Urząd znalazł im ciasne lokum na poddaszu.
Rodzina zdana na łaskę urzędu
Po wyprowadzce rodzina liczyła na pomoc urzędników. Z relacji Romana Kowalczyka wynika, że początkowo zaoferowano im mieszkanie „pół metra ponad chodnik”, w którym panowała widoczna wilgoć. Później trafili na poddasze.
Wówczas mieli zostać postawieni pod ścianą. Chociaż Klaudia Kowalczyk nie chciała wprowadzić się do ciasnego lokum, pracownicy opieki socjalnej mieli zagrozić, że wstrzymają środki – w tym 500 plus oraz zasiłek rodzinny.
Po zamieszkaniu w nowym miejscu stan zdrowia Klaudii Kowalczyk zaczął się stopniowo pogarszać. Matka i żona cierpi na klaustrofobię i leczy się farmakologicznie na depresję. Jak podkreśliła, od dwóch lat nie wychodzi.
Na szczęście kobieta może liczyć na wsparcie męża, choć nie ukrywa, że zdarzają się gorsze dni. Ma też za sobą próbę samobójczą. Na co dzień pilnuje dzieci, gdy jej partner pracuje w piekarni. Wszyscy starają się trzymać razem, ale sytuacja jest bardzo trudna.
Rodzinne problemy
Choć nie jest łatwo, rodzina Kowalczyków próbuje stopniowo polepszać swoją sytuację. Małżeństwo długo pracowało, by poradzić sobie z uzależnieniem od alkoholu Romana Kowalczyka. Według dyrektora Ośrodka Pomocy Społecznej w Aleksandrowie Łódzkim funkcjonują normalnie.
Z przykrością na stan rodziny patrzą sąsiedzi. Kowalczykowie nie mają pieniędzy, żeby wynająć większe mieszkanie. Dzieci natomiast będą coraz większe i w mieszkaniu niedługo może zrobić się jeszcze ciaśniej.
Sytuacja rodziny może zmienić się w kwietniu. Wówczas urzędnicy mają raz jeszcze spróbować pomóc Romanie i Klaudii Kowalczykom. Wciąż jednak nie wiadomo, czy historia doczeka się szczęśliwego zakończenia.