W Lany Poniedziałek policja nie będzie mieć litości, posypią się drakońskie kary. Jest pilny komunikat
Lany Poniedziałek to jedna z najbardziej rozpoznawalnych wielkanocnych tradycji, ale – jak co roku przypomina policja – jej niewłaściwe obchodzenie może skończyć się mandatem, a nawet sprawą karną. Funkcjonariusze opublikowali specjalny komunikat i jasno wskazują: granica między zabawą a wykroczeniem jest bardzo cienka.
- "Tradycja tak, wybryki nie”. Policja nie będzie pobłażliwa
- Policja ostrzega: jeden wybryk i możesz słono zapłacić. Kary są dużo wyższe, niż myślisz
- Niepozorna tradycja, poważne konsekwencje. Policja apeluje o rozsądek
"Tradycja tak, wybryki nie”. Policja nie będzie pobłażliwa
Komenda policji w województwie świętokrzyskim tuż przed świętami opublikowała materiał pod hasłem „Śmigus-dyngus z głową - tradycja tak, wybryki nie”. W nagraniu, przygotowanym wspólnie z uczniami klasy I Szkoły Podstawowej we Włostowie, przypomniano podstawową zasadę: polewanie wodą powinno być symboliczne i odbywać się wyłącznie za zgodą drugiej osoby.
Funkcjonariusze nie mają wątpliwości, że wiele zachowań, które dla części osób wydają się "zabawą”, w rzeczywistości może zostać uznane za wykroczenie.
Używanie wiader z wodą, oblewanie przypadkowych przechodniów, rzucanie balonami z wodą, czy wlewanie jej do mieszkań, pojazdów lub sklepów może zostać potraktowane jako wykroczenie. Takie zachowanie może narazić sprawcę na odpowiedzialność prawną –przekazano w komunikacie.
Szczególną uwagę zwrócono na sytuacje w pobliżu ruchu drogowego. Oblewanie kierowców, rowerzystów czy osób korzystających z hulajnóg może prowadzić do nagłych reakcji i w konsekwencji stanowić realne zagrożenie dla życia i zdrowia. W takich przypadkach policja zapowiada brak pobłażliwości.
W praktyce oznacza to, że śmigus-dyngus powinien ograniczać się do symbolicznego gestu w gronie znajomych lub rodziny. Wychodzenie z tą tradycją do przestrzeni publicznej – szczególnie bez zgody innych osób – może skończyć się interwencją służb i konsekwencjami finansowymi.

Policja ostrzega: jeden wybryk i możesz słono zapłacić. Kary są dużo wyższe, niż myślisz
Choć sam zwyczaj śmigusa-dyngusa nie jest zakazany, konkretne zachowania mogą podpadać pod przepisy Kodeksu wykroczeń, a w skrajnych przypadkach także Kodeksu karnego. Policja jasno wskazuje, które artykuły mają tu zastosowanie.
Najczęściej przywoływany jest art. 51 Kodeksu wykroczeń, dotyczący zakłócania spokoju i porządku publicznego. W takim przypadku mandat może wynieść od 20 do 500 zł. Jeśli jednak sprawa trafi do sądu, grzywna może wzrosnąć nawet do 30 tys. zł.
Kolejną podstawą prawną jest art. 140 KW, czyli tzw. nieobyczajny wybryk. W tym przypadku konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze – od nagany, przez grzywnę do 1500 zł, aż po karę ograniczenia wolności lub areszt.
Jeszcze wyższe kary grożą za rzucanie przedmiotami mogącymi zagrażać bezpieczeństwu. Zgodnie z art. 76 KW, np. rzucanie balonami z wodą w jadące pojazdy może skutkować grzywną do 5 tys. zł.
Najpoważniejsze konsekwencje pojawiają się wtedy, gdy dochodzi do zniszczenia mienia. Jeśli w wyniku oblania wodą uszkodzony zostanie np. telefon o wartości powyżej 800 zł, sprawa może zostać zakwalifikowana jako przestępstwo z art. 288 Kodeksu karnego.
Kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku –czytamy w przepisach.
To wyraźnie pokazuje, że niewinna – z pozoru – zabawa może mieć bardzo poważne konsekwencje prawne.
Niepozorna tradycja, poważne konsekwencje. Policja apeluje o rozsądek
Śmigus-dyngus ma znacznie głębsze korzenie niż współczesna forma zabawy z wodą. Zwyczaj ten wywodzi się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich i był związany z rytuałami nadejścia wiosny. Woda symbolizowała oczyszczenie, odrodzenie oraz płodność, a polewanie nią miało przynosić zdrowie i szczęście na cały rok. Z biegiem czasu tradycja została włączona do obrzędów wielkanocnych i stała się częścią świętowania zmartwychwstania.
Policja podkreśla jednak, że nawet najpiękniejsza tradycja wymaga zdrowego rozsądku. Kluczowe są trzy zasady: zgoda drugiej osoby, odpowiednie miejsce oraz umiar. Oblewanie powinno mieć charakter symboliczny – polewanie wiadrami wody czy rzucanie balonami z wysokości zdecydowanie wykracza poza ramy zwyczaju.
Funkcjonariusze apelują także o unikanie miejsc, gdzie łatwo o zagrożenie – szczególnie w pobliżu dróg, przystanków czy ścieżek rowerowych. W takich lokalizacjach nawet drobny "żart” może doprowadzić do poważnych konsekwencji.
Podsumowując: śmigus-dyngus nie jest zakazany, ale jego nieodpowiedzialne obchodzenie może kosztować znacznie więcej niż tylko mokre ubranie.