USA uderzają w Wenezuelę. Senator Gallego oskarża Trumpa o złamanie prawa
Najnowsze wydarzenia w Ameryce Łacińskiej wywołały gwałtowną reakcję nie tylko na arenie międzynarodowej, ale również wewnątrz Stanów Zjednoczonych. Działania militarne podjęte przez Waszyngton stały się przedmiotem ostrej debaty politycznej i podzieliły amerykańską scenę publiczną.
- dlaczego część amerykańskich polityków kwestionuje legalność operacji,
- co oficjalnie ogłosił Donald Trump po wydarzeniach w Caracas,
- jak na sytuację reagują inne państwa oraz polski rząd.
„Ta wojna jest nielegalna”. Senator USA ostro krytykuje atak na Wenezuelę
Najmocniejszy głos sprzeciwu wobec działań administracji Donalda Trumpa pojawił się wewnątrz amerykańskiej sceny politycznej. Demokratyczny senator z Arizony Ruben Gallego, były żołnierz piechoty morskiej i weteran wojny w Iraku, publicznie zakwestionował legalność operacji militarnej USA przeciwko Wenezueli.
W reakcji na doniesienia o ataku senator napisał w mediach społecznościowych:
„Druga nieuzasadniona wojna w moim życiu. Ta wojna jest nielegalna” – podkreślił Gallego, odnosząc się do braku zgody Kongresu na użycie siły zbrojnej.
Polityk dodał również, że nie widzi żadnych podstaw prawnych ani moralnych do prowadzenia działań wojennych przeciwko Wenezueli i ostrzegł przed tworzeniem niebezpiecznego precedensu w polityce zagranicznej USA. Jego wypowiedź szybko odbiła się szerokim echem w amerykańskich mediach i stała się jednym z głównych punktów krytyki wobec decyzji Białego Domu.
Jak zauważają komentatorzy, zarzuty senatora dotyczą możliwego naruszenia konstytucyjnych zasad kontroli nad użyciem sił zbrojnych, które wymagają udziału Kongresu w decyzjach o rozpoczęciu wojny.
Donald Trump ogłasza sukces operacji i zatrzymanie Maduro
W tym samym czasie prezydent Donald Trump zaprezentował całkowicie odmienną interpretację wydarzeń. W krótkim, ale jednoznacznym komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych poinformował o zakończeniu amerykańskiej operacji wojskowej przeciwko władzom Wenezueli, określając ją jako „pełen sukces”. Według deklaracji prezydenta, kluczowym rezultatem działań miało być przejęcie kontroli nad Nicolásem Maduro oraz jego żoną Cilią Flores, którzy – jak przekazał Trump – zostali wywiezieni poza granice kraju.
Oświadczenie prezydenta USA nie zawierało jednak żadnych szczegółów dotyczących okoliczności zatrzymania wenezuelskiego przywódcy. Nie podano informacji, gdzie dokładnie doszło do jego pojmania, jakie jednostki brały udział w operacji ani w jaki sposób przeprowadzono transport poza terytorium Wenezueli. Brak tych danych natychmiast wywołał falę spekulacji w mediach i wśród ekspertów ds. bezpieczeństwa, którzy podkreślają bezprecedensowy charakter takiego działania wobec urzędującego prezydenta obcego państwa.
Donald Trump zapowiedział, że więcej informacji zostanie ujawnionych podczas zaplanowanej konferencji prasowej w jego rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie. Wystąpienie to ma być pierwszym oficjalnym briefingiem administracji USA po nocnych wydarzeniach w Caracas i – jak zapowiadają amerykańskie media – ma zawierać zarówno polityczne, jak i prawne uzasadnienie całej operacji.
Administracja amerykańska do tej pory nie odniosła się również do kwestii podstaw prawnych przewiezienia Maduro poza granice kraju ani do ewentualnego statusu prawnego zatrzymanych. Nie jest jasne, czy chodzi o ekstradycję, zatrzymanie w związku z wcześniejszymi aktami oskarżenia w USA, czy też o działanie o charakterze stricte wojskowym. Ta niepewność dodatkowo podsyca kontrowersje i staje się jednym z głównych punktów krytyki ze strony przeciwników politycznych Trumpa, którzy domagają się wyjaśnień przed Kongresem.
Eksperci podkreślają, że sposób komunikacji Białego Domu – ograniczony do lakonicznych wpisów i zapowiedzi późniejszych wyjaśnień – tylko zwiększa napięcie polityczne zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na arenie międzynarodowej. Oczekiwana konferencja w Mar-a-Lago może okazać się kluczowa dla oceny, czy operacja była jednorazowym uderzeniem, czy początkiem długofalowej zmiany amerykańskiej polityki wobec Wenezueli.
Reakcje świata i stanowisko Polski wobec kryzysu w Wenezueli
Operacja Stanów Zjednoczonych wywołała natychmiastową i ostrą reakcję części państw regionu oraz aktorów międzynarodowych. Przywódcy Kuby i Kolumbii publicznie potępili działania USA, wzywając do pilnych konsultacji w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Organizacji Państw Amerykańskich. Hawana określiła operację jako „rażące naruszenie suwerenności państwowej”, natomiast prezydent Kolumbii zaapelował o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia regionalnych struktur bezpieczeństwa, ostrzegając przed destabilizacją całej Ameryki Łacińskiej.
W samej Wenezueli władze wprowadziły ogólnokrajowy stan wyjątkowy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Caracas oskarżyło Stany Zjednoczone o bezpośrednią agresję militarną i próbę narzucenia zmiany władzy siłą. Na ulicach Caracas oraz innych dużych miast wzmocniono obecność wojska i Gwardii Narodowej, ograniczono ruch oraz dostęp do części infrastruktury krytycznej. Rząd wenezuelski zapowiedział również skierowanie sprawy do międzynarodowych trybunałów oraz intensyfikację działań dyplomatycznych wobec sojuszników, w tym Rosji i Chin.
Polski rząd koncentruje się przede wszystkim na bezpieczeństwie obywateli RP przebywających na terytorium Wenezueli. Premier Donald Tusk potwierdził, że w kraju znajduje się kilkunastu Polaków, którzy – mimo wcześniejszych ostrzeżeń Ministerstwa Spraw Zagranicznych – zdecydowali się na pobyt w regionie. Szef rządu zapewnił, że sytuacja jest na bieżąco monitorowana przez polskie służby dyplomatyczne.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że ambasada RP w Caracas funkcjonuje i pozostaje w stałym kontakcie z polskimi obywatelami, weryfikując ich liczbę m.in. za pośrednictwem systemu „Odyseusz”. Resort podkreśla, że na obecnym etapie nie odnotowano próśb o pomoc konsularną, jednak sytuacja pozostaje dynamiczna. MSZ ponowiło apel do wszystkich Polaków przebywających w Wenezueli o zachowanie szczególnej ostrożności, unikanie zgromadzeń publicznych oraz utrzymywanie stałego kontaktu z placówką dyplomatyczną.
Równocześnie Warszawa analizuje rozwój wydarzeń w porozumieniu z partnerami z Unii Europejskiej i NATO. Jak podkreślają źródła dyplomatyczne, ewentualna dalsza eskalacja konfliktu może mieć wpływ nie tylko na bezpieczeństwo regionu, ale także na sytuację humanitarną i migracyjną, co czyni sprawę jednym z kluczowych wyzwań polityki międzynarodowej w najbliższych dniach.