Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Trafił na SOR, nie żyje. Tragedia w polskim szpitalu
Sebastian Kucharski
Sebastian Kucharski 11.04.2026 16:41

Trafił na SOR, nie żyje. Tragedia w polskim szpitalu

Trafił na SOR, nie żyje. Tragedia w polskim szpitalu
fot. shutterstock

Paweł poczuł się źle zupełnie niespodziewanie, tracąc przytomność na oczach kolegów z pracy. Choć szybko trafił pod opiekę specjalistów w dwóch różnych miastach, to, co działo się przez kolejne 30 godzin, mrozi krew w żyłach. Gdy lekarze w końcu zorientowali się, z czym tak naprawdę mają do czynienia, na ratunek było już o wiele za późno.

  • Fatalna seria pomyłek
  • Konsultacja, która przyszła za późno
  • Biegli zbadają sprawę

Fatalna seria pomyłek

Wszystko zaczęło się od nagłego ataku bólu. Pan Paweł, 47-letni mężczyzna w pełni sił, zasłabł na korytarzu w swoim miejscu pracy. Silne wymioty i przeszywający ból w podbrzuszu sugerowały, że dzieje się coś bardzo złego. Jak informuje program „Państwo w Państwie” na antenie Polsat News, pacjent najpierw trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Dąbrowie Górniczej.

Mimo niepokojących objawów, diagnoza postawiona przez personel medyczny była zaskakująca. Zamiast szczegółowych badań kardiologicznych, u mężczyzny rozpoznawano zatrucie pokarmowe – sugerując nawet wpływ zjedzenia zupki chińskiej – lub niewydolność nerek. Po krótkiej obserwacji mężczyzna został wypisany do domu, jednak jego stan wcale się nie poprawił. Kolejnego dnia Paweł trafił do kolejnego szpitala, tym razem w Sosnowcu.

Konsultacja, która przyszła za późno

W drugiej placówce dramat trwał dalej. Przez ponad 30 godzin mężczyzna czekał na właściwe rozpoznanie, podczas gdy jego organizm powoli się poddawał. Eksperci, którzy analizowali dokumentację medyczną, nie mają wątpliwości: doszło do szeregu uchybień. Okazało się, że Paweł cierpiał na tętniaka aorty, a rozległa zmiana powinna być widoczna na wykonanych zdjęciach RTG.

Najbardziej wstrząsający jest jednak fakt, kiedy zdecydowano się na pomoc specjalisty. Kardiologa wezwano dopiero w momencie, gdy trwała już dramatyczna walka o życie pacjenta. Z dokumentacji wynika, że konsultacja odbyła się na 15 minut przed oficjalnym stwierdzeniem zgonu, w trakcie 45. minuty reanimacji. Według ustaleń Polsat News, Rzecznik Praw Pacjenta po przeprowadzeniu postępowania uznał, że opieka nad mężczyzną nie była sprawowana z należytą starannością i wiedzą medyczną.

Biegli zbadają sprawę

Ojciec zmarłego, Jan Hoffman, do dziś nie może pogodzić się z tym, jak potraktowano jego syna. Rodzina domaga się sprawiedliwości i odpowiedzi na pytanie, dlaczego nikt nie zauważył śmiertelnego zagrożenia, mimo że Paweł zgłaszał problemy z układem krążenia już w przeszłości.

Sprawą zajęła się już prokuratura. Michał Łukasik z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ potwierdził, że śledczy gromadzą materiał dowodowy. Wkrótce zostanie powołany zespół biegłych, który jednoznacznie oceni, czy lekarze z Dąbrowy Górniczej i Sosnowca dopuścili się błędu diagnostycznego lub błędu w sztuce medycznej. Rodzina 47-latka czeka na wyjaśnienie, czy ich bliski mógł żyć, gdyby pomoc nadeszła na czas.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji