Pekin 2022. Podczas meczu hokejowego kobiet, w którym Kanadyjki zmierzyły się z Amerykankami, doszło do wypadku. Sędzina Cianna Lieffers przez przypadek została trafiona kijem w twarz. Spotkanie zostało przerwane na kilka minut.Rywalizację zespołów uważanych za głównych kandydatów do wywalczenia złotego medalu prowadziły sędziny z Ameryki Północnej. Do wypadku doszło podczas drugiej tercji. Nagranie z krytycznego momentu zostało opublikowane w serwisie YouTube.
W poniedziałek wieczorem doszło do groźnie wyglądającego wypadku na Wisłostradzie. W zderzeniu trzech aut brała udział limuzyna Służby Ochrony Państwa. Nikomu nic się nie stało, kierowcy byli trzeźwi. Do zdarzenia doszło przed godziną 19 na zjeździe z Wisłostrady w ulicę Sanguszki. Zderzyły się dwa samochody osobowe i jeden samochód dostawczy. Jak informuje TVN24, jednym z pojazdów było bmw Służby Ochrony Państwa, które w miejscu zdarzenia stało z włączonymi sygnałami świetlnymi.- W zderzeniu nikt nie ucierpiał. Kierowcy zostali przebadani alkomatem. Byli trzeźwi - przekazał w rozmowie z "TVN Warszawa" Rafał Markiewicz z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.Według wstępnych ustaleń kierujący samochodem dostawczym marki peugot nie zachował szczególnej ostrożności i uderzył w samochód osobowy marki seat. W wyniku kolizji seat uderzył w bmw SOP-u. W pojeździe uprzywilejowanym nie znajdowały się osoby ochraniane.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.plWarszawa. Z Wisły wyłowiono ciało kobiety. "Na brzegu leżały jej rzeczy"Pożar w zakładzie szklarskim w Falenicy. W akcji gaśniczej uczestniczyło aż 80 strażakówSeria samobójstw w Złotych Tarasach. W galerii pojawiły się nowe zabezpieczeniaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Warszawy lub Mazowsza, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl, "TVN Warszawa"/"TVN24"
Zachowania niektórych uczestników ruchu drogowego są kompletnie niezrozumiałe. Idealnym przykładem może być zachowanie pewnej kobiety, którą chcąc zaoszczędzić kilka minut, wbiegła na ruchliwą drogę. Jedna zła decyzja mogła ją kosztować najwyższą cenę. Na nagraniu, które zostało zarejestrowane przez jednego z kierowców bardzo dokładnie widać moment tego wypadku. W pewnym momencie na jezdni pojawiła się kobieta. Jak można przypuszczać, chciała zdążyć na tramwaj, który chwilę wcześniej podjechał na przystanek. W tym przypadku o dramacie przesądził brak skupienia, a także kompletna nieodpowiedzialność pieszej. Chęć skorzystania z tego konkretnego tramwaju przysłoniła jej racjonalny ogląd sytuacji. Mamy nadzieje, że wyciągnie ona lekcję z tego zdarzenia i następnym razem dokładnie się zastanowi, zanim wejdzie wprost pod koła osobówki. Kierujący niemiecką osobówką zdołał jeszcze odbić w lewo, przez co doszło do lekkiego uderzenia bocznymi drzwiami. W zasadzie to kobieta weszła w osobówkę, niż została przez nią potrącona. Siła uderzenia wytrąciła ją z równowagi, przez co wylądowała na jezdni. Miała sporą dozę szczęścia. Nie trzeba przekonywać, że uderzenie czołowo miałoby zdecydowanie poważniejsze konsekwencje. Incydent, do którego doszło na ulicy Pabianickiej w Łodzi, w dobitny sposób odzwierciedla fakt, że pośpiech to najgorszy z możliwych doradców. W tym przypadku wina stoi tylko i wyłącznie po jednej ze stron. Kierowca volkswagena nie był w stanie zauważyć kobiety (pole widzenia zostało skutecznie ograniczone przez autora nagrania, który zdążył wyhamować). Piesza wtargnęła na jezdnie, nie zwracając uwagi na innych uczestników ruchu drogowego. Nawet głośny klakson nie przekonał jej do zwrócenia uwagi, na to, co dzieje się dookoła niej. Chwilę później potrącił ją inny zmotoryzowany. Zaryzykowała swoje życie, byle tylko wsiąść do środka. Jak się okazało, jej wybór miał fatalne konsekwencje.
We wtorek przed południem doszło do zderzenia trzech samochodów osobowych na ul. Radzymińskiej na Targówku. W wyniku wypadku uszkodzone zostały bariery oddzielające jezdnie. Dwie osoby trafiły do szpitala. Na miejscu trwa akcja służb.Do zdarzenia doszło około godziny 9 rano, na ul. Radzymińskiej na wysokości skrzyżowania z ul. Naczelnikowską.- Zgłoszenie otrzymaliśmy około 9 rano. Zderzyły się trzy pojazdy osobowe marki toyota, opel, volvo. W wyniku zdarzenia poszkodowane zostały dwie osoby, które trafiły do szpitala. Wszyscy kierowcy są trzeźwi - przekazała w rozmowie z Goniec.pl Małgorzata Gębczyńska z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.Kierowcy muszą przygotować się na duże utrudnienia. Zablokowane są po dwa pasy ruchu w obydwu kierunkach - Marek oraz centrum Warszawy.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.plWarszawa. Z Wisły wyłowiono ciało kobiety. "Na brzegu leżały jej rzeczy"Pożar w zakładzie szklarskim w Falenicy. W akcji gaśniczej uczestniczyło aż 80 strażakówSeria samobójstw w Złotych Tarasach. W galerii pojawiły się nowe zabezpieczeniaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Warszawy lub Mazowsza, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl
W poniedziałek popołudniu doszło do zderzenia trzech samochodów osobowych na Wale Miedzeszyńskim na wysokości Stadionu Narodowego. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Zablokowane były dwa pasy ruchu.- O godz. 12:54 doszło do kolizji trzech pojazdów osobowych marki volvo, renault oraz lexus. W wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał. Kierowcy zostali przebadani na zawartość alkoholu w organizmie. Byli trzeźwi - przekazała w rozmowie z Goniec.pl Małgorzata Wersocka z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.Zablokowane były dwa pasy ruchu w kierunku Otwocka. W miejscu zdarzenia jednak nadal występują utrudnienia wtórne. Kierowcy muszą przygotować się na utrudnienia.Zdjęcie z miejsca zdarzenia udostępniła redakcja portalu Warszawa w Pigułce.https://t.co/jFchYtwzNj pic.twitter.com/RVqph2gXrY— Warszawa w Pigułce (@Wawawpigulce) February 7, 2022 Artykuły polecane przez redakcję Goniec.plWarszawa. Z Wisły wyłowiono ciało kobiety. "Na brzegu leżały jej rzeczy"Pożar w zakładzie szklarskim w Falenicy. W akcji gaśniczej uczestniczyło aż 80 strażakówSeria samobójstw w Złotych Tarasach. W galerii pojawiły się nowe zabezpieczeniaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Warszawy lub Mazowsza, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl
Kluczem do sukcesu w czasie postoju jest przede wszystkim nieruchomienie samochodu. Jak się okazuje, nie wszyscy zmotoryzowani zdają sobie z tego sprawę, przez co dochodzi do wielu zaskakujących zdarzeń. Na szczęście na miejscu znajdował się świadek zdarzenia, który bez chwili zawahania postanowił wkroczyć do akcji. Podbiegł do kabiny, po czym zaciągnął hamulec ręczny, tym samym zapobiegając groźnej kolizji. Z tyłu stało zaparkowane audi, a jego pojazd znajdował się na pochyłości i w każdej chwili mógł stoczyć się w dół. Jego właściciel zapomniał pozostawić auto na biegu bądź zaciągnąć hamulec ręczny. Chwilę później auto zaczęło zjeżdżać w dół. Kierowca instynktownie podbiegł do samochodu i próbował zapobiec najgorszemu. O tym, że chwila nieuwagi może doprowadzić do wielu kuriozalnych zdarzeń, wiadomo nie od dziś. Jeden, nawet najmniejszy błąd może mieć fatalne konsekwencje. W dobitny sposób przekonał się o tym pewien kierowca, który mógł zginąć pod kołami swojego samochodu. Taki stan rzeczy odzwierciedla poniższa sytuacja, która miała miejsce na terenie jednej z brytyjskich miejscowości. Osobowy seat w niekontrolowany sposób zaczął staczać się w dół. Wszystko przez jeden, aczkolwiek istotny szczegół.Nie był to jednak koniec problemów właściciela hiszpańskiej osobówki. Istnieją trzy główne metody. Pierwsza z nich to pozostawienie samochodu na biegu pierwszym, drugim lub wstecznym. Druga to zostawienie pojazdu położeniu neutralnym, jednak w tej sytuacji konieczne jest zaciągnięcie hamulca ręcznego. Ostatnia polega na wrzuceniu biegu, przy jednoczesnym zaciągnięciu ręcznego. Cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie. Mężczyzna w każdej chwili mógł zginąć pod kołami własnego samochodu. Dwukrotnie odskakiwał. by nie zostać potrąconym. Finalnie udało się mu zatrzymać swojego Seata. W jaki sposób należy skutecznie unieruchomić samochód?
W niedzielę rano przy ulicy Wileńskiej w Sosnowcu doszło do śmiertelnego wypadku drogowego. Prowadzony przez 67-latka samochód osobowy zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Mężczyzna zginął na miejscu. Prawdopodobnie zasłabł za kierownicą.Rzeczniczka sosnowieckiej policji podkomisarz Sonia Kepper potwierdziła, że do zdarzenia doszło dzisiejszego poranka. - Prowadzący forda najprawdopodobniej zasłabł za kierownicą i uderzył w drzewo. Był jedyną osobą jadącą tym samochodem - dodała.W miejscu wypadku nie występują już utrudnienia w ruchu drogowym.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Oliwia Bieniuk opublikowała gorące nagranie w bikini. Fani nie mogli oderwać wzrokuRafał Brzozowski zaliczył wpadkę w "The Voice Senior". Prezenter musiał się tłumaczyćMałgorzata Rozenek i Radosław Majdan zostali wujecznymi dziadkami. Radosne wieści obiegły mediaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl
Jeden, nawet najmniejszy błąd może mieć poważne konsekwencje. Przekonał się o tym młody kartingowiec, który zanotował spektakularny lot swoim gokartem. W tym konkretnym przypadku, od tragedii dzieliły dosłownie centymetry. Nie jest żadną tajemnicą, że jazda gokartem dostarcza sporo frajdy i sporą dozę adrenaliny Aspekt rywalizacji pozwala uatrakcyjnić jazdę po torze i sprawia, że ten rodzaj rozrywki jest niezwykle popularny.Poniższe nagranie pokazuje, że odpowiednia technika jazdy oraz umiejętności odgrywają szczególną rolę w bezpiecznej, a zarazem efektywnej jeździe.Świadkowie incydentu dosłownie wstrzymali oddech. Młody bohater wideo zanotował efektowny przelot w powietrzu. Jego gokart po kontakcie z szykaną, a następnie uderzeniu w inny pojazd dosłownie wystrzelił w powietrze.Oglądając materiał z tego ulicznego toru, można śmiało powiedzieć, że incydent mógł zakończyć się znacznie gorzej.Powietrzna ewolucja i obrót gokarta o 360 stopni wyglądał bardzo efektownie. Ostatecznie pechowiec wylądował za torem. W tym konkretnym przypadku stwierdzenie, że od tragedii dzieliły drobne detale nie będzie nadużyciem.Na szczęście w wyniku tego zdarzenia nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń i cała sytuacja zakończyła się na jedynie na strachu.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Sondaż zaufania dla polityków. Podium dla premiera, prezydenta i... Donalda TuskaPodatki emerytów. Resort opublikował ważny komunikatNagranie z Władimirem Putinem w sieci. Niebywałe, co robił, gdy pojawili się UkraińcyJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Facebook/Karting Emotion and Passion
Tragiczny wypadek na Dolnym Śląsku. Późnym wieczorem Porsche zderzyło się z Daewoo. Niestety służby po przybyciu na miejsce potwierdziły najgorszy możliwy scenariusz. Nie żyje jedna osoba, a dwóch uczestników wypadku na trasie Oleśnica-Wrocław jest poszukiwanych.W piątek tuż przed godziną 22 za na alei Sobieskiego tuż za Mirkowem na trasie w kierunku Wrocławia doszło do śmiertelnego wypadku. W zdarzeniu brało udział luksusowe auto.
Chwilę grozy na jednym z odcinków specjalnych rajdu Monte Carlo. Samochód rajdowy z impetem uderzył w skarpę, po czym zaczął koziołkować. Chwilę później z impetem spadł w przepaść. Jak się okazało, załoga cudem przeżyła ten incydent. O pozytywnym zakończeniu przesądził jeden szczegół. Nieco ponad 2 tygodnie temu wystartował nowy sezon rajdowych mistrzostw świata. Najlepsi kierowcy świata rywalizowali podczas legendarnego rajdu Monte Carlo. Podczas jednego z odcinków fani byli świadkami przerażającego incydentu.Pechowcami był duet Adrien Fourmaux-Alex Coria, który po pierwszym dniu startów zajmował wysokie czwarte miejsce, mając nadzieję na poprawienie swojego rezultatu. Niestety, ale jeden błąd, a w konsekwencji groźny wypadek dosłownie zrujnował plany młodej ekipy. Na bardzo szybkim, a także oblodzonym fragmencie trasy Fourmaux, który znajdował się za kierownicą pojazdu, nie zdołał zapanować ad hybrydowym Fordem Puma. Niestety, ale pojazd z impetem uderzył prawą stroną w skarpę. Samochód zaczął koziołkować, wypadł za barierki, po czym spadł w dół wąwozu. Kibice zgromadzeni na odcinku specjalnym od razu rzucili się z pomocą poszkodowanym. Na szczęście zarówno kierowca, jak i jego pilot nie odnieśli poważniejszych obrażeń i wyszli z incydentu bez szwanku. Jak można się spodziewać rozbity samochód, nie nadawał się do dalszej jazdy.Druga część nagrania znajduje się poniżej. Warto zaznaczyć, że słynny Rajd Monte Carlo to najbardziej nieprzewidywalny rajd roku. Stosunkowo proste asfaltowe drogi we francuskich Alpach stanowią poważną przeszkodę, a wszystko przez zimową pogodę, która zmusza startujące ekipy na wybór odpowiednich opon. Finalnie zwycięstwo w tegorocznej edycji odniósł legendarny Sebastian Loeb, drugi był jego rodak Sébastien Ogier, a podium uzupełnił Irlandczyk, Craig Breen.Woah 😰Adrien Fourmaux and his co-driver were somehow unharmed after this huge crash in the Monte Carlo round of the World Rally Championship?! pic.twitter.com/ZQCGh22Bvf— Sky Sports (@SkySports) January 21, 2022 Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Katarzyna Dowbor wróciła do jednego z uczestników "Nasz nowy dom". Nie kryła przerażeniaWieści o rzekomym rozwodzie Lewandowskich w niemieckich mediach. Jest komentarz do plotekFabienne Wiśniewska zdradziła prawdę o rodzinie Michała WiśniewskiegoJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Wrc.com
Przypomnijmy, że do katastrofy autobusu doszło 25 czerwca 2020 roku, kilka minut po godz. 13. Autobus linii 186 obsługiwanej przez niemiecką spółkę Arriva jechał przez Bielany w kierunku pętli Szczęśliwice. W pewnym momencie przebił bariery energochłonne i spadł z wiaduktu trasy S8 na Wisłostradę.Mężczyzna stanie przed sądem w środę, 2 lutego. 29-letniemu Tomaszowi U. grozi do 12 lat więzienia.Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Okręgowego w Warszawie pod koniec grudnia 2020 r. Początek procesu wyznaczono na 2 lutego. Mężczyzna usłyszał zarzut naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym oraz „niedostosowanie taktyki i techniki jazdy do zmieniającej się sytuacji drogowej”, co uniemożliwiło mu zatrzymanie pojazdu i finalnie doprowadziło do wypadku w ruchu lądowym.Policjanci, badając przyczyny oraz okoliczności zdarzenia, ustalili, że Tomasz U. prowadził pojazd będąc pod wpływem amfetaminy i miał porcję narkotyku schowaną w skrytce kabiny kierowcy.Do wypadku doszło 25 czerwca 2020 r. ok. 12.30 na moście Grota-Roweckiego. Autobus kierowany przez Tomasza U. poruszał się jezdnią pomocniczą od ul. Modlińskiej w kierunku Wisłostrady. Pomimo kończącego się jezdni kierowca nie wykonał manewru zmiany pasa i przebił bariery energochłonne. Autobus przerwał się na przegubie. Przednia część pojazdu spadła z wiaduktu, tył został na moście.W wypadku zginęła starsza kobieta, a 18 osób zostało rannych. Szkody wyrządzone przez kierowcę oszacowano na blisko 1,3 mln zł.29-letni Tomasz U. nie był wcześniej karany ani nie leczył się psychiatrycznie. W areszcie przebywał od 25 czerwca do 15 września 2020 r. Później sąd zdecydował o zmianie środka zapobiegawczego na dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Mężczyzna otrzymał również zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Prokuratura odwoływała się od tej decyzji, uważając ją za niesłuszną, jednak sąd decyzji nie zmienił. Kierowca będzie więc odpowiadał przed sądem z tzw. wolnej stopy.Oskarżony przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i wyraził żal. Grozi mu do 12 lat więzienia.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Wystarczy 5 złotych, aby złodziej samochodowy odszedł niepocieszonyWażne zmiany w rejestracji pojazdów. Od dziś obowiązują, nowe, rewolucyjne przepisyZjechał na przeciwległy pas i wbił się w drzewo. Okazało się, że miał sporo na sumieniuJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: se.pl
Wiadomo, że w chwili zdarzenia w pojeździe znajdowały się cztery osoby. Niestety, ale życia trzech z nich nie udało się uratować. Po długiej walce o życie jedna z poszkodowanych osób została niezwłocznie przetransportowana do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu za pomocą śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do fatalnego wypadku doszło dziś około godziny 12.54 na 245. km autostrady A4 w okolicy miejscowości Dąbrówka Górna w powiecie krapkowickim. To właśnie wtedy lokalne służby zostały poinformowane o tym, że bus wypadł z drogi. Ruch w kierunku Wrocławia jest zablokowany. Szczegółowe okoliczności tego przerażającego wypadku będzie ustalać miejscowa policja. Jej działania będzie nadzorował prokurator. Według wstępnych ustaleń krapkowickich mundurowych kierowca, który ciągnął przyczepę, w pewnej chwili zjechał z autostrady, a następnie uderzył w betonowy przepust. Na ten moment nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną tego zdarzenia. Do przerażającego incydentu doszło we wtorek, 1 lutego tuż przed godziną 13.00 na jednym z odcinków autostrady A4 na terenie województwa dolnośląskiego. Bus z wielką siłą uderzył w przepust. Niestety, ale w wyniku zdarzenia zginęły trzy osoby, a jedna została ranna. A4 245 km kierunek Wrocław wypadek z skutkiem śmiertelnym. Autostrada na chwilę obecną zablokowana. #ekipahanysa #polskieradiokierowcow pic.twitter.com/ADWXEzlg0W— Polskiedroginazello (@ekipahanysa) February 1, 2022 Na miejsce tragedii zadysponowano 3 zastępy straży pożarnej z JRG Krapkowice, zastęp z OSP Rogów Opolski, zastęp z OSP Dąbrówka Górna, 2 zastępy z OSP Odrowąż, zespół ratownictwa medycznego, śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Ratownik 23 HEMS Opole i policję.
Porażający bilans tragicznego wypadku, do którego doszło w jednej z rumuńskich miejscowości. Samochód ciężarowy zmiażdżył busa z pracownikami. Łącznie w zdarzeniu brały udział 3 samochody osobowe. Niestety, ale 6 osób podróżujących busem nie zdołało przeżyć tego incydentu. Wszyscy zginęli na miejscu. 7 ofiarą jest kierowca ciężarówki, który zmarł tuż po przetransportowaniu do najbliższej placówki medycznej. W tym momencie trwa ustalanie szczegółowych okoliczności tego porażającego zdarzenia. Wtorkowy poranek w rejonie wsi Sarca w gminie Baltati w Rumunii stał pod znakiem niewyobrażalnej tragedii. Na jednym z odcinków drogi numer 28 doszło do zderzenia trzech pojazdów. Według wstępnych ustaleń miejscowych służb kierujący ciężarówką na łuku drogi zderzył się z karetką, po czym z wielką siłą wbił się w jadącego z naprzeciwka busa, którym podróżowali pracownicy. Siła uderzenia była tak duża, że z samochodu dostawczego praktycznie nic nie zostało. Miejscowa policja poinformowała, że osoby podróżujące karetką, w tym kobieta w cięży, nie odniosły poważniejszych obrażeń. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Elwira Mejk i członkowie jej zespołu mieli wypadek drogowy. Auto, którym podróżowali muzycy disco polo, nieomal zostało zgniecione przez połamane drzewo. - Trzy sekundy szybciej i spadłoby na nas - napisała piosenkarka.W niedzielę 30 stycznia na profilu Elwiry Mejk pojawił się wpis zwieńczony budzącą grozę fotografią. Piosenkarka wraz z zespołem jechała zagrać koncert z okazji finału WOŚP w Smętowie Granicznym. Niestety, w drodze doszło do nieoczekiwanego zdarzenia.
Jedna mała zmiana może sporo namieszać i skołować niejednego kierowcę. O tym fakcie udowadnia poniższa sytuacja, która została zarejestrowana na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Właściciel osobowego opla zszokował innych zmotoryzowanych. W tym konkretnym przypadku za kierownicą osobówki zasiadał starszy pan, który miał spory problem z nową organizacją ruchu na danym odcinku drogi.Inni uczestnicy ruchu drogowego, którzy w chwili zdarzenia znajdowali się na rondzie, nie mogli spodziewać się takiego obrotu spraw. Szczególnie poszkodowany został kierowca skody, którego auto przyjęło solidne uderzenie w przedni zderzak.Na nagraniu widać, że właściciel corsy jest kompletnie skołowany i nie wie, gdzie ma jechać. Swoją dezorientację chciał zatuszować w interesujący sposób. Postanowił, że przepuści kilku zmotoryzowanych.Jak do tego doszło...? Gdy forma jego taktyki się wyczerpała, zdecydował się na nietypowe rozwiązanie. Postanowił cofnąć na rondzie, uderzając w samochód, który znajdował się tuż za nim.Przez swoją niefrasobliwość oraz brak skupienia, senior doprowadził do kuriozalnego incydentu. Zastanawia fakt, czemu nie zdecydował się na objechanie ronda. Wówczas miałby szanse dostać się do punktu docelowego.Jak się okazuje, posiadanie kamery samochodowej jest niezwykle ważne. Dosłownie w każdej chwili możemy być świadkami nietypowych zdarzeń drogowych. <iframe width="100%" height="544" src="https://www.youtube.com/embed/1sZl4L9ruR4" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Konin: 74-latek popełnił samobójstwo na SOR-ze. Prokuratura bada sprawęTusk zapowiada drugą waloryzację. "Nie pozwolimy okraść ludzi z pieniędzy, które im się należą"Paweł Kukiz skomentował swoje taśmy. Zdradził, dlaczego nie chce upadku rządu Źródło: Lord DrogowyJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] <iframe width="100%" height="544" src="https://www.youtube.com/embed/1sZl4L9ruR4" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
Kolejny nietrzeźwy kierowca mógł doprowadzić do ogromnej tragedii. Będąc pod znacznym wpływem procentów, szalał na publicznej drodze, a swoją jazdę zakończył na przydrożnym drzewie. Policjanci nie mieli dla niego żadnej litości i zabrali mu prawo jazdy. Pijani kierowcy to wciąż bardzo poważny problem publicznych tras. Ich skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie może prowadzić do wielu niebezpiecznych zdarzeń drogowych. Nie inaczej było w sobotę 22 stycznia bieżącego roku na jednej z olsztyńskich ulic. Kompletnie pijany kierujący siał postrach na drodze, po czym zakończył swoją jazdę mocnym uderzeniem w drzewo. Do zdarzenia doszło w rejonie skrzyżowania ul. Głowackiego i Żołnierskiej. Kierowca osobowego volkswagena prawdopodobnie na skutek niedostosowania prędkości do warunków panujących na drodze, stracił panowanie nad autem. Chwilę później zjechał na przeciwległy pas ruchu, po czym wylądował na chodniku, gdzie zdemolował jeden ze stojących znaków. Swoją brawurową jazdę zakończył mocnym uderzeniem w przydrożne drzewo. Na miejscu bardzo szybko zjawili się funkcjonariusze policji, którzy rozpoczęli swoje dochodzenie. W chwili, gdy podeszli do sprawcy, od razu wyczuli od niego silną woń alkoholu. 44-letni mężczyzna od razu przyznał się do tego, że jakiś czas wcześniej spożywał alkohol. Ostatecznie został on przewieziony do najbliższego szpitala, gdzie pobrano mu krew do niezbędnych badań. Nieodpowiedzialny zmotoryzowany pożegnał się ze swoim prawem jazdy. O jego dalszym losie zdecyduje tamtejszy sąd. Wiadomo, że za jazdę pod wpływem alkoholu grozi surowa kara do nawet 2 lat pozbawienia wolności. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Konin: 74-latek popełnił samobójstwo na SOR-ze. Prokuratura bada sprawęTusk zapowiada drugą waloryzację. "Nie pozwolimy okraść ludzi z pieniędzy, które im się należą"Paweł Kukiz skomentował swoje taśmy. Zdradził, dlaczego nie chce upadku rząduJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: KMP Olsztyn / STOP PIRAT
Ogromną niecierpliwością, a także dozą kompletnej nieodpowiedzialności wykazał się pewien 19-latek, który na oczach policjantów ominął oczekujące przed przejazdem kolejowym samochody, po czym wjechał na tory. Jak się okazało, młody zmotoryzowany miał sporo na swoim sumieniu. Nie od dziś wiadomo, że nieznajomość prawa szkodzi. W tym przypadku totalną ignorancją w stosunku do przepisów ruchu drogowego wykazał się pewien 19-latek. Przez swoją głupotę wpadł w bardzo poważne tarapaty. Do zdarzenia z jego udziałem doszło w miniony czwartek 27 stycznia w godzinach wieczornych na przejeździe kolejowym przy ulicy Ziemskiej w Zabrzu. Młody kierujący volkswagenem nie miał zamiaru czekać na przejeździe kolejowym, dlatego wyminął poprzedzające go pojazdy i wjechał na tory. O jego bezmyślności świadczy fakt, że zapory niebyły całkiem otwarte, a sygnalizacja świetlna wyraźnie tego zakazywała. Jak się okazało, jego zachowanie zostało bardzo szybko ukarane. Popis młodego kierowcy z bliska obserwowali funkcjonariusze grupy SPEED, którzy znajdowali się w nieoznakowanym radiowozie i chwilę później wkroczyli do akcji, zatrzymując zmotoryzowanego do kontroli. Jak się okazało, nastolatek nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. Co gorsza, w przeszłości był już karany za to przewinienie. Nieodpowiedzialny kierujący nie uniknął kary za swoje bezmyślne zachowanie. Za wjechanie na przejazd kolejowy pomimo zamkniętych rogatek, 19-lateko został ukarany mandatem w wysokości 2000 złotych. Fakt, że kierował samochodem bez potrzebnych uprawnień, zmusił funkcjonariuszy do sporządzenia odpowiedniej dokumentacji, która zostanie przesłana do sadu. Młodemu mężczyźnie grozi kara grzywny do 30 tysięcy złotych oraz obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Konin: 74-latek popełnił samobójstwo na SOR-ze. Prokuratura bada sprawęTusk zapowiada drugą waloryzację. "Nie pozwolimy okraść ludzi z pieniędzy, które im się należą"Paweł Kukiz skomentował swoje taśmy. Zdradził, dlaczego nie chce upadku rząduJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: KPP Zabrze
Młody kierowca znajdujący się za kierownicą Forda Mustanga popełnił gigantyczny błąd, za który słono zapłacił. Szpanowanie przed tłumem osób zakończyło się w najgorszy możliwy sposób. Amerykański muscle car z impetem wjechał w grupę fanów motoryzacji. Młody kierowca, szybki samochód, a także tłumy obserwujących to najprostszy przepis na nieuchronną katastrofę. Tak było i w tej sytuacji, która została zarejestrowana na jednym ze zlotów sympatyków motoryzacji. Incydent miał miejsce w piątek 21 stycznia przed jednym z salonów Lamborghini w Sarasocie na Florydzie, gdzie odbywało się wydarzenie Lamborghini After Hours. Tuż pod koniec eventu doszło do fatalnego wypadku. Kierujący Fordem Mustangiem stracił panowanie nad swoim pojazdem, a następnie z impetem wjechał w grupę osób stojących na poboczu. Niestety, ale brak doświadczenia, a przede wszystkim umiejętności przesądził o dramacie. Głupota młodego amatora mocnych wrażeń kosztowała zdrowie kilku osób. Pomimo odniesionych obrażeń, żadna z poszkodowanych osób nie skorzystała z transportu do szpitala. Jak się okazało, za kierownicą pojazdu znajdował się 16-letni chłopiec. Nastolatek usłyszał dwa zarzuty, jeden za nieostrożną jazdę, a drugi za posiadanie pasażera w wieku poniżej 21 lat.Uszkodzenie pojazdu obejmowało przebicie prawej opony, a także drobne wgniecenia. Sprawca zdarzenia w rozmowie z funkcjonariuszami przyznał, że uszkodzeniu mogło ulec również zawieszenie Mustanga. Warto podkreślić, że to nie pierwszy raz, kiedy niedoświadczony kierujący doprowadził do niebezpiecznego zdarzenia. Brawura, a także chęć zaimponowania rówieśnikom biorą górę, przez co dochodzi do wielu kuriozalnych zdarzeń. Poniżej udostępniamy dłuższy materiał przedstawiający opisywane wydarzenie. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Konin: 74-latek popełnił samobójstwo na SOR-ze. Prokuratura bada sprawęTusk zapowiada drugą waloryzację. "Nie pozwolimy okraść ludzi z pieniędzy, które im się należą"Paweł Kukiz skomentował swoje taśmy. Zdradził, dlaczego nie chce upadku rząduJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: Youtube
Kierowca pługopiaskarki wykazał się skrajną bezmyślnością. To, w jaki sposób wykonywał swoją pracę, dosłownie odbiera mowę. Wskutek jego fatalnego zachowania aż 12 osób zostało rannych, a kilkadziesiąt samochodów uległo uszkodzeniu. Oglądając poniższe nagranie, zastanawiamy się nad jedną, zasadniczą kwestią. Jak bardzo jego antybohater nie lubi swojej pracy. To, co zrobił, dosłownie przechodzi wszelkie wyobrażenie. Nie od dziś wiadomo, że nieodpowiednie osoby na nieodpowiednim stanowisku mogą prokurować wiele niebezpiecznych sytuacji. Taki stan rzeczy idealnie obrazuje poniższa sytuacja, która miała miejsce na jednej z amerykańskich autostrad w stanie Ohio. Poniższe nagranie ukazuje sytuację, w której kierujący pługopiaskarką zrzucał śnieg na sąsiednią jezdnię. Warto podkreślić, że w tym samym czasie poruszały się nią inne pojazdy. Materiał wideo udowadnia, że cały incydent był niezwykle niebezpieczny. Ogromna ilość śniegu, a także lody uderzała w samochody poruszające się z niebagatelną prędkością. Finalnie, nieodpowiedzialne zachowanie wyrządziło wiele szkód. Zarządca drogi przekazał, że w wyniku tego zdarzenia uszkodzeniom uległo około 50 samochodów, zarówno osobowych, jak i ciężarowych.Wielu zmotoryzowanych straciło panowanie nad swoimi pojazdami, co doprowadziło do licznych kolizji. Według tamtejszych mediów, poszkodowanych zostało 12 osób. Na szczęście ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Dokładnie nie wiadomo, co stało za tak kuriozalnym zachowaniem kierowcy pługopiaskarki. Tuż po zatrzymaniu został on wysłany na testy, które mają odpowiedzieć, czy w chwili zdarzenia znajdował się pod wpływem alkoholu bądź też środków odurzających.Oczywiście biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności tego zdarzenia, poszkodowani kierowcy mogą starać się o odszkodowanie. Mamy nadzieję, że poniesione przez nich straty zostaną odpowiednio zrekompensowane. Warto podkreślić, że poniższy materiał wideo w dobitny sposób ukazuje, że na publicznej drodze w każdej chwili może dojść do niestandardowego incydentu. To właśnie dlatego, warto mieć się na baczności. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Konin: 74-latek popełnił samobójstwo na SOR-ze. Prokuratura bada sprawęTusk zapowiada drugą waloryzację. "Nie pozwolimy okraść ludzi z pieniędzy, które im się należą"Paweł Kukiz skomentował swoje taśmy. Zdradził, dlaczego nie chce upadku rząduJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected] Źródło: Viral Hog
Nie żyją dwie osoby, które zostały dziś porwane przez lawiny w Tatrach. Narciarz przysypany przez śnieg w Kotle Gąsienicowym zmarł w szpitalu. Ciało kolejnej ofiary zostało wydobyte przez ratowników ze stawu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.Lawiny śnieżne zeszły w dwóch miejscach niemal w tym samym czasie. W rejonie Kasprowego Wiechu zwały śniegu przygniotły narciarza, który zjeżdżał poza wyznaczoną trasą w Kotle Gąsienicowym. O zdarzeniu TOPR poinformowali inni narciarze.
W piątek 28 stycznia wieczorem doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych w Zielonej Górze. Za kierownicą jednego z nich siedział Waldemar Sługocki poseł Koalicji Obywatelskiej i szef lubuskiej Platformy Obywatelskiej. Polityk trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację.O wypadku jako pierwszy napisał portal newslubuski.pl. Na zdjęciu z tego zdarzenia widać, że obydwa samochody zostały doszczętnie zniszczone. Na szczęście, życiu polityka, który uczestniczył w zdarzeniu, nie zagraża już niebezpieczeństwo.
Obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej sprawcy pozwala uzyskać odszkodowanie na pokrycie kosztów naprawy pojazdu poszkodowanego. Warto sprawdzić, czy należy ci się dopłata do wypłaconej rekompensaty.Nawet najbardziej doświadczonym kierowcom zdarzają się kolizje drogowe. Poszkodowani niestety często godzą się na pierwszą proponowaną kwotę odszkodowania, nie wiedząc o tym, że można ją znacząco podnieść.Samodzielna walka z firmami ubezpieczeniowymi może być skazana na porażkę. Wynika to z faktu, że wielu uczestników ruchu drogowego ma niewielkie doświadczenie w odwoływaniu się od decyzji wyżej wymienionych podmiotów.Helpfind, niezależny ekspert ds. odszkodowań, pomaga poszkodowanym w walce o większe pieniądze:przeprowadzając bezpłatną i niezobowiązującą analizę kosztorysu naprawy pojazdu,dopłacając do odszkodowania nawet w 48h (średnia wysokość dopłaty: 2300 zł).
Jak poinformował jeden z lokalnych portali radio5.com.pl, tamtejsi policjanci ustali, że chłopiec przebiegał przez ulicę, kiedy potrąciła go ciężarówka. Trasa Kętrzyn – Bartoszyce, na której doszło do tego zdarzenia, jest całkowicie zablokowana. Miejscowi policjanci kierują ruchem. Wyznaczono objazd przez pobliskie miejscowości Korsze i Reszel. W tragiczny sposób rozpoczęły się tegoroczne ferie zimowe w powiecie kętrzyńskim. W poniedziałek 24 stycznia na jednym z odcinków drogi wojewódzkiej numer 592 doszło do fatalnego wypadku z udziałem młodego pieszego. Do niewyobrażalnej tragedii doszło w poniedziałkowe popołudnie na jednej z tras województwa warmińsko-mazurskiego. 12-letni chłopiec zginął pod kołami ciężarówki. Policjanci ustalają szczegółowe okoliczności tego incydentu.- Na miejscu zginął 12-letni chłopiec, który został potrącony przez samochód ciężarowy. Kierowca pojazdu został poddany badaniu alkomatem, które wykazało, że w chwili zdarzenia był trzeźwy. Dodatkowo jego zachowanie nie budziło żadnych zastrzeżeń - przekazała w rozmowie z goniec.pl asp. Ewelina Piaścik, oficer prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Kętrzynie. Miał on miejsce tuż po godzinie 12.46, kiedy to miejscowe służby zostały zaalarmowane o wypadku ze skutkiem śmiertelnym w miejscowości Dzikowina w gminie Korsze. Na miejscu zdarzenia wciąż znajdują się lokalne służby, które wykonują swoją pracę pod nadzorem prokuratora. W związku z tym tragicznym incydentem został powołany biegły z zakresu wypadków drogowych, który będzie pracował na miejscu zdarzenia. - dodała w rozmowie z goniec.pl asp. Ewelina Piaścik.
Niedzielny wieczór w Kostrzynie nad Odrą stał pod znakiem koszmarnego incydentu, do którego doszło na jednym z tamtejszych przejść dla pieszych. Kierowca Jeepa potrącił trójkę nastolatków chcących przejść na drugą stronę jezdni. Ranni zostali przetransportowani do najbliższej placówki medycznej. Do przerażającego zdarzenia doszło 23 stycznia tuż po godzinie 19.00 na jednym z przejść dla pieszych ulokowanym na ulicy Sikorskiego w Kostrzynie nad Odrą (woj. lubuskie). W grupę nastolatków przechodzących przez pasy wjechał kierowca samochodu osobowego marki Jeep. Wiadomo, że za kierownicą pojazdu zasiadał 61-letni mężczyzna. W wyniku tego incydentu poszkodowane zostały 3 osoby. 16-letnia dziewczyna, 16-letni chłopiec oraz 14-latka zostali niezwłocznie przetransportowani do lokalnego szpitala. - Ze wstępnych informacji, jakie mamy, wynika, że jedna z dziewczyn doznała urazu brzucha, a dwoje jej znajomych prawdopodobnie złamania nogi - przekazała Magdalena Ziętek z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim. W chwili zdarzenia przez pasy przechodził także inny chłopiec, jednak miał on zdecydowanie więcej szczęścia niż jego rówieśnicy i uniknął potrącenia. 61-letni kierowca jeepa został poddany badaniu alkomatem. Nie wykazało ono obecności alkoholu w jego organizmie. Według informacji przekazanych przez "Gazetę Lubuską" siła uderzenia była tak duża, że poszkodowani zostali odrzuceni na kilka metrów. Szczegółowe okoliczności tego przerażającego incydentu będą ustalane przez lokalnych policjantów. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Nie żyje prof. Jacek Trznadel. Krytyk literacki miał 91 latNowe wieści ws. kwarantanny. Ważne zmiany, padła dataWrzuciła do sieci sprawdzian dziecka z dysleksją. "Nie wierzę w to, co widzę"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: tvn24.pl / Gazeta Lubuska
Do poważnego wypadku doszło w poniedziałek rano na drodze krajowej nr 60 pod Płockiem. Kierujący samochodem osobowym stracił panowanie nad autem i doprowadził do zderzenia czołowego z samochodem ciężarowym, następnie do ponownego zderzenia z busem. Trzech kierowców trafiło do szpitala. Droga jest zablokowana.Do zdarzenia doszło około godz. 7:45 na drodze krajowej nr 60, za Wolą Łącką w kierunku Płocka. 18-latek kierujący volvo s60 na łuku drogi nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze.- Kierujący samochodem osobowym stracił panowanie nad autem, doprowadzając do zderzenia czołowego z pojazdem ciężarowym maz. Kierowca ciężarówki, siłą uderzenia zjechał do pobliskiego rowu, z kolei volvo ponownie czołowo zderzyło się z busem renault - przekazała w rozmowie z Goniec.pl asp. Krystyna Kowalska z Komendy Miejskiej Policji w Płocku.Kierowcy z obrażeniami ciała przewiezieni zostali do szpitala. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego prowadzą na miejscu czynności. Droga krajowa nr 60 jest całkowicie zablokowana. Jak informuje GDDKiA utrudnienia wtórne potrwają do ok. godz. 12:00- Policjanci kierują na objazdy pobliskimi drogami - dodaje asp. Krystyna Kowalska.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.plMazowsze. Wypadek na DK50. TIR po zderzeniu z osobówką uderzył w dom jednorodzinnyTragiczny wypadek pod Błoniem. Ściana osunęła się na robotnika, mężczyzna nie żyjeMarcin "Borkoś" Borkowski wraca do zdrowia. "Jestem w stanie poruszać się samodzielnie"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Warszawy lub Mazowsza, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl
Opony zimowe to zaledwie wierzchołek góry lodowej w dostosowywaniu auta do niskich temperatur. Niemniej jednak są one istotnym elementem, który wpływa na bezpieczną, a także bezkolizyjną jazdę. W dobitny sposób przekonał się o tym pewien kierowca, który wpadł w niekontrolowany poślizg przy 40 km/h. Zimowe warunki atmosferyczne wpływają na jakość, przede wszystkim bezpieczeństwo jazdy. Szczególnie uciążliwe są oblodzone drogi, które są poważnym problemem dla sporego grona kierowców. Jeden, nawet najmniejszy błąd może doprowadzić do utraty przyczepności, a co za tym idzie fatalnego finału. W tym przypadku kluczowe znaczenie ma potencjalna droga hamowania. O tym, że oszczędzanie na oponach się nie opłaca, przekonał się bohater poniższego nagrania. Pomimo faktu, że poruszał się z niską prędkością wynosząca 40 km/h i tak nie uniknął kłopotów. W pewnej chwili wpadł w niekontrolowany poślizg i zakończył swoją jazdę, uderzając w ogrodzenie. Na szczęście kierowcy nic poważnego się nie stało. Samochód, jak i ogrodzenie również uniknęły poważniejszych uszkodzeń. Niemniej jednak zmotoryzowany otrzymał solidną lekcję pokory. Należy podkreślić, że oszczędzanie na ogumieniu może mieć poważne konsekwencje. Ich odpowiednie dobranie, a także wysoka jakość, skutecznie minimalizują ryzyko wystąpienia różnych nieprzewidzianych zdarzeń. Niestety, ale wielu kierowców bagatelizuje problem, nadmiernie eksploatując bieżnik. Opony zimowe osiągają optymalne właściwości przy wysokości bieżnika od 3 do 4 mm.Ponadto bez regularnych inspekcji, nie mamy pewności, że nie doszło do uszkodzenia gumy. Gdy znajdziemy w oponie np. wbity gwóźdź, powinniśmy udać się na naprawę do wulkanizatora. Niskie temperatury to również potencjalne problemy z zamkami. Dlatego, jeśli jeszcze nie przesmarowaliśmy ich środkiem przeciw zamarzaniu, najwyższa pora to zrobić. Aby zapobiec niemiłym niespodziankom, dobrze jest mieć w kieszeni odmrażacz do szyb.Przy występowaniu niskich temperatur pamiętajmy także o ładowaniu akumulatora. Jeśli nam się rozładuje, nie skorzystamy z pilota, a to w połączeniu z zamarzniętymi zamkami jest najprostszym przepisem na spóźnienie się do pracy. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Adam Niedzielski prognozuje sytuację pandemiczną w następnym tygodniuLublin: służby zakończyły poszukiwania 73-latki. Tragiczny finałAdam Małysz przekazał fenomenalne wieści ws. Kamila StochaJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: NaMasce.pl
W sobotę popołudniu doszło do potrącenia pieszego na Bemowie na ulicy Obrońców Tobruku nieopodal przystanku Hala Sportowa Bemowo. Do zdarzenia doszło na przejściu dla pieszych. Kobieta została zabrana do szpitala. Ulica jest zablokowana.Miejsce zdarzenia zabezpiecza policja oraz pogotowie. Potrącona kobieta trafiła do szpitala.- Zgłoszenie otrzymaliśmy o godz. 14.49. Kierujący pojazdem marki toyota potrącił na przejściu dla pieszych kobietę. Została przetransportowana do szpitala. Policjanci na miejscu prowadzą czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności. Z pierwszych ustaleń wynika, że kierujący samochodem był trzeźwy - przekazał w rozmowie z Goniec.pl Jarosław Florczak z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.Jak informuje Warszawski Transport Publiczny, w związku ze zdarzeniem drogowym w rejonie zespołu przystankowego Hala Sportowa Bemowo występują utrudnienia w kursowaniu linii 197. Autobusy zostały skierowane na trasy objazdowe. 197 > w obu kierunkach:.. – Rudnickiego – Maczka – Powstańców Śląskich – Piastów Śląskich – Osmańczyka – Pieniążka – Obrońców Tobruku – …Artykuły polecane przez redakcję Goniec.plMazowsze. Wypadek na DK50. TIR po zderzeniu z osobówką uderzył w dom jednorodzinnyTragiczny wypadek pod Błoniem. Ściana osunęła się na robotnika, mężczyzna nie żyjeMarcin "Borkoś" Borkowski wraca do zdrowia. "Jestem w stanie poruszać się samodzielnie"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami z Warszawy lub Mazowsza, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl
Do niebezpiecznego w skutkach wypadku doszło w sobotę rano na drodze krajowej nr 50 w Sochocinie. Samochód ciężarowy zderzył się z samochodem osobowym i uderzył w dom. Kierowca z TIR-a został zabrany do szpitala. Rodzina z domu została ewakuowana. Kierujący samochodem osobowym miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie.Z pierwszych ustaleń policjantów wynika, że kierujący citroenem 25-latek z powiatu ciechanowskiego, jadać ulicą Szkolną w Sochocinie, na skrzyżowaniu z DK50, nie ustąpił pierwszeństwa scanii z naczepą jadącą w stronę Ciechanowa.- Citroen uderzył w ciężarówkę, wytracając ją z toru jazdy. Scania zjechała na lewo, uderzyła w ogrodzenie, taranując je, następnie uderzyła w budynek mieszkalny, w którym przebywały dwie osoby. 54-letni kierowca ciężarówki, z obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala. Kierowca citroena miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie. Osobom w budynku nic się nie stało - przekazała w rozmowie z Goniec.pl kom. Kinga Drężek-Zmysłowska z Komendy Powiatowej Policji w Płońsku.Policja sugeruje objazdy ul. Szkolną, a także przez rynek oraz stosowanie się do poleceń wydawanych przez służby kierujące ruchem.- Samochód ciężarowy zderzył się z samochodem osobowym, w którym podróżowały trzy osoby. W wyniku zdarzenia, pojazd ciężarowy uderzył w dom. Kierowca TIR-a został przewieziony do szpitala. Na miejscu działają cztery zastępy straży pożarnej. Czekamy na decyzję nadzoru budowlanego, co dalej z jego mieszkańcami oraz budynkiem- dodaje w rozmowie z Goniec.pl Konrad Kielczykowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Płońsku.Jak informuje Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, droga krajowa nr 50 jest obecnie zablokowana. Utrudnienia wtórne mogą potrwać jeszcze dwie godziny.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.plMazowsze. 32-latek zabił swoją teściową. To jej ciało znaleziono w sobotę w lesieTragiczny wypadek pod Błoniem. Ściana osunęła się na robotnika, mężczyzna nie żyjeWawer. Morderstwo znanego biznesmena. Tadeusz K. był milioneremJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Warszawy lub Mazowsza, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl