Bardzo ciekawą deklarację złożył "świeży" reprezentant Polski, Matty Cash. Zawodnik Aston Villi poinformował, że na niezwykle ważnym meczu ze Szwecją pojawi się jego rodzina, a on sam zamierza mocno świętować potencjalny awans na mistrzostwa świata, które odbędą się już niebawem w Katarze. Z jego ust padły odważne deklaracje.Matty Cash zadebiutował w naszej kadrze kilka miesięcy temu, a już zdołał zaskarbić sobie sympatię polskich fanów. Dokonał tego nie tylko solidną grą, ale również pogodą ducha, którą emanuje od pierwszego zgrupowania. Piłkarz Aston Villi to jeden z podstawowych elementów bloku defensywnego reprezentacji Polski, a także jeden z najlepszych prawych obrońców w słynnej Premier League. Jego wartość ceni również Czesław Michniewicz, który postawił na niego w ostatnim meczu ze Szkocją.- To był trudny mecz. Jeśli chodzi o mnie, nie był idealny, chociaż nie narzekam. Nieźle zagrałem w defensywie, zrobiłem to, co musiałem - podkreślił Cash w rozmowie z Interią.Piłkarz zaznaczył, że z upływem czasu, czuje się coraz pewniej, a obecność w drużynie narodowej napawa go dumą. Dodał również, że odpowiada mu współpraca z Czesławem Michniewiczem i ma nadzieję, że będzie ona kontynuowana również po wtorkowym meczu.- Kiedy przyleciał do Anglii, mieliśmy bardzo sympatyczną rozmowę. Myślę, że przekonał go do mnie sernik bez rodzynek, który sam przygotowałem – zażartował. To naprawdę fajny człowiek, dobry trener. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z naszym planem, że awansujemy na mistrzostwa i dalej będziemy mieli okazję współpracować - przekazał reprezentant Polski.
Zła wiadomość z polskiej reprezentacji. Krzysztof Piątek jest kontuzjowany, co oznacza, że może nie wystąpić w barażowym meczu ze Szwecją o awans do mundialu w Katarze. Sytuacja w kadrze zaczyna robić się dramatyczna. Mecz ze Szkocją również nie był zbyt szczęśliwy dla Polski. Prócz wysypu kontuzji, mecz został zremisowany wynikiem 1:1 - swoją bramkę Polacy zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry z podyktowanego przez sędziego rzutu karnego.
Reprezentacja Polski nie pojedzie na mecz barażowy do Rosji. PZPN wydało oświadczenie wspólnie z federacjami Czech i Szwecji, zapowiadając, że jeśli spotkanie ma się odbyć, musi być ono zaplanowane poza Rosją. Nie wszyscy są zadowoleni z tego rozwiązania. Wielu ekspertów i dziennikarzy wskazuje na to, że mecz należało zbojkotować, pokazując tym samym, że Rosja w tej chwili również w sporcie nie istnieje na arenie międzynarodowej.
W polskiej kadrze jest jeden ważny piłkarz, który może bardzo skorzystać na odejściu Paulo Sousy. Do niedawna wielka gwiazda może zyskać na spotkaniach z Czesławem Michniewiczem i wrócić do drużyny. Jak zapowiedział Jakub Wawrzyniak, jego powołanie nie będzie niespodzianką. W podobnym tonie wypowiadał się Sebastian Mila i eksperci Sport.pl. Wszystko leży jednak w rękach Czesława Michniewicza, który również patrzy na wyniki innych podopiecznych.
Czesław Michniewicz szykuje się na swój debiut w roli selekcjonera polskiej kadry. Pierwszym jego sprawdzianem będzie baraż z Rosją. Polsat Sport podał, że wśród osób, które trener wybrał do kadry znalazły się niespodziewane nazwiska. Zapowiadają się wielkie powroty. Mecz z Rosją już 24 marca. W tym czasie Michniewicz miał bacznie obserwować zawodników, których powoła do kadry. Stawka meczu jest wysoka - to awans do decydującej fazy baraży, mających zakwalifikować kadry na Mistrzostwa Świata w Katarze.
Sukces Roberta Lewandowskiego. Polski piłkarz został ogłoszony przez FIFA najlepszym piłkarzem świata. - Jestem zaszczycony, dumny i szczęśliwy. To nagroda też dla wszystkich dookoła mnie - powiedział Robert Lewandowski.Robert Lewandowski został najlepszym piłkarzem świata. W poniedziałek 17 stycznia FIFA ogłosiła wyniki, gdzie Polak pokonał największe nazwiska w świecie piłki nożnej: Lionela Messiego czy Mohameda Salaha.
Legia Warszawa w końcu wydała oficjalny komunikat w sprawie niedzielnych zajść z "kibicami". Klub w oświadczeniu potwierdził, że w drodze powrotnej z Płocka do autokaru zespołu wdarły się niepożądane osoby i doszło do aktów agresji wobec piłkarzy. Media donoszą, że po zajściu kilku zawodników rozważa rozwiązanie kontraktu z winy klubu.Legia Warszawa po kilkunastu godzinach milczenia w końcu wydała oświadczenie w sprawie niedzielnych zajść po meczu z Wisłą Płock (0:1). Media zaraz po meczu informowały, że w "kibice" w drodze powrotnej zatrzymali autokar z drużyną mistrzów Polski, wdarli się na pokład i pobili zawodników zespołu.