Świat traci ostatnie zabezpieczenie. Wygasa amerykańsko-rosyjski układ o broni nuklearnej
W cieniu wielkiej polityki zapadł moment, który na nowo definiuje globalne bezpieczeństwo. Bez fanfar i bez konferencji prasowych zakończył się etap, który przez lata wyznaczał granice strategicznej rywalizacji. Teraz świat wchodzi w okres, w którym dotychczasowe hamulce przestają działać, a przyszłość staje się trudniejsza do przewidzenia niż kiedykolwiek wcześniej.
- Koniec epoki kontroli zbrojeń między największymi mocarstwami
- Moralne apele kontra twarda geopolityka i rosnąca rola Chin
- Eksperci alarmują: nowa faza globalnego wyścigu zbrojeń
Koniec epoki kontroli zbrojeń między największymi mocarstwami
Z krajobrazu międzynarodowego bezpieczeństwa zniknęło ostatnie obowiązujące porozumienie, które formalnie ograniczało potencjał nuklearny Stanów Zjednoczonych i Rosji. Układ, wynegocjowany kilkanaście lat temu jako element stabilizacji po zimnowojennej rywalizacji, wyznaczał jasne limity dla rozmieszczonych głowic oraz systemów ich przenoszenia. Równie istotnym elementem były mechanizmy wzajemnej kontroli, umożliwiające inspekcje i weryfikację działań drugiej strony.
Choć w ostatnich latach porozumienie funkcjonowało w sposób coraz bardziej ograniczony, jego formalne wygaśnięcie oznacza całkowite zniknięcie ram prawnych regulujących arsenały dwóch największych potęg nuklearnych. Analitycy zwracają uwagę, że wraz z traktatem zniknął jeden z kluczowych kanałów komunikacji strategicznej, który nawet w okresach napięć zmniejszał ryzyko nieporozumień i eskalacji.
Moralne apele kontra twarda geopolityka i rosnąca rola Chin
W odpowiedzi na narastające obawy głos zabrali przywódcy religijni i międzynarodowi mediatorzy. Papież Leon XIV wezwał do pilnych rozmów i powrotu do dialogu, podkreślając, że logika odstraszania nie może być fundamentem światowego ładu. Apel spotkał się z szerokim oddźwiękiem symbolicznym, lecz realia polityki międzynarodowej pozostają nieubłagane.
Na horyzoncie pojawia się bowiem czynnik, który znacząco komplikuje dotychczasowy układ sił — dynamicznie rosnący potencjał nuklearny Chin. Pekin systematycznie rozbudowuje swoje zdolności strategiczne, a prognozy wskazują, że w nadchodzących latach może dołączyć do ścisłej czołówki mocarstw atomowych. Dla Stanów Zjednoczonych oznacza to konieczność myślenia o równowadze nie w układzie dwustronnym, lecz trójbiegunowym. Tymczasem Chiny nie deklarują gotowości do przystąpienia do reżimu ograniczeń, co dodatkowo zwiększa niepewność.
Eksperci alarmują: nowa faza globalnego wyścigu zbrojeń
Specjaliści od bezpieczeństwa międzynarodowego podkreślają, że brak formalnych ograniczeń może uruchomić procesy, które przez dekady były hamowane. Modernizacja systemów przenoszenia, zwiększanie liczby głowic oraz rozwój nowych technologii — takich jak broń hipersoniczna — mogą znacząco podnieść poziom globalnego ryzyka.
Dzisiejsze arsenały nuklearne charakteryzują się siłą rażenia wielokrotnie przewyższającą broń używaną w połowie XX wieku. Szacuje się, że na świecie znajduje się obecnie kilkanaście tysięcy głowic, których potencjał destrukcyjny mógłby mieć katastrofalne skutki dla całej cywilizacji. W tym kontekście coraz częściej przywoływana jest symbolika Zegara Zagłady, który od lat obrazuje poziom zagrożenia dla ludzkości.
Zdaniem ekspertów świat wkracza w okres, w którym strach, brak zaufania i strategiczna rywalizacja ponownie stają się głównymi czynnikami kształtującymi relacje między mocarstwami. A w tej grze nawet jeden błąd kalkulacji może pociągnąć za sobą konsekwencje, których nie da się już cofnąć.
