Przemysław Czarnek krytykuje Ukrainę po Eurowizji. "Ja bym się zastanowił"
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Przemysław Czarnek ujawnił krytyczne stanowisko wobec Eurowizji. Kandydat PiS na premiera wprost odniósł się do kontrowersyjnego podziału głosów i zachowania zagranicznych partnerów. Wystąpienie polityka natychmiast wywołało lawinę komentarzy w kraju.
Wyniki i kontrowersje wokół punktacji Eurowizji
Tegoroczny Konkurs Piosenki Eurowizji zakończył się wygraną reprezentantki Bułgarii, Dary, z utworem „Bangaranga". Na drugim miejscu podium uplasował się reprezentant Izraela, No'am Bettan.
Szerokie echo w krajowych mediach wywołał jednak sposób podziału punktów między Polską a Ukrainą. Polska publiczność w głosowaniu widzów przyznała reprezentantowi Ukrainy maksymalną notę 12 punktów. Ukraińskie jury profesjonalne podjęło natomiast odmienną decyzję i nie przekazało polskiej wykonawczyni ani jednego punktu.
Podobne kontrowersje wzbudziło polskie jury, które zdecydowało o przyznaniu 12 punktów wykonawcy z Izraela. Te rozbieżności w głosowaniu fanów i sędziów stały się głównym tematem pytań dziennikarzy podczas briefingu prasowego kandydata opozycji.
Stosunek polityka do formatu konkursu
Poproszony o komentarz Czarnek odciął się od widowiska artystycznego, krytykując jego współczesny kształt ideologiczny. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera oświadczył:
„Od kilku lat, odkąd ten mężczyzna z brodą udający kobietę z Austrii wygrał Eurowizję, nie oglądam tego rodzaju spektakli, bo są żenujące".
W ten sposób były minister edukacji nawiązał do zwycięstwa Conchity Wurst w 2014 roku. Parlamentarzysta zaznaczył przy tym, że w ocenach jurorów od zawsze decydują także kategorie o charakterze politycznym, nie tylko czysto artystycznym.
Jego zdaniem ostateczny podział punktów w tegorocznej edycji festiwalu stanowi bezpośrednie potwierdzenie tej reguły i wymaga głębszej analizy ze strony opinii publicznej.
Krytyka Ukrainy oraz ocena decyzji wobec Izraela
W dalszej części wypowiedzi poseł odniósł się do postawy Kijowa. Czarnek stwierdził:
„Ja bym się na miejscu Ukraińców zastanowił, czy nie docenić jednak Polski za to, że pomogła utrzymać im niepodległość, że pomogła jako pierwsza w walce o niepodległość i że dzięki Polsce i Polakom dziś Ukraina jeszcze walczy. Bo gdyby nie Polacy, Ukrainy niepodległej już dzisiaj by nie było. To tylko taka podpowiedź dla naszych braci Ukraińców, którzy mogliby docenić jednak nasz sojusz z nimi i naszą wielką pomoc, jaką wnieśliśmy, zwłaszcza na początku tej wojny".
Odnosząc się do 12 punktów od polskiego jury dla Izraela, skwitował krótko:
„Też bym się zastanowił".
Słowa te wywołały oburzenie za wschodnią granicą, gdzie tamtejsze media już wcześniej określiły go jako polityka antyukraińskiego.