Prokurator przekazał nowe ustalenia o śmierci Łukasza Litewki. Jest znana dokładna godzina tragedii
Śledczy ustalili dokładny czas tragicznego wypadku drogowego, w którym zginął Łukasz Litewka. Jak wynika z informacji przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Sosnowcu i „Fakt", do zdarzenia doszło trakcie trwania połączenia telefonicznego, co pozwoliło na precyzyjne wskazanie godziny tragedii.
Precyzyjny moment zdarzenia i relacja świadka
Kluczowym dowodem w sprawie okazały się zeznania świadka, który rozmawiał z Łukaszem Litewką bezpośrednio przed wypadkiem. Połączenie zostało nagle przerwane o godzinie 13:14. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu w rozmowie z „Faktem", opisał ten moment jednoznacznie:
„Rozmowa toczyła się między godz. 13:00 a 13:14 i została przerwana na skutek zdarzenia. W słuchawce po prostu zaniknął głos Łukasza Litewki."
Zaledwie trzy minuty później, o godzinie 13:17, do służb ratunkowych wpłynęło zgłoszenie o wypadku.
Zadzwonił inny świadek, który przybył na miejsce i skorzystał z telefonu podejrzanego kierowcy, ponieważ ten znajdował się w silnym szoku i nie był w stanie samodzielnie wezwać pomocy. Dokładny moment tragedii udało się ustalić na podstawie analizy bilingów telefonicznych.
Analiza materiału dowodowego i stan trzeźwości
Prokuratura dysponuje już wynikami badań toksykologicznych, które potwierdziły, że Łukasz Litewka w chwili zdarzenia był trzeźwy. Śledczy wykluczyli również, by przyczyną wypadku było nieprawidłowe korzystanie z telefonu przez ofiarę. Jak wyjaśnił prokurator Kilian dla „Faktu":
„Na miejscu zabezpieczono słuchawkę, która znajdowała się w uchu mężczyzny. Nie było więc takiej sytuacji, że przytrzymywał telefon w ręku."
Ustalenia te potwierdziły nagrania z monitoringu miejskiego, na których wyraźnie widać, że Litewka poruszał się prawidłowo.
„Wszystko wskazuje na to, że przez cały czas rozmawiał z użyciem słuchawki. Jechał prawidłowo" - dodał rzecznik w rozmowie z „Faktem".
Prokuratura oczekuje jeszcze na pełny panel badań toksykologicznych podejrzanego kierowcy, który ma pozwolić na ustalenie jego stanu w chwili zdarzenia.
Decyzje procesowe i dalsze kroki prokuratury
Podejrzany o spowodowanie wypadku kierowca opuścił areszt po wpłaceniu przez osoby najbliższe poręczenia majątkowego w wysokości 40 tysięcy złotych. Prokuratura zaskarżyła tę decyzję i domaga się zastosowania środka izolacyjnego.
„Prokuratura domaga się bezwzględnego aresztowania. Sąd rozpatrzy zażalenie 12 maja" - poinformował prokurator Kilian.
Równolegle śledczy kontynuują gromadzenie materiału dowodowego, w tym opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Ekspertyzy mają pomóc ostatecznie ustalić, czy prędkość pojazdu była dostosowana do warunków panujących na ulicy Kazimierzowskiej oraz czy kierujący podjął jakiekolwiek manewry obronne przed uderzeniem w pieszego.
O kolejnych postępach w sprawie prokuratura zapowiedziała regularne informowanie opinii publicznej.