Prokop o relacjach z Hołownią, powiedział o tym wprost. Zaskakujące, czego mu życzy
Marcin Prokop w rozmowie z Plejadą wrócił do tematu swojej relacji z Szymonem Hołownią, z którym przez lata współprowadził programy telewizyjne. Dziennikarz odniósł się także do zmian w życiu zawodowym byłego marszałka Sejmu. Jego słowa rzucają nowe światło na to, jak dziś wyglądają ich relacje.
- Marcin Prokop o relacji z Szymonem Hołownią po latach wspólnej pracy
- Rezygnacja z funkcji marszałka Sejmu była wcześniej zapowiedziana
- Prokop reaguje na odejście Hołowni i wskazuje, co dalej
Marcin Prokop o relacji z Szymonem Hołownią po latach wspólnej pracy
Marcin Prokop i Szymon Hołownia przez lata tworzyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów telewizyjnych w Polsce. Widzowie kojarzą ich przede wszystkim z programu „Mam talent!” oraz porannego pasma śniadaniowego w stacji Dzień dobry TVN. Wspólna praca, regularne występy przed kamerą i wielogodzinne przygotowania do nagrań naturalnie budowały bliską relację.
Dziś ich codzienność wygląda zupełnie inaczej. Hołownia wszedł do polityki i objął jedno z najważniejszych stanowisk w państwie, podczas gdy Prokop kontynuuje działalność medialną. W rozmowie z Plejadą dziennikarz odniósł się do tego, jak obecnie wygląda ich kontakt. Przyznał, że choć nie jest już tak intensywny jak dawniej, to więź nie została zerwana.
– Tak, mamy kontakt, aczkolwiek rzadszy, niż kiedyś ze względu na to, że już nie pracujemy razem, a to jednak bardzo zbliża, kiedy spędza się wiele godzin w tym samym programie – przyznaje Marcin Prokop w rozmowie z Plejadą.
Ta wypowiedź jasno pokazuje, że zmiana zawodowych realiów wpłynęła na częstotliwość kontaktu, ale nie przekreśliła wzajemnej sympatii. Wspólna historia w telewizji wciąż pozostaje ważnym elementem ich relacji.

Rezygnacja z funkcji marszałka Sejmu była wcześniej zapowiedziana
W listopadzie Szymon Hołownia przestał pełnić funkcję marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Nie była to jednak nagła ani niespodziewana decyzja. Rezygnacja wynikała z wcześniej zawartego porozumienia koalicyjnego po wyborach parlamentarnych i była elementem ustalonego mechanizmu rotacyjnego.
Hołownia objął stanowisko marszałka na początku X. kadencji Sejmu. Już wtedy zapowiadano, że funkcja ta będzie sprawowana rotacyjnie, co oznaczało, że po określonym czasie nastąpi zmiana osoby na tym stanowisku. Zgodnie z tymi ustaleniami złożył rezygnację.
W swoim wystąpieniu podziękował parlamentarzystom za współpracę i zaznaczył, że możliwość kierowania pracami izby była dla niego wyróżnieniem oraz istotnym doświadczeniem politycznym. Cały proces przebiegł więc zgodnie z wcześniejszym planem, bez elementu zaskoczenia.
Prokop reaguje na odejście Hołowni i wskazuje, co dalej
Do tej sytuacji odniósł się także Marcin Prokop. W rozmowie z Plejadą podkreślił, że zmiana na stanowisku marszałka nie była dla niego żadnym szokiem, ponieważ od początku było wiadomo, że funkcja ma charakter czasowy.
– Natomiast na to, że nie jest marszałkiem, zareagowałem zupełnie neutralnie, bo było wiadomo, że on nim nie będzie. Miał być, jak to nazywano marszałkiem rotacyjnym. – mówi Marcin Prokop w rozmowie z Plejadą.
Dziennikarz doprecyzował również, że realizacja ustaleń koalicyjnych przebiegła dokładnie tak, jak zapowiadano:
– Miał spełnić swoją rolę i oddać stery Włodzimierzowi Czarzastemu i dokładnie to się stało, więc żadne zaskoczenie. Życzę mu jak najlepiej, niech mu się wiedzie gdziekolwiek, czy to będzie polityka, czy jakiś inny rejon rzeczywistości, do którego na pewno trafi. Jako człowiek poszukujący nowych wrażeń, to trzymam wciąż za niego kciuki – kwituje Prokop.
Z jego słów wynika jednoznacznie, że choć ich drogi zawodowe się rozeszły, sympatia i wzajemny szacunek pozostały. A sama rezygnacja Hołowni z funkcji marszałka była elementem wcześniej ustalonego scenariusza, a nie nagłym zwrotem akcji.
