Pracowała 40 lat za minimalną krajową. Trudno uwierzyć, jaką emeryturę wypłaca jej ZUS
40 lat stażu pracy to dla wielu symbol stabilizacji i gwarancja godnej jesieni życia. Portal biznes.interia.pl dotarł jednak do wyliczeń, które rzucają nowe światło na sytuację osób zarabiających najniższą krajową. Czy dekady lojalności wobec systemu rzeczywiście przekładają się na wysokie przelewy z ZUS-u?
- Ustawowe progi stażu pracy w Polsce
- Skromny zysk za 40 lat pracy
- Przepaść finansowa między grupami zarobkowymi
- Zasady obliczania wysokości świadczeń
Ustawowe progi stażu pracy w Polsce
Aby w ogóle ubiegać się o najniższe świadczenie gwarantowane przez państwo, należy spełnić konkretne wymogi stażowe. W Polsce dla kobiet granicą tą jest 20 lat udokumentowanej pracy, natomiast dla mężczyzn okres ten wynosi 25 lat.
Obecnie najniższa emerytura brutto to 1878,91 zł, co w praktyce oznacza przelew na konto w wysokości około 1710 zł netto. Warto jednak pamiętać, że sam staż to tylko bilet wstępu do systemu, a nie gwarancja finansowego komfortu, o czym przekonują się osoby pracujące przez dekady za minimalne wynagrodzenie.
Skromny zysk za 40 lat pracy
Choć 40 lat pracy wydaje się imponującym wynikiem, w przypadku otrzymywania płacy minimalnej końcowa kwota świadczenia może rozczarować. Przy założeniu, że od 2026 roku najniższe wynagrodzenie wzrośnie do poziomu 4806 zł brutto, prognozowana emerytura wyniesie jedynie około 2000–2100 zł brutto miesięcznie.
Jest to kwota zaledwie o kilkaset złotych wyższa od ustawowego minimum, mimo dwukrotnie dłuższego stażu niż ten wymagany przepisami. To brutalny dowód na to, że wysokość odprowadzanych składek ma w obecnym systemie znacznie większe znaczenie dla emeryta niż sama długowieczność zawodowa.
Przepaść finansowa między grupami zarobkowymi
Sytuacja osób o najniższych dochodach drastycznie różni się od świadczeń, na jakie mogą liczyć pracownicy zarabiający w okolicach średniej krajowej. Według danych GUS za rok 2025, przeciętne wynagrodzenie oscylowało wokół 8872,97 zł.
Osoba, która przez całą swoją karierę odprowadzała składki od takich kwot, może liczyć na emeryturę rzędu 6600–6900 zł brutto miesięcznie. Taka dysproporcja wynika bezpośrednio z mechanizmu gromadzenia kapitału na indywidualnym koncie w ZUS, gdzie każda złotówka odprowadzona z wyższej pensji pracuje na znacznie wyższy standard życia po zakończeniu aktywności zawodowej.
Zasady obliczania wysokości świadczeń
Kwota, którą co miesiąc otrzymuje emeryt, jest wynikiem podzielenia zgromadzonego kapitału przez statystyczną długość życia. ZUS sumuje tutaj zwaloryzowany kapitał początkowy oraz wszystkie składki odłożone na indywidualnym koncie i subkoncie ubezpieczonego. Kluczowe są coroczne aktualizacje tablic GUS, które określają, jak długo statystycznie będziemy pobierać świadczenie – im ten okres jest krótszy, tym wyższa emerytura.
Dodatkowo system przewiduje dwie ważne waloryzacje: marcową dla już wypłacanych pieniędzy oraz czerwcową, która powiększa oszczędności osób jeszcze pracujących. Dzięki tym procesom kapitał ma szansę nadążyć za inflacją, choć przy minimalnych wpłatach przyrosty pozostają skromne.