Polak zaczął przemawiać w Białym Domu. Jego słowa poruszyły nawet Trumpa
Niezwykle poruszające sceny w Białym Domu. W poniedziałkowe popołudnie Prezydent Donald Trump odznaczył Medalem Honoru amerykańskiego sierżanta Michaela Ollisa. Żołnierz, poświęcając swoje życie, uratował w Afganistanie polskiego wojskowego. W uroczystościach wziął udział sam ocalony, który wygłosił wzruszające przemówienie.
- Polski żołnierz ocalony przez Amerykanina
- Historyczne sceny w Białym Domu
- Słowa, które poruszyły nawet Trumpa
Polski żołnierz ocalony przez Amerykanina
Pochodzący z nowojorskiej dzielnicy Staten Island Michael Ollis zginął 28 sierpnia 2013 r. podczas samobójczego zamachu w afgańskiej prowincji Ghazni. W trakcie ataku osłonił własnym ciałem rannego kapitana Karol Cierpica, ratując mu życie.
24-letni sierżant armii USA był wówczas na swojej trzeciej misji bojowej w Afganistanie. Służył w 10. Dywizji Górskiej i cieszył się opinią oddanego oraz odpowiedzialnego żołnierza. Jego bohaterska postawa została szeroko upamiętniona zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce.
Za swój czyn Ollis został pośmiertnie odznaczony wysokimi odznaczeniami wojskowymi, a jego historia stała się symbolem braterstwa broni między amerykańskimi i polskimi żołnierzami służącymi wspólnie w ramach misji w Afganistanie.
Historyczne sceny w Białym Domu
Podczas konferencji w Biały Dom prezydent Donald Trump przywołał dramatyczne okoliczności śmierci Michael Ollis. Opisał, jak 24-letni sierżant w sierpniu 2013 r. w prowincji Ghazni stanął do walki z talibami, którzy wtargnęli do uszkodzonego wybuchem budynku. Gdy ranny w nogę polski oficer nie mógł się poruszać, Ollis osłonił go własnym ciałem i podjął walkę z napastnikiem w kamizelce samobójczej, oddając ostatni strzał tuż przed eksplozją. Zginął kilka tygodni przed 25. urodzinami, ratując życie por. Karol Cierpica.
- Miał 24 lata, bardzo chciał służyć. (...) 28 sierpnia 2013 r. trafili na minę w prowincji Ghazni w Afganistanie. Bomba zrobiła wyrwę w budynku, w którym stacjonowali. Przez dziurę przeszło 10 talibów w kamizelkach samobójczych. Wziął ze sobą polskiego żołnierza, pod silnym ogniem prowadzili walkę - opisał Donald Trump.
- W którymś momencie odłamki zraniły Polaka w nogę, nie mógł iść. Sierżant Michael Ollis zaatakował wroga z kamizelką samobójczą. Osłonił Polaka własnym ciałem. Jego odwaga była niesamowita. (...) Ostatnie uderzenie serca pozwoliło mu nacisnąć spust, w tym momencie wróg zdetonował swoją kamizelkę. Sierżant zginął kilka tygodni przed swoimi 25. urodzinami. Ocalił życie polskiego żołnierza, który jest tutaj z nami, to porucznik Karol Cierpica - dodał prezydent USA.
Słowa, które poruszyły nawet Trumpa
- Dzisiaj moim zobowiązaniem i największym darem jest upamiętnianie heroicznego aktu, którego byłem świadkiem, którego dokonał Michael. Proszę mi wybaczyć, jeżeli moje słowa nie ujęły dobrze, tego, co dziś odczuwam - podkreślił na wstępie polski wojskowy.
Karol Cierpica podkreślił swoją wdzięczność Bogu za możliwość służby, za rodzinę i dom w Polsce, a także za „drugą rodzinę” i poczucie domu, które odnalazł w Stanach Zjednoczonych.
- Niech Bóg wam błogosławi za waszą służbę. Spotkamy się w niebieskiej ojczyźnie. Dziękuję Michaelu za Twoją służbę - dodał.
Prezydent Donald Trump zwrócił uwagę, że jeden z synów polskiego porucznika Karol Cierpica otrzymał imię na cześć amerykańskiego żołnierza, który ocalił życie jego ojca.