Roman Magiera Żródło: Pixabay.com, autor: Arcaion

Nie żyje Roman Magiera. „Cześć Jego pamięci i spokój Jego duszy”

27 Kwiecień 2021 Patryk PrzybyłowskiPatryk Przybyłowski

Bardzo smutną wiadomość przekazał Klub Honorowych Dawców Krwi w Libuszy. Na wieczny odpoczynek odszedł Roman Magiera - rekordzista w oddawaniu krwi. Dzięki jego działalności na przestrzeni lat udało się uratować wiele istnień ludzkich.

Przez ponad 40 lat Roman Magiera oddał 88 litrów krwi. Jest to niebywały wynik, który na pewno zostanie zapamiętany na lata. Klub Honorowych Dawców Krwi PCK "Czerwona Krwinka" w Libuszy podkreślił jego zasługi dla lokalnego krwiodawstwa.

- Dziś dzień pożegnania jednego z członków naszego Klubu. Pan Roman Magiera nie był szeregowym członkiem Klubu, był rekordzistą, o którym słyszało wielu.
Swą służbę jako krwiodawca zakończył z wynikiem 88 litrów. Krew oddawał z imponującą częstotliwością i konsekwencją - jeśli tylko zdrowie pozwalało, co 8 tygodni
- czytamy na Facebooku organizacji w poście z 24 kwietnia.

Odszedł Roman Magiera. Rekordzista krwiodawstwa

Zarząd klubu podkreślił również, że pan Roman nigdy nie zabiegał o rozgłos i sam siebie nie uważał za bohatera. Jednak, jak to bywa w przypadku tych prawdziwych bohaterów, jego czyny świadczyły same o sobie.

- Był skromnym człowiekiem, który z zakłopotaniem reagował na zachwyty i określenia typu „bohater”. Był jednak bohaterem i uratował swą krwią wiele istnień. Cześć Jego pamięci i spokój Jego duszy - czytamy w dalszej części oświadczenia.

Pobicie pod klasztorem na Jasnej Górze. Jest nagranie, policja szuka agresoraPobicie pod klasztorem na Jasnej Górze. Jest nagranie, policja szuka agresoraCzytaj dalej

Roman Magiera regularnie oddawał krew aż od 1977 roku, kiedy musiał stawić się na komisji poborowej do wojska. Od tego czasu osiągnął imponujący wynik nie tylko w skali lokalnej, ale jest również w czołówce krwiodawców na terenie naszego kraju.

Co ciekawe, podczas trzech lat spędzonych w wojsku oddawał krew również dla indywidualnych celów praktycznych. Za każdorazowe oddanie krwi żołnierze mogli doliczyć sobie dwa dni do urlopu, także można było z łatwością połączyć przyjemne z pożytecznym.

Najważniejsze jest jednak to, że Pan Roman przez kolejne lata oddawał krew nie potrzebując do tego specjalnej zachęty. Jak sam podkreślił w wywiadzie z 2015 roku, pomaganie innym stało się częścią jego życia.

- Wróciłem z wojska i rozpocząłem pracę w Fabryce Maszyn w Gliniku i dalej oddawałem krew. Nie ważne czy były jakieś apele, czy akcje. Regularnie pięć, sześć razy w roku jestem od prawie czterdziestu lat w punkcie krwiodawstwa - powiedział przed sześcioma laty na łamach „Gazety Krakowskiej”.

Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:

Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres redakcja@goniec.pl

Źródło: Facebook, Gazeta Krakowska

Następny artykuł