Kongresmen zmarł nagle. Donald Trump tego nie przewidział. Szykują się kłopoty
Nagła śmierć kongresmena z Kalifornii wstrząsnęła amerykańską sceną polityczną. Doug LaMalfa od lat był jednym z najbardziej lojalnych członków republikańskiej frakcji w Kongresie. Jego odejście stawia pod znakiem zapytania przewagę partii nad demokratami w Izbie Reprezentantów.
- Kariera Douga LaMalfy w Kongresie i jego rola w partii
- Reakcja Donalda Trumpa na nagłą śmierć kongresmena
- Śmierć LaMalfy i jej wpływ na przewagę Republikanów
Kariera Douga LaMalfy w Kongresie i jego rola w partii
Doug LaMalfa pełnił funkcję kongresmena od 2013 roku, obecnie w swojej siódmej kadencji. Wśród jego obowiązków znajdowało się uczestnictwo w komisji budżetowej, a także przewodzenie zespołowi parlamentarnego zrzeszającego polityków z zachodnich stanów USA.
Informację o jego śmierci przekazał republikański whip Tom Emmer, nie podając przyczyny zgonu. LaMalfa był znany z tego, że konsekwentnie głosował zgodnie z linią partii, co czyniło go znaczącym graczem w strukturach Republikanów.

Reakcja Donalda Trumpa na nagłą śmierć kongresmena
Do odejścia LaMalfy odniósł się prezydent Donald Trump podczas spotkania z republikańskimi kongresmenami w Kennedy Center.
– Był fantastycznym człowiekiem, ale, rany, ale to było szybkie. Nie wiem jeszcze dokładnie, co się stało, ale to ciężka sprawa. On był… Po prostu był z nami. Był naszym przyjacielem – powiedział Trump, określając LaMalfę jako jednego ze swoich ulubionych kongresmenów, ponieważ głosował zgodnie z jego życzeniem w 100 procentach.
Prezydent dodał, że śmierć LaMalfy może stworzyć problemy dla przewodniczącego Izby Reprezentantów Mike'a Johnsona, zmniejszając przewagę Republikanów nad Demokratami.
Śmierć LaMalfy i jej wpływ na przewagę Republikanów
Obecnie, po śmierci LaMalfy oraz odejściu skonfliktowanej z Trumpem Marjorie Taylor Greene, Republikanie dysponują w Izbie Reprezentantów 218 głosami, podczas gdy Demokraci mają 213. W praktyce oznacza to, że partia rządząca może pozwolić sobie na utratę tylko dwóch głosów, a każdy sprzeciw jednego z członków ma teraz większe znaczenie. Trump zwrócił uwagę na libertarianina Thomasa Massiego, mówiąc, że „zawsze głosuje przeciwko”, podkreślając w ten sposób wrażliwość obecnego układu sił w Kongresie.