Ledwo zdobył medal dla Polski, a tu niepokojące wieści. Rosjanie chcą go ukarać
Rosyjskie władze sportowe zapowiadają możliwe sankcje wobec zawodników, którzy porzucili reprezentację kraju i startują pod inną flagą. W centrum uwagi znalazł się Władimir Semirunnij, srebrny medalista olimpijski reprezentujący Polskę. Padają zapowiedzi zakazów wjazdu i odebrania praw. Jednak eksperci nie mają wątpliwości, że to przede wszystkim polityczny sygnał wysłany sportowcom.
- „Chcemy pozbawić ich wszystkiego”. Rosja zapowiada sankcje wobec sportowców startujących pod obcą flagą
- Polski srebrny medalista może odczuć skutki rosyjskich zapowiedzi
- Polityczna groźba czy realne konsekwencje? Świat sportu komentuje zapowiedzi Rosji
„Chcemy pozbawić ich wszystkiego”. Rosja zapowiada sankcje wobec sportowców startujących pod obcą flagą
Rosyjski minister sportu Michał Diegtiariew zapowiedział, że sportowcy urodzeni w Rosji, a reprezentujący obecnie inne kraje, mogą zostać objęci zakazem wjazdu na terytorium Federacji Rosyjskiej i pozbawieni pewnych praw. Diegtiariew podkreślił, że Rosja inwestuje w wychowanie i szkolenie młodych talentów, by później obserwować, jak zmieniają barwy narodowe i odnoszą sukcesy dla innych krajów.
Chcemy pozbawić ich wszystkiego, zakazać przyjazdu do kraju, korzystania z naszych obiektów sportowych. Dojdziemy do tego
-stwierdził Diegtiariew cytowany przez Sport-Express.ru.
Ta retoryka uderza w zawodników, którzy opuścili Rosję i wybrali inną reprezentację – część z nich zrobiła to po inwazji na Ukrainę i w obawie przed obowiązkowym poborem do armii. Obecnie na igrzyskach w Mediolanie łącznie 28 sportowców urodzonych w Rosji, zapewne stała się to jednym z powodów ostrej reakcji władz sportowych Federacji Rosyjskiej.
W kontekście tych zapowiedzi pojawiają się pytania o przyszłość sportowców, którzy znaleźli sportowe i życiowe możliwości poza granicami Rosji. Nie tylko dla nich decyzje administracyjne mogą oznaczać utrudnienia w kontaktach rodzinnych – w wielu przypadkach najbliżsi pozostali w Rosji.
Polski srebrny medalista może odczuć skutki rosyjskich zapowiedzi
Restrykcje mogłyby dotyczyć także Władimira Semirunniego. Warto zaznaczyć, że zmiana obywatelstwa zawodnika nie była nagłym impulsem, lecz procesem trwającym od 2023 r. – wtedy łyżwiarz szybki opuścił Rosję, unikając poboru do wojska, oraz rozpoczął starania o polskie obywatelstwo, które uzyskał w sierpniu 2025 r. Dzięki temu mógł reprezentować Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie, gdzie zdobył srebrny medal na dystansie 10 000 metrów.
Sam Semirunnij w wywiadach podkreślał, że wybór Polski był decyzją życiową i sportową. Sportowiec podkreślał jednak, że rozłąka z jego rodziną, która nie przyjechała z nim do Polski jest uciążliwa.
Chciałbym przynajmniej na tydzień pojechać, odwiedzić rodzinę, ale wolę nie ryzykować. Z mamą widziałem się we Włoszech. Na razie pozostają tylko rozmowy telefoniczne-mówił w rozmowie z Faktem zawodnik
Zmiana barw narodowych w sporcie nie jest zjawiskiem nowym, ale od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę temat ten nabrał szczególnego wydźwięku. Wielu sportowców urodzonych w Rosji zdecydowało się na reprezentowanie innych krajów – szacuje się, że od początku 2022 r. takich przypadków było ponad 200, szczególnie w szachach, ale również w innych dyscyplinach zimowych.
Dla Semirunniego i innych naturalizowanych sportowców oznaczało to nie tylko zmianę barw, ale także zderzenie z narracjami sportowymi i politycznymi. Niektórzy krytycy, zwłaszcza w mediach zagranicznych, określali takie transfery jako „oszustwo” lub kontrowersyjne wykorzystanie systemów sportowych do osiągnięcia sukcesu olimpijskiego – komentarze takie pojawiły się m.in. w niemieckiej prasie, zwracającej uwagę na rosnącą liczbę olimpijczyków urodzonych w Rosji, startujących dla innych państw.
Polityczna groźba czy realne konsekwencje? Świat sportu komentuje zapowiedzi Rosji
Zapowiedzi rosyjskiego ministerstwa sportu spotkały się z różnymi reakcjami na arenie sportowej. Przykładowo agent piłkarza Naira Tikniziana – urodzonego w Petersburgu, ale reprezentującego Armenię – stwierdził, że nie obawia się retoryki Diegtiariewa, podkreślając, że jego klient kocha Rosję i nie spodziewa się żadnych problemów mimo medialnych wypowiedzi.
Poza sportowcami, głos w sprawie zabrał również ekspert ds. dyplomacji sportowej Bartłomiej Banasiewicz, który zasugerował, że wypowiedzi ministra mogą być sygnałem politycznym, a nie realnym planem legislacyjnym.
Czyli poszło polecenie z góry, aby Diegtiariew wypowiedział się w ten sposób. Wątpię, że do tego by ostatecznie doszło. Jest to jednak pewnego rodzaju przestroga i wynika ona z faktu, że ostatnio mamy bardzo dużą liczbę zmian obywatelstwa sportowego przez Rosjan. Myślę, że może być to także komunikat do zwykłych obywateli - patrzcie, co możemy zrobić z tymi, którzy wyjadą z Rosji – stwierdził
Rosyjskie plany przewidują nawet domaganie się rekompensaty finansowej przez państwo za „transfer” sportowca do innej reprezentacji. Minister argumentuje ten punkt porównaniem do transferów piłkarskich, gdzie kluby otrzymują odszkodowanie. Diegtiariew twierdził, że szkolenie sportowca kosztuje Rosję znaczne sumy, które państwo powinno odzyskać, gdy zawodnik zmienia barwy narodowe.
Takie zapowiedzi mogą nie tylko utrudnić sportowcom kontakty z rodzinami w Rosji – wiele osób, w tym Semirunnij i łyżwiarka figurowa Jekaterina Kurakowa, nie odwiedza swoich bliskich od lat z uwagi na sytuację polityczną i wojenną. Jednak ewentualne prawne lub administracyjne konsekwencje pozostają na razie w sferze deklaracji, a rzeczywisty wpływ tych propozycji na życie sportowców dopiero się wyklaruje.