Ledwo wydarzyło się to, a Hołownia już jest pytany o odejścia posłów. Teraz mówi wprost
W Polsce 2050 zawrzało, a Szymon Hołownia nie przebiera w słowach, komentując najnowsze doniesienia o wewnętrznym buncie. Jak wynika z sejmowych kuluarów i relacji świadków, przyszłość formacji wisi obecnie na bardzo cienkim włosku.
- Bunt w szeregach i próba odwołania szefa klubu
- Ostre ostrzeżenie lidera i porównania do metod PiS
- Zewnętrzne naciski i ironiczna odpowiedź na propozycje PiS
- Misja ratunkowa przewodniczącej i walka o przetrwanie partii
Bunt w szeregach i próba odwołania szefa klubu
Wewnątrz klubu Polska 2050 doszło do bezprecedensowego napięcia, gdy na ostatnim posiedzeniu padł formalny wniosek o odwołanie Pawła Śliza z funkcji szefa parlamentarnego ugrupowania. Wydarzenie to wywołało nagły podział wśród posłów, tworząc dwa wyraźnie zarysowane obozy o odmiennych wizjach przyszłości partii.
Szymon Hołownia przyznał, że sytuacja jest wyjątkowo dynamiczna, choć on sam w czasie największego zamieszania zajęty był prowadzeniem obrad sejmowych. Konflikt narasta wokół propozycji zmiany regulaminu klubu, co ma umożliwić siłowe przeforsowanie dymisji przewodniczącego, budząc skrajne emocje wśród dotychczasowych sojuszników politycznych i zagrażając spójności całej formacji.
„To jest bardzo cienka granica i tutaj trzeba bardzo wyraźnie dbać o jedność klubu”.
Ostre ostrzeżenie lidera i porównania do metod PiS
Reagując na wieści o zakulisowych gierkach, Szymon Hołownia użył wyjątkowo ostrych słów, grożąc, że „kolegom ręka uschnie”, zanim zdecydują się na metody rodem z poprzedniej kadencji. Były marszałek porównał próby manipulowania regulaminem przez własnych posłów do działań Prawa i Sprawiedliwości w Sali Kolumnowej, które wcześniej sam surowo potępiał. Podkreślił, że Polska 2050 umawiała się z wyborcami na zupełnie nową jakość uprawiania polityki, a nie na siłowe rozwiązania narzucane przez chwilową większość.
„Rzucane pomysły, żeby zmienić regulamin klubu (...) przypominają mi działania PiS (...) To nie tędy droga, my się umawialiśmy na inną politykę”.
Lider zapowiedział również konieczność odsunięcia od decyzyjności osób, które aktywnie próbują rozbijać wypracowaną z trudem jedność ugrupowania w tym kluczowym momencie.
Zewnętrzne naciski i ironiczna odpowiedź na propozycje PiS
W tle wewnętrznych sporów pojawiają się doniesienia o „kuszeniu” posłów Polski 2050 przez konkurencyjne kluby parlamentarne, co przy tak kruchej większości sejmowej budzi poważny niepokój. Hołownia, pytany o tę kwestię, zareagował z typową dla siebie ironią, sugerując, że politycy PiS regularnie dopytują go o możliwość stworzenia wspólnej koalicji.
Na pytania o termin ewentualnego porozumienia z opozycją niezmiennie odpowiada żartem, wskazując najbliższy czwartek jako datę graniczną.
„Słyszę coś o jakichś kuszeniach, a do mnie przychodzi PiS i pyta, kiedy zrobimy koalicję. Zawsze odpowiadam: w czwartek”
Mimo lekceważącego tonu, problem podbierania parlamentarzystów wydaje się realny, zwłaszcza że stabilność obecnego układu rządzącego zależy od lojalności zaledwie kilkunastu osób tworzących trzon trzeciodrożnego klubu.
Misja ratunkowa przewodniczącej i walka o przetrwanie partii
Zażegnanie kryzysu w partii Hołownia powierzył Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz, wyrażając nadzieję, że przewodnicząca wykaże się odpowiednimi kompetencjami zarządczymi w tak trudnej sytuacji.
„Mam nadzieję, że przewodnicząca Pełczyńska-Nałęcz będzie umieć zarządzić tą sytuacją”.
Lider Polski 2050 wyraźnie zaznaczył swoją podmiotowość, przypominając, że jako założyciel struktur zastrzega sobie prawo głosu w najważniejszych kwestiach personalnych.
Jednocześnie zdystansował się od medialnych spekulacji sugerujących, że sam mógłby objąć funkcję szefa klubu po ewentualnym odejściu Śliza. Wyzwanie stojące przed kierownictwem formacji jest ogromne, ponieważ dalsza fragmentacja klubu może doprowadzić do utraty realnego wpływu na losy koalicji rządzącej i nagłego spadku wiarygodności w oczach wyborców.