Kto znalazł się w składzie Rady Nowej Konstytucji? Kontrowersyjne powołania Nawrockiego
3 maja 2026 roku, podczas uroczystości z okazji Święta Narodowego Trzeciego Maja na Zamku Królewskim w Warszawie, prezydent Karol Nawrocki wręczył akty powołania pierwszym członkom Rady Nowej Konstytucji. Gremium ma wypracować projekt nowej ustawy zasadniczej — Nawrocki zadeklarował, że projekt zostanie przedstawiony do 2030 roku, czyli do końca jego kadencji. Inicjatywa natychmiast wywołała falę komentarzy — od ostrych słów premiera Donalda Tuska po deklarację Lewicy o nieuczestniczeniu w pracach.
- Skład Rady obejmuje na razie dziesięć osób — zdecydowana większość to politycy lub prawnicy o profilu konserwatywnym lub związani z obozem PiS; w gronie jest też konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski, dotychczas kojarzony z krytyką reform sądownictwa z lat 2015–2023
- Obecność Julii Przyłębskiej — byłej prezes Trybunału Konstytucyjnego, której prezesostwo było przedmiotem wieloletnich sporów prawnych i politycznych — jest najczęściej wskazywana jako źródło najpoważniejszych wątpliwości
- Lewica zapowiedziała bojkot prac; koalicja rządząca (KO, TD, Lewica) nie zasygnalizowała gotowości do udziału; politycy PiS oceniają inicjatywę pozytywnie
Kogo powołano i jaka jest struktura Rady?
Akty powołania do Rady Nowej Konstytucji przy Prezydencie RP odebrali: Marek Jurek, prof. Ryszard Legutko, prof. Anna Łabno, prof. Ryszard Piotrowski, Barbara Piwnik, Julia Przyłębska i Józef Zych. W skład Rady powołani zostali również: Piotr Andrzejewski, prof. Zdzisław Krasnodębski i prof. Jacek Majchrowski.
Jest to zatem dziesięć osób będących pierwszym etapem formowania Rady. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz zapowiadał, że w skład rady ma wejść po dwóch przedstawicieli z każdego klubu poselskiego oraz po jednym z każdego koła, a także eksperci i osoby prezentujące różne spojrzenia na prawo i obowiązującą konstytucję. Rada Nowej Konstytucji ma składać się z trzech członów: politycznego, eksperckiego i społecznego.
Profile zawodowe i polityczne dotychczas powołanych członków:
- Marek Jurek — były marszałek Sejmu, polityk o konserwatywnym profilu, wywodzący się z nurtu chadeckiego; był posłem m.in. z ramienia AWS i PiS, następnie założył własne ugrupowanie Prawica Rzeczypospolitej,
- prof. Ryszard Legutko — filozof i polityk, wieloletni europoseł Prawa i Sprawiedliwości, profesor UJ, znany z konserwatywnej i eurosceptycznej publicystyki,
- prof. Anna Łabno — konstytucjonalistka, profesor nauk prawnych, specjalizuje się w prawie konstytucyjnym i ustrojowym,
- prof. Ryszard Piotrowski — konstytucjonalista z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego; w debacie publicznej wielokrotnie krytycznie wypowiadał się na temat zmian w Trybunale Konstytucyjnym przeprowadzanych przez rządy PiS po 2015 roku,
- Barbara Piwnik — sędzia w stanie spoczynku, była minister sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera (2001–2003),
- Julia Przyłębska — była prezes Trybunału Konstytucyjnego (2016–2024), powołana na to stanowisko przez Andrzeja Dudę,
- Józef Zych — prawnik, były marszałek Sejmu (1995–1997), wieloletni działacz PSL,
- Piotr Andrzejewski — adwokat, działacz opozycji demokratycznej w PRL, senator w latach 1989–2011, w ostatnim okresie związany z otoczeniem PiS,
- prof. Zdzisław Krasnodębski — socjolog, były europoseł PiS,
- prof. Jacek Majchrowski — prawnik i historyk, wieloletni prezydent Krakowa (2002–2021), bezpartyjny, samorządowiec.
W czwartek, 30 kwietnia, zaproszenia do udziału w pracach Rady trafiły do przedstawicieli klubów i kół poselskich. Kancelaria Prezydenta nie poinformowała, które ugrupowania potwierdziły gotowość do uczestnictwa.
Dlaczego skład wywołał spory?
Najbardziej dyskutowaną nominacją jest powołanie Julii Przyłębskiej. Jako prezes Trybunału Konstytucyjnego była ona obiektem licznych kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła kwestii wygaśnięcia jej kadencji, co doprowadziło do sporu wśród części sędziów domagających się wyboru nowego prezesa i odmawiających orzekania pod jej kierownictwem. Do jej najbardziej głośnych decyzji należy udział w składzie orzekającym, który uznał przerywanie ciąży z powodu ciężkich wad płodu za niezgodne z konstytucją. Dyskusje i pytania o bezstronność wzbudzały również jej relacje z politykami PiS, w tym z Jarosławem Kaczyńskim.
Zaskoczenie wywołała też obecność prof. Ryszarda Piotrowskiego - konstytucjonalisty, który publicznie krytykował zmiany w Trybunale Konstytucyjnym za rządów PiS, a mimo to znalazł się w gronie powołanym przez prezydenta spoza mainstreamu koalicji rządzącej. Nawrocki przemieszał polityków dawno nieczynnych jak Marek Jurek, Ryszard Legutko czy Józef Zych z ekspertami pokroju prof. Ryszarda Piotrowskiego czy Anny Łabno.
Warto odnotować jedną osobliwość proceduralną: po uroczystym wręczeniu aktów powołania nie wygłoszono żadnych przemówień — głosu nie zabrał ani prezydent Karol Nawrocki, ani żaden z członków nowo powołanej rady. Publiczne wypowiedzi złożone przez Nawrockiego miały miejsce wyłącznie podczas przemówienia na Placu Zamkowym, już poza ceremonią wręczenia aktów.
Reakcje polityczne i realna szansa na zmianę ustawy zasadniczej
Odpowiedź koalicji rządzącej była jednoznaczna. Premier Donald Tusk stwierdził, że prezydent Nawrocki „nie wydaje mu się politykiem, któremu naprawdę zależy na ładzie konstytucyjnym, tylko raczej na zmianie ustroju tak, aby to on miał więcej do powiedzenia", i zapowiedział, że „nie będzie udawał, że jest to poważna inicjatywa".
Wicepremier Krzysztof Gawkowski napisał, że „bezpieczeństwo Polsce można zapewnić, przestrzegając Konstytucji, a prezydent ma z tym ewidentny problem", zaś szef MSZ Radosław Sikorski zarzucił Nawrockiemu „demolowanie procedur państwowych" i inicjatywie nowej konstytucji „nie wróżył sukcesu". Tomasz Trela z Lewicy zapowiedział, że jego partia „nigdy nie weźmie udziału w tym Karolowym cyrku". Senator Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna ocenił, że Rada ma być zalążkiem „zaplecza politycznego prezydenta Nawrockiego".
Z drugiej strony sceny politycznej były poseł PiS Janusz Kowalski ocenił skład nowej Rady jako „bardzo ciekawy" i wskazał na potrzebę wzmocnienia kontroli Sejmu nad decyzjami podejmowanymi jednoosobowo przez premiera w Radzie Europejskiej.
Bariera proceduralna sprawia, że debata o samej treści nowej konstytucji ma na razie charakter przede wszystkim polityczny, a nie legislacyjny: każda zmiana konstytucji wymaga w Polsce uzyskania większości co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów — progu, którego przy obecnej konfiguracji parlamentarnej nie da się przekroczyć. Premier Tusk stwierdził wprost:
— Pan prezydent dobrze wie, że ani dziś, ani jutro, ani pojutrze większości konstytucyjnej na rzecz jego pomysłów nie będzie. Chodzi raczej o polityczną grę.
Źródło: Goniec.pl