Groźna choroba wymyka się spod kontroli. Wykryto nowe ognisko
Polskie drobiarstwo znalazło się w centrum poważnego zagrożenia sanitarnego. W ostatnich dniach służby weterynaryjne potwierdziły kolejne przypadki groźnej choroby, które wymusiły radykalne decyzje na fermach w różnych częściach kraju. Skala problemu rośnie, a sytuację dodatkowo komplikuje obecność innych niebezpiecznych wirusów, z którymi branża musi mierzyć się jednocześnie.
- Nowe ogniska choroby i skala zagrożenia
- Podwójny kryzys: dwie epidemie w jednym czasie
- Co dalej z polskim drobiarstwem? Skutki i scenariusze
Nowe ogniska choroby. Kolejne regiony na mapie zagrożenia
W ostatnich dniach służby weterynaryjne potwierdziły serię nowych ognisk rzekomego pomoru drobiu, co wyraźnie wskazuje na przyspieszenie rozwoju epidemii. Choroba pojawiła się niemal jednocześnie w kilku województwach, obejmując zarówno fermy kur rzeźnych, jak i stad niosek oraz indyków.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczy regionów o wysokiej koncentracji produkcji drobiarskiej. W Wielkopolsce – uznawanej za jeden z filarów krajowego drobiarstwa – wirus wykryto w bardzo dużych stadach, liczących setki tysięcy ptaków. Pojawienie się choroby w fermach niosek budzi dodatkowe obawy, ponieważ odbudowa takiej produkcji trwa znacznie dłużej i może mieć bezpośredni wpływ na rynek jaj.
Kolejne przypadki potwierdzono również w północnej i centralnej Polsce, co pokazuje, że zagrożenie nie ma charakteru lokalnego. Rozproszenie ognisk sugeruje, że wirus skutecznie pokonuje bariery geograficzne, a jego zwalczanie staje się coraz trudniejsze. Każde nowe ognisko oznacza nie tylko likwidację całych stad, ale także wprowadzanie stref zapowietrzonych, ograniczeń transportowych i wzmożonych kontroli.

Dwie epidemie jednocześnie. Branża na granicy wydolności
Rzekomy pomór drobiu to jednak tylko część problemu, z którym mierzą się obecnie hodowcy. Równolegle w Polsce utrzymuje się wysoki poziom zagrożenia wysoce zjadliwą grypą ptaków (HPAI), która od początku roku doprowadziła do likwidacji milionów sztuk drobiu.
Nakładanie się dwóch groźnych chorób w jednym czasie stanowi ogromne wyzwanie organizacyjne i finansowe. Służby weterynaryjne prowadzą działania na dwóch frontach, a hodowcy muszą spełniać coraz bardziej restrykcyjne wymogi bioasekuracyjne. Dla wielu gospodarstw, zwłaszcza mniejszych, oznacza to walkę o przetrwanie.
Choć oba wirusy różnią się charakterystyką biologiczną, ich skutki dla rynku są podobne: masowe uboje sanitarne, straty finansowe, zakłócenia w dostawach oraz ryzyko wstrzymania eksportu. Dodatkowym źródłem niepokoju jest fakt, że grypa ptaków w określonych warunkach może stanowić zagrożenie także dla innych gatunków, co zwiększa czujność służb i opinii publicznej.
Skutki długofalowe. Czy polskie drobiarstwo wyjdzie z kryzysu?
Obecna sytuacja wpisuje się w niepokojący trend obserwowany już w poprzednich latach. Dane historyczne pokazują, że rzekomy pomór drobiu systematycznie pojawia się w kolejnych regionach kraju, prowadząc do likwidacji milionów ptaków i ogromnych strat ekonomicznych. Wielu producentów wciąż odczuwa skutki wcześniejszych fal epidemii, a nowe ogniska tylko pogłębiają problemy.
Szczególnie wrażliwym segmentem rynku są fermy kur nieśnych. Ich odbudowa po likwidacji stad trwa miesiącami, co może przełożyć się na długotrwałe wahania podaży i wzrost cen jaj. Równie istotne są konsekwencje dla eksportu – zagraniczni partnerzy coraz uważniej przyglądają się sytuacji sanitarnej w Polsce, a każde nowe ognisko może skutkować dodatkowymi ograniczeniami handlowymi.
Przyszłość sektora w dużej mierze zależy od skuteczności bioasekuracji i wsparcia systemowego. Resort rolnictwa oraz inspekcja weterynaryjna apelują o bezwzględne przestrzeganie zasad bezpieczeństwa biologicznego, jednak w realiach wielkotowarowej produkcji ich pełne wdrożenie bywa niezwykle trudne. Coraz częściej pojawiają się głosy, że konieczne są nie tylko doraźne działania, lecz także długofalowe inwestycje i realna pomoc finansowa dla hodowców, aby polskie drobiarstwo mogło utrzymać swoją pozycję na rynku krajowym i międzynarodowym.
