Straż Pożarna ratowała ludzi i nagle to. Ta sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć
W środku nocy ze soboty na niedzielę strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Pinczynie (woj. pomorskie) ruszyli do poważnego wypadku dwóch samochodów na ulicy Głównej. Gdy ratowali poszkodowanych, doszło do nieoczekiwanego zdarzenia, które oburzyło społeczność lokalną. Strażacy zostali okradzeni w trakcie akcji ratowniczej.
- Akcja Straży Pożarnej — wypadek i pomoc poszkodowanym
- Strażacy okradzeni podczas działań
- OSP Pinczyn reaguje
Strażacy w akcji — wypadek i pomoc poszkodowanym
Przed drugą w nocy z 7 na 8 lutego strażacy ochotnicy z OSP Pinczyn otrzymali zgłoszenie o zderzeniu dwóch samochodów osobowych na ulicy Głównej w ich miejscowości, około 15 km od Starogardu Gdańskiego. Natychmiast pojechali na miejsce zdarzenia, gdzie wraz z innymi jednostkami oraz pogotowiem ratunkowym zabezpieczali teren, udzielali pomocy rannym i kierowali ruchem.
Podczas pracy przy wypadku druhowie wykonywali standardowe działania: zabezpieczali miejsce zdarzenia, udzielali pierwszej pomocy oraz ostrzegali innych kierowców przed niebezpieczeństwem. W bezpieczeństwie i sprawnym przebiegu akcji kluczową rolę odgrywają m.in. elementy ostrzegawcze, które mają zwrócić uwagę nadjeżdżających na miejsce wypadku. To właśnie jeden z elementów oznakowania świetlnego stał się przedmiotem incydentu, który zszokował całą jednostkę.
Strażacy okradzeni podczas działań
Podczas trwania działań ratowniczych strażacy z OSP Pinczyn zorientowali się, że z miejsca akcji zniknął specjalny dysk świetlny, będący ważnym elementem zabezpieczenia wypadku drogowego. Sprzęt ten służy strażakom do ostrzegania nadjeżdżających kierowców przed niebezpieczeństwem na drodze.
Zdarzyła się bardzo nieprzyjemna sytuacja. Sytuacja, która nigdy nie powinna się zdarzyć w żadnych okolicznościach. Zostaliśmy okradzeni w trakcie udzielania pomocy osobom biorącym udział w zderzeniu drogowym. Skradziony został dysk świetlny, stanowiący element zabezpieczenia miejsca zdarzenia.
-przekazali funkcjonariusze z OSP Pinczyn
Druhowie zamieścili wpis na profilu jednostki w mediach społecznościowych, licząc na to, że tego typu postępowanie spotka się z refleksją autora kradzieży i sprzęt wróci na swoje miejsce.
OSP Pinczyn reaguje
Po tym, jak sprzęt został skradziony, naczelnik jednostki, Filip Rytelewski, w rozmowie z "Faktem” podkreślił, że sytuacja była szokująca i niefortunna. Strażacy jeszcze nie zgłosili sprawy na policję, ale zastanawiają się nad kolejnymi krokami.
Rzeczywiście zdarzyła się sytuacja, która nigdy nie powinna się zdarzyć. Jeszcze tego nie zgłosiliśmy na policję. Zastanawiamy się, co z tą sprawą zrobić. Przemyślimy i wtedy podejmiemy decyzję. Na pewno przejrzymy monitoring, może któraś kamera nagrała tę osobę i sami wszystko wyjaśnimy, dlatego jakoś szczególnie nie chcieliśmy na razie tego nagłaśniać
-mówił dla “Fakt” Filip Rytlewski
Wsparcie dla OSP Pinczyn płynie zarówno z mediów społecznościowych, jak i lokalnych mieszkańców, którzy doceniają trud, jaki strażacy wkładają w pomoc innym.