Była 19.01. Piotr Kraśko przekazał w "Faktach" tragiczne informacje o śmierci dziecka
Popołudniowy ruch na jednym z najbardziej zatłoczonych skrzyżowań Pragi-Południe nagle zamienił się w scenę rodem z koszmaru. Po zderzeniu dwóch aut jedno z nich straciło panowanie, przewróciło się i znalazło się w miejscu, gdzie chwilę wcześniej stali ludzie. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe, a skala akcji świadczyła o wyjątkowej powadze zdarzenia.
- Sekundy grozy na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej
- Walka ratowników i lekarzy o poszkodowanych
- Zatrzymani kierowcy i pytania o bezpieczeństwo w tym miejscu
Sekundy grozy na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej
Do dramatycznego wypadku doszło w poniedziałkowe popołudnie na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej, w rejonie Placu Szembeka. To jedno z tych miejsc w Warszawie, gdzie intensywny ruch samochodowy, pieszy i komunikacja miejska spotykają się niemal bez przerwy. Według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy, w kluczowym momencie doszło tam do zderzenia dwóch samochodów osobowych.
Siła uderzenia była na tyle duża, że jeden z pojazdów został wytrącony z toru jazdy, dachował i sunąc po jezdni, znalazł się na przejściu dla pieszych. W tym samym czasie w pobliżu znajdowały się osoby oczekujące na zielone światło. Chaos, krzyk i panika pojawiły się w ciągu kilku sekund. Świadkowie relacjonowali, że wszystko wydarzyło się błyskawicznie i nikt nie miał szansy zareagować.
Na miejsce skierowano kilka patroli policji, wozy straży pożarnej oraz zespoły ratownictwa medycznego. Ruch w tej części miasta został całkowicie wstrzymany, a okolica szybko wypełniła się służbami oraz gapiów próbujących zrozumieć, co dokładnie się wydarzyło.
Walka ratowników i lekarzy o poszkodowanych
Zaczynamy od dramatycznego wypadku do jakiego doszło w Warszawie. Po zdarzeniu samochodów jeden z nich dachował i wpadł na przejście dla pieszych raniąc 6 osób. Najciężej ranny 5-letni chłopiec zmarł po przewiezieniu do szpitala- poinformował Piotr Kraśko. Na miejscu był reporter TVN Artur Molęda.
W wyniku zdarzenia poszkodowanych zostało sześć osób, w tym piesi oraz uczestnicy kolizji. Ratownicy natychmiast rozpoczęli udzielanie pierwszej pomocy. Jedna z osób, dziecko znajdujące się w rejonie przejścia dla pieszych, była w stanie krytycznym. Na miejscu prowadzono intensywne czynności ratunkowe, a następnie zapadła decyzja o pilnym transporcie do szpitala pod eskortą policji.
Akcja służb trwała kilkadziesiąt minut i była jedną z najbardziej dramatycznych, jakie w ostatnim czasie rozegrały się na warszawskich ulicach. Do szpitali trafiły również trzy dorosłe kobiety, których obrażenia wymagały dalszej diagnostyki i leczenia. Kierowcy obu pojazdów zostali przebadani i opatrzeni przez zespoły medyczne.
Pomimo długiej i intensywnej walki lekarzy, życia dziecka nie udało się uratować. Informacja ta wstrząsnęła zarówno ratownikami, jak i mieszkańcami stolicy, którzy śledzili doniesienia z miejsca wypadku. Wieczorem tragiczne wieści potwierdziły służby oraz szpital, do którego trafił najmłodszy poszkodowany.
Zatrzymani kierowcy i pytania o bezpieczeństwo
Kilka godzin po zdarzeniu policja poinformowała, że decyzją prokuratora zatrzymano kierowców obu samochodów biorących udział w wypadku. To standardowa procedura w sprawach, w których doszło do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Funkcjonariusze potwierdzili jednocześnie, że obaj byli trzeźwi w chwili zdarzenia.
Teraz śledczy będą szczegółowo analizować przebieg wypadku. Kluczowe znaczenie będą miały zapisy monitoringu miejskiego, zeznania świadków, a także opinie biegłych z zakresu rekonstrukcji zdarzeń drogowych. Badany będzie również stan techniczny pojazdów oraz organizacja ruchu na samym skrzyżowaniu.
Tragedia na Grochowskiej ponownie wywołała dyskusję o bezpieczeństwie w tej części miasta. Mieszkańcy od dawna zwracają uwagę na duże natężenie ruchu i niebezpieczne sytuacje w rejonie Placu Szembeka. Dla rodziny zmarłego dziecka rozpoczął się czas niewyobrażalnej żałoby, a dla Warszawy to kolejny bolesny sygnał, że jeden moment nieuwagi na drodze może prowadzić do nieodwracalnych konsekwencji.