15-latek oddał do butelkomatu aż 3388 butelek i pobił rekord. Wiadomo, jaką kwotę zarobił
System kaucyjny w Polsce ma nowego, nieoficjalnego króla. Jest nim 15-latek z Krakowa, który pokazał, jak zamienić puste butelki na kwotę, która wprawiła w osłupienie nawet pracowników sklepów. Jego wynik bije na głowę dotychczasowe rekordy i udowadnia, że na nowym obowiązku można zarobić więcej, niż ktokolwiek przypuszczał.
- Rekord za rekordem. Polacy testują nowy system
- System kaucyjny w praktyce. Ile można zarobić?
- Jak 15-latek zamienił butelki w fortunę?
Rekord za rekordem. Polacy testują nowy system
System kaucyjny, obowiązujący w Polsce od kilku miesięcy, szybko przestał być tylko nowinką, a stał się polem do bicia rekordów. Polacy, mimo początkowych obaw, coraz odważniej testują jego możliwości, co widać po imponujących zwrotach w największych sieciach handlowych. Dotychczasowe rekordy w poszczególnych sklepach robią wrażenie. W sieci Lidl najwyższy jednorazowy bon opiewał na 460 zł, co oznacza zwrot 920 opakowań. W Biedronce klient jednorazowo oddał 807 butelek, a w Kauflandzie 1050. Z kolei w jednym ze sklepów w Opolu ktoś, oddając 1095 opakowań, otrzymał voucher o wartości 547,50 zł.

Te liczby pokazują jednoznacznie – Polacy nauczyli się korzystać z nowego mechanizmu i przekuwać go na realne pieniądze. Rywalizacja o miano "rekordzisty systemu kaucyjnego" nabiera tempa, choć od niedawna ma już niekwestionowanego lidera. Poprzeczkę niezwykle wysoko postawił 15-latek, którego wynik pozostawia konkurencję daleko w tyle i pokazuje prawdziwy potencjał, jaki drzemie w odzyskiwaniu opakowań.
System kaucyjny w praktyce. Ile można zarobić?
Przypadki rekordowych zwrotów to najlepszy dowód na to, że system kaucyjny działa i pozwala realnie odzyskać pieniądze. Mechanizm, który obowiązuje w Polsce, jest prosty: kaucja za każdą plastikową butelkę lub puszkę wynosi 50 groszy. Kluczową zaletą jest możliwość zwrotu opakowań bez konieczności okazywania paragonu i to w dowolnym sklepie oferującym taką usługę, co znacząco ułatwia odzyskiwanie pieniędzy. Klienci korzystają ze specjalnych automatów, zwanych butelkomatami, które po zeskanowaniu opakowań drukują bon do wykorzystania na zakupach lub do wymiany na gotówkę w kasie.
Ludzie nie oddają tych butelek, jest dużo hejtu na ten system kaucyjny. No ale ja nie mogę narzekać. Wystarczy znaleźć miejsce w domu i oddawać je raz w tygodniu.
- przekonuje 15-letni rekordzista, Wiktor. Jego postawa udowadnia, że krytyka systemu często wynika z braku nawyku, a nie z realnych barier. Jak dodaje, dla niego to było "połączenie ekologii z oszczędzaniem". To pokazuje, że regularne zbieranie butelek to nie tylko proekologiczna postawa, ale także wymierne korzyści finansowe.
Jak 15-latek zamienił butelki w fortunę?
Determinacja i żelazna konsekwencja – tak w skrócie można opisać strategię Wiktora. Nastolatek z Krakowa od 23 lutego do 8 kwietnia systematycznie przeczesywał miasto w poszukiwaniu butelek objętych kaucją. Jak sam przyznaje, jego terenem działania był krakowski rynek i Bulwary Wiślane.
- Chodziłem po rynku w Krakowie, po Bulwarach Wiślanych. Zaglądałem nawet do koszy
- opowiada w rozmowie z o2.pl. Efekt? Aż 3388 zebranych butelek, które następnie spieniężył w butelkomacie w jednym z krakowskich marketów Auchan, zarabiając łącznie 1700 zł.
Realizacja celu wymagała nie tylko czasu, ale i wysiłku fizycznego. Rekordowy, jednorazowy zwrot objął aż 1116 butelek.
- Zajęło mi to godzinę. Jestem wprawiony, wiem, jak zwracać. Ale ręka i tak mnie bolała
- dodaje nastolatek. Ostatecznie, po zebraniu 27 paragonów z automatu, w kasie sklepu odebrał gotówkę.
- Ekspedientka wręczyła mi z kasy 694 zł, a po brakujący tysiąc poszła do skarbca
Wiktor już zapowiada, że to nie jego ostatnie słowo i planuje pobić własny rekord, co tylko potwierdza, że dla zdeterminowanych system kaucyjny może być prawdziwą żyłą złota.
