Zełenski zabrał głos podczas wystąpienia. Odniósł się do Polski
Jedno z wystąpień podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos wywołało wyraźne poruszenie wśród europejskich przywódców i ekspertów ds. bezpieczeństwa. Padły pytania, które od dawna krążą w kuluarach, ale rzadko wybrzmiewają tak otwarcie. W centrum uwagi znalazła się odpowiedzialność Europy za własną obronę oraz konsekwencje dalszej zwłoki w podejmowaniu decyzji.
- Niewygodne pytania o realne gwarancje bezpieczeństwa
- Lista zaniedbań i ostrzeżeń wobec rosyjskich działań
- Europa na rozdrożu: armia wspólna czy dalsza zależność
Pytania, które padły wprost. Europa a realne ryzyko konfliktu
W swoim wystąpieniu w Davos prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie ograniczył się do ogólnych apeli. Zamiast tego skierował do europejskich elit serię bezpośrednich pytań dotyczących zdolności kontynentu do obrony w razie nagłego kryzysu. Zwrócił uwagę, że bezpieczeństwo Europy wciąż w dużej mierze opiera się na przekonaniu, iż w decydującym momencie zareagują Stany Zjednoczone.
Zełenski podkreślił, że taka strategia oparta na nadziei, a nie na twardych zdolnościach militarnych, może okazać się niewystarczająca w sytuacji dynamicznie zmieniającej się polityki międzynarodowej. W jego ocenie europejscy przywódcy doskonale zdają sobie z tego sprawę, choć reagują na te obawy w bardzo różny sposób.
Część państw, jak zauważył, stara się budować swoje bezpieczeństwo poprzez zwiększanie wydatków na obronność i rozwój przemysłu zbrojeniowego. Inne liczą na dyplomację, dobre relacje z kluczowymi partnerami lub po prostu odkładają trudne decyzje na później. Zdaniem ukraińskiego przywódcy żadne z tych działań nie tworzy jednak spójnej i realnej zdolności obronnej całej Europy.
Rosyjskie zagrożenie tu i teraz. Lista zaniechań Zachodu
Znaczną część przemówienia Zełenski poświęcił temu, co określił jako europejską bierność wobec konkretnych działań Rosji. Wskazywał na rozmieszczanie nowoczesnych systemów rakietowych w regionach bezpośrednio sąsiadujących z Unią Europejską oraz brak zdecydowanej reakcji politycznej i militarnej na te kroki.
Ukraiński prezydent zwrócił też uwagę na funkcjonowanie tzw. rosyjskiej floty cieni – setek tankowców, które mimo sankcji nadal transportują surowce energetyczne, generując ogromne dochody dla Kremla. Jego zdaniem tolerowanie tej praktyki podważa skuteczność sankcji i wysyła do Moskwy sygnał słabości.
Krytyce poddał również symboliczne gesty militarne, które w jego ocenie nie odpowiadają skali zagrożeń. Jak zaznaczył, ograniczone kontyngenty wojskowe i demonstracyjne ruchy nie stanowią realnego czynnika odstraszającego wobec państwa prowadzącego agresywną politykę wojskową.
Według Zełenskiego Rosja bardzo uważnie obserwuje reakcje Europy, analizując nie tylko oficjalne deklaracje, ale przede wszystkim konkretne działania – lub ich brak. Każda opóźniona decyzja może być interpretowana jako przyzwolenie na dalszą eskalację.
Wspólna armia jako punkt zwrotny. Europa przed strategiczną decyzją
Kulminacyjnym punktem wystąpienia była wizja przyszłości, którą Zełenski nakreślił dla Europy. Jego zdaniem jedyną realną odpowiedzią na rosnące zagrożenia jest stworzenie wspólnych europejskich sił zbrojnych, zdolnych do samodzielnego działania i odstraszania potencjalnego agresora.
Ukraiński przywódca argumentował, że bez takiego kroku Europa zawsze będzie reagować z opóźnieniem, próbując nadrabiać stracony czas w momencie kryzysu. Wspólna armia miałaby nie tylko zwiększyć zdolności obronne, ale również wzmocnić polityczną podmiotowość kontynentu na arenie międzynarodowej.
Zełenski zaznaczył, że Ukraina – mimo iż nie jest członkiem NATO – posiada unikalne doświadczenie bojowe i technologiczne, które mogłoby okazać się cenne dla europejskiego systemu bezpieczeństwa. Jednocześnie ujawnił, że trwają rozmowy dyplomatyczne prowadzone z udziałem kluczowych globalnych graczy, które mogą otworzyć nowy etap dialogu dotyczącego zakończenia wojny.
Jego wystąpienie było nie tylko apelem o wsparcie dla Ukrainy, ale przede wszystkim ostrzeżeniem skierowanym do całej Europy. Przekaz był jasny: czas strategicznych półśrodków dobiega końca, a decyzje podjęte dziś zadecydują o bezpieczeństwie kontynentu w nadchodzących latach.