Wszedł do kościoła, opluł ołtarz i rzucił krzyżem. Szokujące nagranie obiegło Polskę
Do bulwersujących wydarzeń doszło w jednym z kościołów w Białymstoku. Mężczyzna wtargnął do świątyni i dopuścił się aktu profanacji, który zarejestrowały kamery monitoringu. Jego agresywne zachowanie wobec wywołało oburzenie wśród duchownych i wiernych. Sprawca został szybko zidentyfikowany i zatrzymany przez policję. Usłyszał zarzuty obrazy uczuć religijnych, za co grozi mu surowa kara pozbawienia wolności.
- Monitoring zarejestrował szokujące zachowanie w świątyni
- To nie był pierwszy incydent. Mężczyzna działał od miesięcy
- Sprawca zatrzymany. Grozi mu więzienie
Monitoring zarejestrował szokujące zachowanie w świątyni
Do zdarzenia doszło w jednym z białostockich kościołów, gdzie jak poinformowała białostocka policja do pustej świątyni wszedł zakapturzony mężczyzna. Z relacji duchownych wynika, że jego zachowanie od początku było niepokojące. Mężczyzna podszedł w kierunku ołtarza, gdzie zaczął wykonywać gwałtowne gesty i wykrzykiwać słowa skierowane w stronę obrazu "Ostatniej Wieczerzy”.
Nagranie z monitoringu pokazało dalszy przebieg zdarzenia. W pewnym momencie sprawca opluł obrus znajdujący się na ołtarzu. Następnie sięgnął po krzyż leżący na jego powierzchni i rzucił nim w tabernakulum. Po wszystkim opuścił świątynię szybkim krokiem, przy okazji rozsypując ulotki znajdujące się przy wejściu.
Jak podaje RMF24, całe zajście wywołało oburzenie wśród parafian i duchowieństwa. Zdarzenie zostało zgłoszone policji po analizie nagrania przez jednego z księży. Materiał dowodowy odegrał kluczową rolę w późniejszym ustaleniu tożsamości sprawcy.
To nie był pierwszy incydent. Mężczyzna działał od miesięcy
Jak się okazało, opisane zdarzenie nie było odosobnionym przypadkiem. Proboszcz parafii przekazał policjantom, że do podobnych incydentów dochodziło już wcześniej – od września do grudnia ubiegłego roku. Za każdym razem schemat działania był bardzo podobny.
Ten sam mężczyzna miał wchodzić do kościoła w kapturze, podchodzić do ołtarza i zachowywać się w sposób agresywny. Według ustaleń policji, gestykulował w kierunku obrazu oraz pluł na ołtarz. Dodatkowo pozostawiał w różnych miejscach świątyni odręcznie pisane listy zawierające treści pełne nienawiści wobec Boga i Kościoła.
Początkowo duchowni liczyli na to, że sytuacja samoistnie się uspokoi i nie zgłaszali sprawy organom ścigania. Jednak eskalacja zachowania – w tym rzucenie krzyżem w tabernakulum – sprawiła, że zdecydowano się powiadomić policję.
Z informacji przekazanych przez funkcjonariuszy wynika, że wcześniejsze incydenty były analizowane w toku postępowania, co pozwoliło lepiej zrozumieć motywy i sposób działania sprawcy.

Sprawca zatrzymany. Grozi mu więzienie
Sprawą zajęli się policjanci z białostockiej „dwójki”. Kluczowe znaczenie w identyfikacji sprawcy miał dzielnicowy, który rozpoznał mężczyznę na nagraniu z monitoringu. Okazał się nim 33-letni mieszkaniec Białegostoku.
Mężczyzna został zatrzymany w miejscu swojego zamieszkania i trafił do policyjnego aresztu. Śledczy postawili mu dwa zarzuty dotyczące obrazy uczuć religijnych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za tego typu przestępstwo grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Policja podkreśla, że zgromadzony materiał dowodowy, w tym nagrania oraz wcześniejsze zgłoszenia, pozwoliły na szybkie i skuteczne działanie. Funkcjonariusze nie informują na razie o motywach działania zatrzymanego ani o jego stanie psychicznym.
Sprawa będzie miała swój dalszy ciąg przed sądem. Śledczy analizują wszystkie okoliczności zdarzenia, w tym wcześniejsze incydenty, które mogą mieć znaczenie dla kwalifikacji prawnej czynów.