Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Fakty > Wiatr przewrócił jachty na Solinie, ludzie wpadli do wody. Jedna osoba trafiła do szpitala
Mateusz Wyderka
Mateusz Wyderka 23.06.2024 13:41

Wiatr przewrócił jachty na Solinie, ludzie wpadli do wody. Jedna osoba trafiła do szpitala

karetka, ratownicy, jezioro
Fot. Bieszczadzkie WOPR/Facebook

Pilna akcja ratunkowa na Jeziorze Solińskim (woj. podkarpackie). Chwile grozy przeżyli żeglarze, których podczas regat na jeziorze zaskoczyła trudna pogoda. Silny wiatr wywrócił dziewięć jachtów. Jedna osoba trafiła do szpitala.

Szkwał na Jeziorze Solińskim

Chwile grozy przeżyli w sobotę 22 czerwca uczestnicy regat na Jeziorze Solińskim w Bieszczadach. Początkowo dobra pogoda, po godzinie 13 zaczęła się zmieniać. Na skutek silnego wiatru, który przerodził się w szkwał, przewróciło się aż 9 jachtów

Na początku było spokojnie, wiatr był lekki, dzięki czemu żeglarze mogli wystartować. Zarówno my, ratownicy, jak i sami uczestnicy zawodów wiedzieli o zapowiadanej burzy. Gwałtowny, niebezpieczny szkwał przyszedł bardzo szybko, w mgnieniu oka, tak tu ostatnimi czasy na Solinie bywa - relacjonuje Jacek Ukleja, ratownik bieszczadzkiego WOPR.

Samolot musiał natychmiast zawrócić na lotnisko. Pilot poinformował o usterce

Do akcji wkroczyło WOPR

Kilkanaście osób znalazło się w wodzie. Niebezpieczne fale utrudniały im normalne pływanie. Do akcji wkroczyło bieszczadzkie WOPR z kilkunastoma ratownikami na pokładzie oraz karetka wodna.

ZOBACZ: Quiz o PRL. Wstydem jest wynik gorszy niż 6/10

Były to jachty kabinowe i jachty normalne. Akurat trwała wtedy pierwsza edycja Regat o Puchar Soliny. Kilkanaście osób znalazło się w wodzie. Na pomoc wypłynęły jednostki bieszczadzkiego WOPR-u, straży pożarnej oraz jednostki z lokalnych wypożyczalni - powiedział nam Mariusz Granda, koordynator bieszczadzkiego WOPR.

Jedna osoba trafiła do szpitala

Z uwagi na trudne warunki i wysoką falę, jedna osoba zaczęła się topić. Sytuacja była poważna, zdaniem ratowników o jego uratowaniu zdecydowały sekundy. Mężczyzna trafił do szpitala, gdzie jego stan się ustabilizował. 

Pod wpływem wysokiej fali cały czas nabierał wody. Kto wie, co by się z tym człowiekiem stało, gdybyśmy dotarli do niego nawet pół minuty później. Był w stanie naprawdę poważnym, ale na szczęście nic mu już nie zagraża. Został przekazany najpierw do ambulansu wodnego, a następnie karetką kołową przewieziono go do szpitala na kontrolne badania - przekazał w rozmowie z portalem nowiny24.pl Jacek Ukleja.