Tragiczna śmierć Łukasza Litewki. Prokuratura przekazała nowe informacje
Decyzja sądu w sprawie 57-letniego sprawcy śmiertelnego wypadku, w którym zginął poseł Lewicy Łukasz Litewka, spotkała się z reakcją prokuratury. Śledczy zapowiedzieli złożenie zażalenia, choć mężczyzna będzie mógł opuścić areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego.
Śmiertelny wypadek Łukasza Litewki
Do tragicznego wypadku doszło w czwartek po południu na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. To właśnie tam podczas jazdy na rowerze śmiertelnie potrącony został 36-letni poseł Lewicy z Sosnowca, Łukasz Litewka. Informacja o jego śmierci szybko obiegła media, wywołując szeroką reakcję wśród polityków oraz mieszkańców regionu.
Litewka był postacią rozpoznawalną nie tylko z działalności parlamentarnej, ale także społecznej. Angażował się w pomoc potrzebującym poprzez fundację #TeamLitewka, która aktywnie wspierała m.in. zbiórki na leczenie dzieci, pomoc zwierzętom oraz działania interwencyjne w lokalnych społecznościach. W wielu przypadkach inicjatywy te kończyły się realnym wsparciem dla osób w trudnej sytuacji.
Bezpośrednio po zdarzeniu służby zabezpieczyły miejsce wypadku i rozpoczęły zbieranie materiału dowodowego. Sprawa od początku była traktowana jako poważna i wymagająca szczegółowego wyjaśnienia.
Sąd podjął decyzję w sprawie kierowcy. Prokuratura zapowiada złożenie zażalenia
W związku ze sprawą śledczy podjęli już pierwsze decyzje procesowe. Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej zapowiedziała złożenie zażalenia na postanowienie sądu dotyczące kierowcy, który miał potrącić jadącego rowerem Łukasza Litewkę.
Wobec 57-letniego mężczyzny zastosowano tymczasowy areszt, jednak sąd dopuścił możliwość jego opuszczenia po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Jak poinformowała PAP prokuratura, zażalenie na tę decyzję ma trafić do sądu najprawdopodobniej jeszcze w poniedziałek.
Głos z prokuratury
Szczegóły decyzji sądu wskazują, że wobec 57-latka zastosowano tymczasowy areszt na trzy miesiące. Jednocześnie sąd zastrzegł możliwość jego uchylenia – jeśli w ciągu 14 dni podejrzany wpłaci poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł. W takim przypadku mężczyzna zostałby objęty dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju.
Z takim rozstrzygnięciem nie zgadza się prokuratura, która kwestionuje możliwość zwolnienia podejrzanego po wpłaceniu kaucji.
- Zaskarżymy to postanowienie w części, w której sąd nałożył warunek umożliwiający zwolnienie podejrzanego w przypadku wpłaty poręczenia. Będziemy dokładać wszelkich starań, by zażalenie jeszcze dzisiaj wpłynęło do sądu - powiedział w rozmowie z PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu prok. Bartosz Kilian.
Sam podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu. Tłumaczył jednak swoje zachowanie m.in. utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem lub brakiem pamięci dotyczącej przebiegu wypadku. Prokuratura oceniła te wyjaśnienia jako budzące wątpliwości i mogące stanowić element przyjętej linii obrony. Wniosek o areszt śledczy uzasadniali m.in. grożącą surową karą oraz obawą matactwa.