W niedzielę tuż po godzinie 15:00 doszło do śmiertelnego potrącenia pieszego na trasie S7 w miejscowości Sucha w gminie Białobrzegi. Samochód marki mazda uderzył w 72-letniego mężczyznę, który zginął na miejscu.- 72-letni mężczyzna przebiegający przez trasę S7 wpadł pod pojazd marki mazda, kierowany przez 37-latka. W wyniku tego zdarzenia pieszy poniósł śmierć na miejscu - przekazała w rozmowie z nami mł. asp. Ewa Kozyra, oficer prasowa KPP Białobrzegi.
W sobotę wieczorem w Jankowicach pod Pszczyną na drodze wojewódzkiej nr 931 doszło do czołowego zderzenia dwóch samochodów osobowych. Śmierć na miejscu ponieśli dwaj mężczyźni.Do tragedii w województwie śląskim doszło tuż przed godziną 18:00 w sobotę, 2 października br. Policja w Pszczynie poinformowała, że wskutek zderzenia dwóch samochodów śmierć na miejscu ponieśli ich kierowcy.
W piątek 1 października br. tuż przed godziną 15:00 na autostradzie A4 doszło do śmiertelnego wypadku. Na jezdni w kierunku Wrocławia zderzyły się dwa samochody ciężarowe. Jeden z kierowców nie żyje.Do zdarzenia doszło o godzinie 14.35 na 143. kilometrze autostrady A4 na pasie ruchu w kierunku Wrocławia. Wskutek zdarzenia jezdnia została całkowicie zablokowana, a policja zaleca kierowcom objazdy.
Do niebezpiecznego wypadku doszło w czwartek 30 września w Nowych Żukowicach. Pirat drogowy doprowadził do tego, że samochód policyjny zderzył się z innym pojazdem osobowym i wpadł do rowu. Sprawca nie udzielił pomocy poszkodowanym i uciekł z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany po kilku godzinach. Był pod wpływem alkoholu.Wypadek wydarzył się na drodze wojewódzkiej 984 po godzinie 20:00. Jadący brawurowo kierowca uderzył w samochód osobowy, który oczekiwał na możliwość skrętu w lewo. Matiz został wypchnięty przed radiowóz i wówczas doszło do kolejnej kolizji. Służbowe auto policyjne wjechało do przydrożnego rowu melioracyjnego.Sprawca wypadku nie udzielił pomocy 18-letniemu kierowcy matiza ani funkcjonariuszom i uciekł z miejsca zdarzenia. Poszkodowanym pomocy udzielili strażacy oraz ratownicy medyczni. Wszyscy zostali przetransportowani do tarnowskiego szpitala. Następnie funkcjonariusze zaczęli szukać podejrzanego.
Tragiczny wypadek w Rzgowie niedaleko Łodzi. Kierowca samochodu osobowego stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w słup. Trzy osoby nie żyją. Droga nr 91 jest zablokowana.Do zdarzenia doszło w środę tuż przed godziną 20 w Rzgowie (powiat łódzki wschodni). Wstępne ustalenia mówią, że kierowca samochodu marki BMW z niewiadomych przyczyn stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w przydrożny słup. Auto roztrzaskało się na dwie części.
Do koszmarnego wypadku doszło w województwie lubuskim. Zdarzenie miało miejsce na przejeździe kolejowym w miejscowości Motylewo we wtorek 28 września. Samochód zderzył się z szynobusem. Pojazd osobowy, którym jechała kobieta z dwójką dzieci, stanął w płomieniach. O wydarzeniu poinformowała gorzowska policja.Z komunikatu wydanego przez podkomisarza Grzegorza Jaroszewicza, rzecznika prasowego Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim wynika, że do wypadku doszło na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Kobieta w wieku 27 lat, która prowadziła czerwonego chryslera, wjechała wprost pod nadjeżdżający szynobus.Wskutek wypadku samochód osobowy został odrzucony, natomiast szynobus zatrzymał się kilkaset metrów od przejazdu. Po chwili chrysler stanął w płomieniach. Jak przekazała policja, 27-latka zdążyła wcześniej wyciągnąć dwoje dzieci z pojazdu osobowego i uciekła z wraku. Cała trójka uczestników odniosła obrażenia.
Dwumiesięczna dziewczynka z gminy Kotlin w powiecie jarocińskim zmarła w swoim łóżeczku pod nieobecność mamy. Kobieta w piątek rano zostawiła córkę pod opieką innej osoby i wyszła z domu. Gdy wróciła, niemowlę było już sine.Mieszkanka gminy Kotlin w Wielkopolsce natychmiast wezwała na miejsce pogotowie ratunkowe, jednak było już za późno. Teraz sprawę nagłej śmierci niemowlęcia zbadają policjanci i prokuratura.
Znany jako Paweł Lubicz z "Klanu" aktor Tomasz Stockinger miał wypadek. Mężczyzna podczas przejażdżki autem zderzył się z dzikiem. Zdjęcia ze zdarzenia opublikowała w mediach społecznościowych straż pożarna, która udzieliła gwiazdorowi pomocy.W życiu Tomasza Stockingera ostatnio sporo się dzieje. Aktor zakochał się na nowo, a swoją wybranką pochwalił się w lipcu na pokazie mody Doroty Goldpoint. Ponadto, wkrótce po raz kolejny zostanie dziadkiem. Tym razem jednak emocji dostarczyło mu inne zdarzenie. Gwiazdor "Klanu" przeżył bliskie spotkanie z dzikiem.
Policja potwierdziła informacje o wypadku, do którego doszło w niedzielę 26 września w województwie warmińsko-mazurskim. Na trasie w powiecie olsztyńskim doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. Wskutek odniesionych obrażeń dwie osoby zginęły na miejscu, natomiast 4-letnie dziecko wymagało natychmiastowej hospitalizacji.Komenda Miejskiej Policji w Olsztynie otrzymała zawiadomienie o wypadku przed godziną 18:00. Do zdarzenia drogowego doszło na trasie Barczewo – Jeziorany. Na miejsce wysłano funkcjonariuszy, karetki pogotowia oraz straż pożarną. Niestety nie udało się uratować dwóch kobiet.Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że na drodze powiatu olsztyńskiego doszło do czołowego zderzenia się dwóch samochodów osobowych. Jadące audi kobiety w wieku 53 i 67 zginęły na miejscu. Mercedesem, który uczestniczył w wypadku, jechało małżeństwo i 4-letni chłopiec.Jak przekazała olsztyńska policja, para nie odniosła poważnych obrażeń, ale dziecko musiało zostać jak najszybciej przetransportowane do szpitala. Okazało się, że byli to goście weselni Martyny Kaczmarek. Influencerka skomentowała tę sytuację za pośrednictwem mediów społecznościowych.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Na jednym z placów budowy w Łodzi doszło dziś do śmiertelnego wypadku. Cztery osoby zostały przysypane ziemią w wykopie kanalizacji deszczowej. Dwaj mężczyźni nie żyją. Na miejscu zdarzenia wciąż pracuje dziewięć zastępów straży pożarnej.Do zdarzenia doszło tuż przed godziną 17:00 na placu budowy przy ulicy Olechowskiej w Łodzi. Jak przekazał dyżurny straży pożarnej, do wypadku doszło w wyniku uszkodzenia instalacji kanalizacji deszczowej. Ziemia przysypała pracowników znajdujących się w wykopie.
W niedzielę 26 września w Rzeszowie doszło do skandalicznego wydarzenia z udziałem policjanta. Mężczyzna doprowadził do kolizji pod siedzibą straży miejskiej. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, a później zgłosił się na pogotowie. Wówczas został zatrzymany przez służby. Okazało się, że był to funkcjonariusz. W trakcie interwencji mundurowych był pod wpływem alkoholu.Policjant, który przemieszczał się osobowym audi, po godzinie 6:00 w niedzielę uderzył w zaparkowaną toyotę. Samochód znajdował się tuż obok siedziby rzeszowskiej straży miejskiej przy ulicy Targowej 1. Sprawca tego zdarzenia uciekł z miejsca kolizji. Po południu zgłosił się na pogotowie i wówczas został zatrzymany.Podczas interwencji policji okazało się, że mężczyzna jest funkcjonariuszem jednego z rzeszowskich komisariatów. W trakcie zatrzymania miał 0,6 promila alkoholu we krwi. Rozpoczęło się już postępowanie w jego sprawie. Wdrożono także procedurę zwolnienia go ze służby.
W Krzynowłodze Małej na Mazowszu doszło do śmiertelnego wypadku drogowego, w którym uczestniczyły trzy samochody osobowe. Pojazdami podróżowało siedem osób. Trzech rannych trafiło do szpitala. Jeden z pasażerów zmarł tuż przed przybyciem śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.Do zdarzenia doszło w piątek 24 września około godziny 12:50. Do stanowiska kierowania Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Przasnyszu wpłynęło zgłoszenie o wypadku drogowym na skrzyżowaniu w miejscowości Krzynowłoga Mała, w którym uczestniczyły trzy samochody osobowe.
W sobotę 25 września około południa pod Olsztynem doszło do śmiertelnego wypadku drogowego. Na odcinku drogi pomiędzy Orzechowem i Międzylesiem kierujący samochodem osobowym marki audi uderzył w przydrożne drzewo. Zginął na miejscu. Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie poinformowała, że najbardziej prawdopodobną przyczyną wypadku była nadmierna prędkość na łuku drogi. Na skutek uderzenia samochód roztrzaskał się na kilka części.
Zdjęcie nastolatki wywołało burzę w mediach społecznościowych. Będąc w trasie, dziewczyna postanowiła zrobić sobie selfie. Po miesiącu odkryła coś przerażającego. Na fotografii można odkryć twarz nieznanego człowieka. Okazało się, że wcześniej w tym samym miejscu doszło do wypadku.Harper Kurtz jechała wraz z mamą na konkurs piękności, gdy postanowiła zrobić sobie zdjęcie. Nastolatka chciała uwiecznić ten moment, ciesząc się na możliwość uczestnictwa w wydarzeniu. Dziewczyna wykonała pamiątkowe selfie. Po powrocie do domu wpadła w szok.Nastolatka zaczęła przeglądać zdjęcia i wówczas dostrzegła coś niepokojącego. Okazało się, że na fotografii można było dostrzec tajemniczą postać chłopca, która znajdowała się za Harper Kurtz. Dziewczyna nie miała pojęcia, kim mógł być ten człowiek. Doświadczenie to jednak wywołało u 13-latki gęsią skórkę.
W Miastku w województwie pomorskim doszło w piątek do śmiertelnego wypadku. 49-letni mężczyzna utopił się w miejskiej fontannie. Woda miała niespełna metr głębokości. Policja bada okoliczności zdarzenia.Sierżant sztabowy Damian Chamier Gliszczyński z Komendy Powiatowej Policji w Bytowie w rozmowie z TVN24 poinformował, że w piątek około południa dyżurny bytowskiej komendy otrzymał zgłoszenie, że do fontanny w Miastku wpadł mężczyzna.
W województwie warmińsko-mazurskim doszło do tragicznego wypadku. W piątek 24 września przydrożne drzewo spadło na samochód w pobliżu miejscowości Lutry. Niestety mężczyzny kierującego pojazdem nie udało się uratować. W wyniku zderzenia z konarem kierowca auta poniósł śmierć na miejscu. W całej Polsce pojawiają się utrudnienia związane z wichurami.Do wypadku doszło na drodze powiatowej między Wysoką Dąbrową a Lutrami w powiecie olsztyńskim. Po otrzymaniu zawiadomienia o zdarzeniu na miejsce wysłano pogotowie ratunkowe, policję oraz straż pożarną. Niestety na miejscu zginął 59-letni kierowca samochodu.Świadek wypadku natychmiast próbował udzielić pomocy poszkodowanemu. Mężczyzny, który prowadził skodę, nie udało się uratować. O zdarzeniu poinformował media oficer prasowy olsztyńskiej policji.– Na miejsce skierowano służby: karetkę pogotowia, straż pożarną i policję. Niestety, mimo natychmiastowej pomocy świadka, 59-letni kierowca skody poniósł śmierć – przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową oficer prasowy policji w Olsztynie Rafał Prokopczyk.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Tragiczny wypadek na drodze S7 w kierunku Kielc. Nie żyje 49-letni kierowca samochodu, który uderzył w bariery energochłonne. Pasażerka osobówki trafiła do szpitala z poważnymi obrażeniami ciała.Do tragicznego zdarzenia doszło dzisiaj tuż przed godziną 16 w rejonie węzła Sławno nieopodal Radomia. Na miejsce wezwano policję i pogotowie, lądował także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Groźnie wyglądający wypadek nieopodal Rawicza. Ambulans zderzył się tam z samochodem osobowym, w wyniku czego wpadł do przydrożnego rowu. Poszkodowane zostały dwie osoby, a sprawcę ukarano mandatem.Do wypadku doszło tuż po godzinie 8:00 rano na trasie Rawicz - Gostyń w woj. wielkopolskim. Jadący samochodem osobowym 25-latek nie ustąpił pierwszeństwa karetce pogotowia na skrzyżowaniu między miejscowościami Roszkowo i Roszkówko.
Do dramatycznych scen doszło w czerwcu w Walii. 47-letni strażak Adrian Smith został wezwany do wypadku, w którym śmierć poniosła jedna osoba. Na miejscu okazało się, że ofiarą była 21-letnia córka mężczyzny, Ella.To był jeden z wyjątkowo upalnych dni w Walii. Ella Brooke Smith pożegnała się rano z rodzicami i wyszła z domu, by dzień spędzić na plaży. Gdy ona korzystała z wolnego dnia i pięknej pogody, jej tata pojechał do pracy w straży pożarnej.W pewnej chwili mężczyzna dostał wezwanie do wypadku samochodowego, w wyniku którego doszło do pożaru na jednej z dróg w miejscowości Haverfordwest w południowo-zachodniej Walii.Na miejscu okazało się, że trzy osoby są ciężko ranne i wymagają hospitalizacji, a jedna zginęła na miejscu. Jako strażak 47-letni Adrian z pewnością nie raz widział ofiary najróżniejszych wypadków, jednak tym razem, gdy zobaczył ciało, nie mógł powstrzymać łez.Okazało się, że w jednym z samochodów biorących udział w wypadku siedziała jego 21-letnia córka. Ella zginęła na miejscu, a jej ociec mógł tylko patrzeć, jak jej ciało wyjmowane jest z wraku samochodu.Niestety, Ella wracała z plaży do domu, gdy doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Ford Ka, którym jechała, bym zmiażdżony od strony, po której siedziała. Młoda dziewczyna poniosła śmierć na miejscu, nie dało się nic zrobić, by ją uratować.Po śmierci córki Adrian opublikował wzruszające zdjęcia w mediach społecznościowych. Fotografia, która została zrobiona przed laty, pokazuje ojca z małą córką, tańczących na przyjęciu.- Jesteśmy całkowicie zdruzgotani stratą naszej ukochanej Elli. Była bardzo kochaną i opiekuńczą córką, siostrą i wnuczką. Była piękną dziewczyną, za którą wszyscy będziemy tęsknić. Dziękujemy wszystkim za wsparcie w tym strasznym czasie. To wiele znaczy dla całej rodziny. Wszyscy opłakujemy naszą Ellę - napisał pogrążony w żałobie ojciec.Artykuły polecane przez Goniec.pl:Co podać dziecku na kaszel i ból gardła?Na co pomaga neo-angin? SprawdźPatryk Jaki pojawił się w rosyjskich mediach. Cytowały jego wypowiedź o Niemczech i UEŹródło: Daily Mail
W Wytrębowicach pod Toruniem (województwo kujawsko-pomorskie) doszło dziś do wypadku. Autobus przewożący dzieci wypadł z drogi i wjechał do rowu. Czterech opiekunów zostało rannych. 31 pasażerów trafiło do szpitala na obserwację.Do zdarzenia doszło po godzinie 10:00. Autobus przewoził grupę dzieci w wieku przedszkolnym z Bydgoszczy do agroturystyki w Gostkowie. Wypadł z drogi gminnej pomiędzy Wytrębowicami a Kowrozem.
Tragiczny wypadek w Tatarowcach pod Białymstokiem. W zderzeniu samochodu osobowego z ciężarówką zginęły cztery osoby, w tym troje dzieci. Droga krajowa numer 65 jest zablokowana.Do wypadku doszło dzisiaj po godzinie 13:00 na drodze krajowej nr 65 między Białymstokiem a Bobrownikami. Na wysokości miejscowości Tatarowce zderzyły się samochód osobowy z ciężarówką.
Tragedia na drodze w Opatowie. Auto wypadło z drogi i wbiło się w drzewo. W wypadku zginął kierujący pojazdem 18-latek, dwoje pasażerów trafiło do szpitala. Młodzi ludzie jechali do szkoły.Do wypadku doszło w piątek 17 września około godziny 7 rano. Jadący ulicą Świętokrzyską w Opatowie (woj. świętokrzyskie) samochód wypadł z pasa ruchu i zderzył się z impetem z przydrożnym drzewem.
Na drodze wojewódzkiej nr 707 zderzyły się bus i ciężarówka. W wyniku wypadku zginęły trzy osoby, a dwie zostały ranne. Do tragicznych scen doszło w miejscowości Niemgłowy w województwie łódzkim.Do wypadku doszło dzisiaj po godz. 14. W okolicach miejscowości Niemgłowy w gminie Cielądz w powiecie rawskim z nieznanych dotąd przyczyn na skrzyżowaniu z inną lokalną trasą doszło do zderzenia busa z tirem z naczepą. Na miejscu wypadku lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do szpitala przetransportowano pasażera samochodu dostawczego i kierowcę ciężarówki.Droga jest całkowicie zablokowana. Na miejscu pracują służby ratunkowe, w tym cztery zastępy straży pożarnej, dwie karetki pogotowia oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a także policja, która stara się ustalić przyczyny tragedii.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Bydgoszcz: Wciągnął małych chłopców do auta i naruszył nietykalność. Chciał ich ukaraćPodczas beatyfikacji biskup zrobił sobie selfie z innymi duchownymi. Wybuchła aferaNie żyje Krystyna Kołodziejczyk, gwiazda filmu "Kogel-mogel"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Onet
We wtorek 14 września pod Lublinem doszło do tragicznego wypadku. W miejscowości Krężnica Jara samochód potrącił dziecko. Na miejscu pojawił się między innymi śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety ofiary nie udało się uratować i chłopiec zmarł na miejscu. Służby mundurowe prowadzą w tej sprawie śledztwo.Policja otrzymała zawiadomienie o wypadku we wtorek około godziny 18:30. Do tragedii doszło w Krężnicy Jarej, na odcinku drogi powiatowej między Lublinem a Strzeszkowicami. Mężczyzna jadący osobowym citroenem potrącił 10-letnie dziecko. Sprawą zajęła się Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie.Ze wstępnych ustaleń poczynionych w trakcie oględzin miejsca wypadku wynika, że do zdarzenia doszło, gdy 10-letni chłopiec przechodził przez jezdnię. Dziecko chciało dostać się na drugą stronę, nie korzystając z przejścia dla pieszych. Został potrącony przez 67-letniego kierowcę w terenie zabudowanym– Ze wstępnych ustaleń wynika, że 67-latek kierujący citroenem C4, jadący od strony Lublina w kierunku Strzeszkowic, w terenie zabudowanym potrącił 10-latka. Chłopiec przebiegał przez jezdnię ze strony lewej na prawą, poza przejściem dla pieszych – przekazał mł. asp. Kamil Karbowniczek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
W poniedziałek 13 września po południu na obrzeżach Zielonej Góry doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Bus transportu medycznego zderzył się z autobusem PKS-u. Wskutek odniesionych obrażeń zginęła jedna osoba - 21-letni kierowca busa. Aż 26 pasażerów zostało rannych. Łącznie naliczono ponad 50 osób poszkodowanych. Trwa śledztwo w tej sprawie, które nadzoruje prokuratura.Do wypadku doszło przed godziną 16:00. Na 57. kilometrze drogi krajowej nr 32 bus transportu medycznego, który jechał w stronę Zielonej Góry, zderzył się z jadącym w kierunku Krosna Odrzańskiego autobusem PKS-u. Łącznie podczas tego zdarzenia odnotowano 53 poszkodowanych.Na miejsce wypadku wysłano siedem karetek pogotowia oraz 13 zastępów straży pożarnej. Skierowano również cztery śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na odcinku drogi krajowej nr 32 pojawili się też funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze. Nie udało się uratować kierowcy busa transportu medycznego, który jechał sam.
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło na autostradzie A4 przed węzłem Brzezimierz w woj. dolnośląskim. Samochód osobowy uderzył w naczepę ciężarówki. Jezdnia w kierunku Wrocławia jest zablokowana. Kierowca zmarł na miejscu.Do wypadku doszło w niedzielę przed godz. 7. Na miejscu pojawiła się m.in. policja, która rozpoczęła badanie przyczyn tragedii, do której doszło na autostradzie.
8 września w Świeciu miał miejsce katastrofalny wypadek. W wyniku zderzenia motocykla i samochodu osobowego doszło do wybuchu, na którego skutek śmierć poniosły osoby kierujące pojazdami. "Extra Świecie" udostępniło w internecie nagranie z momentu wypadku.Do tragicznego wypadku doszło wieczorem 8 września na ulicy Bydgoskiej. Wyjeżdżający z parkingu daewoo matiz wyjechał wprost na tor jazdy motocykla. Uderzenie było tak silne, że w konsekwencji doszło do eksplozji.Lokalne media wskazują, że kierujący samochodem nie dostosował się do obowiązujących przepisów i nie ustąpił pierwszeństwa podczas włączania się do ruchu. Co więcej, miał również zignorować znak STOP znajdujący się na końcu drogi podporządkowanej.Kwestionowana jest również prędkość, z jaką poruszał się motocykl. Przypominamy, że dopuszczalna prędkość w terenie zabudowanym wynosi 50 km/h. Obecnie jest ona taka sama przez 24 godziny na dobę.Pozostała część artykułu pod materiałem wideoPolicja pracuje obecnie nad ustaleniem oficjalnych przyczyn wypadku i na ten moment nie potwierdza żadnych powyższych zarzutów. Wszystko wskazuje jednak na to, że pośpiech "za kierownicą" ponownie zebrał swoje śmiertelne żniwo.Na profilu "Extra Świecie" w serwisie "YouTube" pojawiło się nagranie z momentu wypadku. Zostało zarejestrowane przez kamerę znajdującą się nad parkingiem, z którego wyjeżdżał Matiz. Nagranie przedstawia drastyczne sceny, które mogą być nieodpowiednie dla niektórych osób.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Polscy kibice wygwizdali reprezentację Anglii. Robert Lewandowski na boisku przypomniał o szacunkuEwa Krawczyk nie kryje żalu. Na mszy za męża nie pojawiły się najważniejsze osobyKardynał Dziwisz jeździ niemiecką limuzyną. Samochód osiąga duże prędkościJeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: YouTube
Na autostradzie A4 doszło do tragicznego wypadku. Na odcinku na wysokości Krapkowic w województwie opolskim mężczyzna spadł na kabinę ciężarówki. 35-latek wyskoczył z wiaduktu. Ratownikom medycznym nie udało się uratować jego życia. O prawdziwym cudzie może natomiast mówić kierowca pojazdu ciężarowego, który ocalał.W środę 8 września po godzinie 11:00 policja otrzymała zawiadomienie o wypadku, do którego doszło na 256. kilometrze autostrady A4 w pobliżu węzła Krapkowice. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Nową Trybunę Opolską z wiaduktu skoczył mężczyzna. 35-latek spadł wprost na kabinę ciężarówki.Według NTO zanim doszło do wypadku, mężczyzna porzucił swój samochód i przeszedł przez barierki ograniczające wejście na łącznicę. Następnie skoczył z wiaduktu na wysokości Strzebniowa (dzielnica Gogolina). Trafił wprost na kabinę przejeżdżającej ciężarówki, przebijając jej dach i wpadając do środka pojazdu.