Miał być polityczny reset, międzynarodowa kariera w ONZ i przekazanie sterów nowemu pokoleniu liderów. Tymczasem na ostatniej prostej przed zamknięciem list kandydatów, Szymon Hołownia wykonuje zwrot o 180 stopni. Czy twórca Polski 2050 zdecyduje się na "plan ratunkowy" i pozostanie na czele ugrupowania?
Sytuacja wewnątrz jednej z partii koalicyjnych staje się coraz bardziej skomplikowana. Niejasna przyszłość lidera ugrupowania wpływa na stabilność całego bloku rządzącego oraz decyzje personalne na najwyższych szczeblach władzy. Oczekiwanie na rozstrzygnięcia paraliżuje kluczowe ruchy kadrowe, a w kuluarach trwają gorączkowe analizy możliwych scenariuszy, od zmian przywództwa po nowe konfiguracje sojuszy.
Zmiana na stanowisku marszałka Sejmu wywołała dyskusję zarówno wśród polityków, jak i wyborców. Włodzimierz Czarzasty objął funkcję po Szymonie Hołowni, a jego pierwsze kroki – choć widoczne – spotkały się z chłodnym odbiorem społecznym.
Polityka bywa teatrem gestów, w którym każde spojrzenie jest analizowane przez pryzmat trwałości sojuszy. Rzadko jednak zdarzają się w niej tak bezpośrednie i publiczne akty skruchy, jakiego świadkami byliśmy ostatnio na Wiejskiej. Włodzimierz Czarzasty zwrócił się do Szymona Hołowni z przeprosinami, które zaskoczyły obserwatorów sceny politycznej. Wiadomo, co zaszło pomiędzy politykami.
Śledczy podjęli działania, które wskazują na rosnącą powagę jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich miesięcy. Zabezpieczone materiały i ruch służb mogą mieć dalekosiężne konsekwencje. Sprawa obejmuje dokumenty powiązane z politykiem pełniącym najwyższe funkcje państwowe, a kolejne ustalenia tylko zwiększają napięcie. Czy najnowsze kroki służb zapowiadają przełom?
Tuż po posiedzeniu RBN marszałek Sejmu Szymon Hołownia zdecydował się na wykonanie istotnego kroku w kierunku przyszłej współpracy z Karolem Nawrockim. Padła propozycja spotkania w Sejmie. Co dokładnie zaplanowano?
Szymon Hołownia odniósł się do głośnej ostatnio afery, dotyczącej mieszkania Karola Nawrockiego, które ten miał przejąć po starszym mężczyźnie. Kandydat Polski 2050 nie został na prezesie IPN suchej nitki. W ślad za nim poszli inni politycy.
Jak mówił klasyk: "Wspaniały to był rok, nie zapomnę go nigdy. Dużo pieniędzy miałem, dużo piłem wódki, bo bardzo ją lubię i dużo spałem”. A my wszyscy? Obaliliśmy rząd, który losy Ojczyzny podporządkował interesowi własnej partii i wymieniliśmy go na taki, który myśli, że najważniejsze jest zwalczanie poprzedników.