Chwile grozy w Białymstoku. Karetka jechała na sygnale, a w środku znajdował się pacjent, który potrzebował pomocy. Chwilę później pojazd leżał na boku i blokował skrzyżowanie w centrum miasta. Ratownicy mieli pomóc w szybkim transporcie, ale to koledzy przyjechali ich opatrzeć. Nie zawsze sygnały świetlne i dźwiękowe gwarantują szybki, a przede wszystkim bezpieczny przejazd pojazdów uprzywilejowanych. W Białymstoku nieomal doszło do tragedii.W centrum miasta miał miejsce wypadek z udziałem karetki pogotowia oraz samochodu osobowego. Sześć osób otrzymało pomoc medyczną, niektórzy musieli trafić do szpitala.
Kobieta w biały dzień podeszła do miejskiej rabaty i wyjęła przygotowany wcześniej przyrząd po czym, myśląc, że nikt jej nie widzi... wykopała roślinkę. - Mentalność wielu polskich obywateli - jak coś jest publiczne, to znaczy, że niczyje - napisał autor nagrania, który wrzucił dowód kradzieży do sieci. Kobieta nie wydawała się zawstydzona.- Ale ona przyszła już przygotowana. Miała szpadelek chyba. I kradła na bezczela. Dno dna - napisała jedna z internautek po zaledwie 13-sekundowym filmie z Białegostoku.Kobieta w szarych dresach i niebieskiej kurtce nie wiedziała, że jej bezczelna kradzież jest nagrywana. Wydaje się jednak, że publiczny charakter występku niezbyt ją poruszył. W biały dzień wykopała kwiatek z miejskiej rabaty, jakby należał on do niej.