Poważna awaria samolotu LOT. 293 Polaków utknęło na lotnisku. Jest pilny komunikat
Pasażerowie powracający z wakacji w Dominikanie przeżyli dramatyczne chwile po awarii maszyny, która uniemożliwiła im powrót do domu. Z relacji świadków oraz oficjalnych komunikatów wynika, że setki osób spędziły noc w trudnych warunkach, oczekując na rozwiązanie problemu.
- Dramatyczne chwile na pokładzie i usterka techniczna
- Chaos informacyjny i noc spędzona na podłodze
- Oficjalne stanowisko przewoźnika i organizatora
- Oczekiwanie na powrót i przysługujące prawa
Dramatyczne chwile na pokładzie i usterka techniczna
Problemy techniczne Boeinga 787 Dreamliner rozpoczęły się w sobotę wieczorem, tuż przed planowanym startem z Punta Cana. Według relacji pasażerów dla portalu Onet, niemal 300 osób zostało uwięzionych wewnątrz maszyny, gdzie panował ekstremalny upał sięgający ponad 40°C.
Po godzinie oczekiwania zapadła decyzja o ewakuacji turystów z powrotem do terminala, co zapoczątkowało trwający blisko dobę kryzys. Awaria okazała się na tyle poważna, że maszyna nie mogła wzbić się w powietrze, a zdesperowani turyści zostali zmuszeni do koczowania w hali odlotów bez jasnych perspektyw na szybki powrót do kraju.
Chaos informacyjny i noc spędzona na podłodze
Noc spędzona na lotnisku okazała się dla wielu pasażerów traumatycznym przeżyciem ze względu na brak odpowiedniej opieki ze strony organizatorów. Świadkowie informują o zamkniętych sklepach i braku dostępu do wody oraz jedzenia, co zmusiło rodziny z dziećmi do spania bezpośrednio na podłodze terminala.
Polacy skarżą się na fatalny przepływ informacji oraz poczucie opuszczenia przez rezydentów biura podróży, którzy mieli nie odbierać telefonów w krytycznych momentach. Sytuację pogorszyły próby wyproszenia turystów ze strefy tranzytowej przez lokalną obsługę, co doprowadziło do ogromnego napięcia i eskalacji frustracji wśród zmęczonych podróżnych czekających na pomoc.
Oficjalne stanowisko przewoźnika i organizatora
W oficjalnym komunikacie rzecznik PLL LOT, Krzysztof Moczulski, przeprosił za zaistniałą sytuację, tłumacząc trudności ze znalezieniem noclegów kumulacją awarii innej linii lotniczej oraz godzinami nocnymi. Dopiero w niedzielę rano udało się zabezpieczyć część miejsc w hotelach, jednak wielu pasażerów uznało tę pomoc za spóźnioną i postanowiło zostać na lotnisku.
Miejsca w hotelach, 90 pokoi, udało się znaleźć dopiero w niedzielę rano, ok. godz. 9.00. Większość pasażerów stwierdziła jednak, że nie chce jechać do hotelu na zaledwie kilka godzin i woli zostać na lotnisku. Otrzymali oni odpowiednie świadczenia - powiedział Krzysztof Moczulski dla Onetu.
Z kolei przedstawiciele biura Itaka zapewniają, że pozostają w kontakcie SMS-owym z klientami, choć przyznają, że ich możliwości zakwaterowania tak dużej grupy były ograniczone. Pasażerom ostatecznie przekazano vouchery na posiłki, jednak ich niska wartość stała się kolejnym powodem do publicznych skarg i krytyki.
Oczekiwanie na powrót i przysługujące prawa
Wylot maszyny przewidziany jest na popołudnie czasu lokalnego, co daje nadzieję na zakończenie trwającego niemal dobę oczekiwania w niepewności. Eksperci przypominają, że w przypadku tak znacznego opóźnienia z przyczyn technicznych, każdemu pasażerowi przysługuje zryczałtowane odszkodowanie w wysokości 600 EUR na podstawie przepisów unijnych.
Dodatkowo podróżni mogą ubiegać się o zwrot kosztów poniesionych na własną rękę, jeśli zachowali paragony za wyżywienie i napoje, których nie zapewnił przewoźnik. Po powrocie do Polski prawdopodobnie dojdzie do masowego składania reklamacji, gdyż turyści nie kryją żalu z powodu zmarnowanego zakończenia urlopu i skandalicznych warunków, w jakich przyszło im czekać.