Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Metalowe przedmioty na torach europejskiej trasy. Uszkodzono pociąg
Weronika Cibor
Weronika Cibor 29.11.2025 09:03

Metalowe przedmioty na torach europejskiej trasy. Uszkodzono pociąg

Metalowe przedmioty na torach europejskiej trasy. Uszkodzono pociąg
Fot. Canva

Na linii kolejowej między Oslo a Szwecją kolejarze natrafili na metalowe przedmioty na torach. Zdarzenia miały wspólny wzór: zawsze po zmroku, w tym samym rejonie, z podobnymi „przeszkodami”. Maszynista jednego ze składów mówił o „głośnym huku”, a pociąg do stacji wjechał z rozgrzanymi do czerwoności hamulcami. Co naprawdę wydarzyło się przy Østfoldbanen — i dlaczego reakcja służb budzi pytania?

Wieczorne sceny na Østfoldbanen

Norweska trasa łącząca Oslo z Göteborgiem i Malmö zazwyczaj wybrzmiewa stukotem kół, rozmowami pasażerów i zapachem kawy z wagonu restauracyjnego. Tym razem jednak jej rytm przerwała seria niepokojących zdarzeń: na szynach zaczęły lądować kamienie, metalowe elementy i inne „niespodzianki”, które mogły wykoleić pociąg. Według operatora infrastruktury Bane Nor taki zestaw przeszkód nie był dziełem przypadku — wyglądało to na celowe działania, które realnie zagrażały życiu pasażerów i bezpieczeństwu publicznemu. Pierwsze szczegółowe doniesienia pojawiły się w norweskich mediach, a wkrótce później sprawę nagłośniono także w Polsce.

W odpowiedzi na rosnącą liczbę incydentów służby zdecydowały o natychmiastowym ograniczeniu prędkości pociągów aż o połowę, jednocześnie podnosząc poziom czujności maszynistów i ekip technicznych. Trasa, która dotąd była rutynowym korytarzem między Skandynawią a kontynentem, zamieniła się w odcinek wymagający stałego monitoringu i dodatkowych patroli. Kolejarze nie ukrywają, że sytuacja jest wyjątkowa, a trwałe zapewnienie bezpieczeństwa będzie wymagało czasu i ustalenia, kto stoi za tymi niebezpiecznymi prowokacjami.

Co się tak naprawdę wydarzyło?

Serce sprawy: „rudy żar hamulców” i dochodzenie, które stanęło w miejscu

Najpoważniejsze zdarzenie miało miejsce 11 listopada. Skład jadący do Oslo huknął w masywny element zostawiony na torach i — z przegrzanymi układami hamulcowymi — zakończył bieg w Moss. Dzień wcześniej, dokładnie w tym samym punkcie, znaleziono podobne stalowe części. Według opisu z dochodzenia były to fragmenty wału korbowego (część silnika), wcześniej w tym rejonie pociąg „skosił” również pokaźny głaz. 

Seria uderzeń wyrządziła szkody taborowi i infrastrukturze; Bane Nor formalnie zgłosił sprawę jako „zagrożenie dla ogółu”. Mimo to — po analizie nagrań i zabezpieczonych przedmiotów — policja umorzyła postępowanie 14 listopada z powodu braku sprawcy. O sprawie poinformowano też kontrwywiad PST.

Co będzie dalej?

Co dalej: wolniejsza kolej i niewygodne pytania

Metalowe przedmioty na torach wymusiły redukcję prędkości pociągów towarowych i pasażerskich na odcinku Oslo–Szwecja. To kosztuje czas, nerwy i pieniądze: przewoźnicy układają rozkłady jak klocki, a każdy przestój potrafi rozsypać całą wieżę. Bane Nor ostrzega, że w najczarniejszym scenariuszu takie „przeszkody” mogą skończyć się wykolejeniem. Maszyniści dostali zalecenie wzmożonej obserwacji toru, szczególnie przy przejazdach kolejowo-drogowych, gdzie łatwiej wnieść obce elementy. I choć policja sprawę umorzyła, obiecała powrót do śledztwa, jeśli pojawią się nowe tropy. Brzmi jak koniec? Bardziej jak przecinek.

Na razie jedno jest pewne: seria zdarzeń stała się testem na odporność skandynawskiej kolei — od kamer i patroli, po procedury kryzysowe. Jeżeli sprawca liczył na chaos, to niższe prędkości i nerwowe minuty pasażerów są dla niego niechcianą reklamą. Ale to też sygnał dla władz: monitoring przejazdów, lepsze oświetlenie, szybsze analizy wideo — to nie „dodatki”, tylko obowiązek. Gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo, półśrodki nie istnieją.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News