Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Czarna passa w bydgoskiej operze. Nie żyje kolejna osoba
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 31.03.2026 14:02

Czarna passa w bydgoskiej operze. Nie żyje kolejna osoba

Czarna passa w bydgoskiej operze. Nie żyje kolejna osoba
Fot. Konoplytska/Shutterstock, -/Canva

Bydgoska Opera Nova przechodzi przez wyjątkowo bolesny czas, nazywany przez zespół „czarną serią”. W ciągu zaledwie siedmiu dni instytucja straciła dwie kluczowe postacie, które przez dekady budowały tożsamość tej sceny. O nagłym odejściu szefa oświetleniowców oraz tragicznym wypadku znanego tenora poinformowała dyrekcja placówki w poruszających komunikatach, podkreślając ogromną stratę dla całej społeczności artystycznej regionu.

  • Nagła śmierć „Ryby” wstrząsnęła teatrem
  • Odszedł człowiek, który dawał scenie światło
  • Tragiczny wypadek tenora na „dziesiątce”

Nagła śmierć „Ryby” wstrząsnęła teatrem

Cały zespół techniczny i artystyczny pogrążył się w żałobie po nagłej śmierci Tomasza Rybki, który w operze kierował zespołem oświetleniowców. Miał zaledwie 48 lat

Jak przekazała instytucja w oficjalnym oświadczeniu, wiadomość o jego odejściu przyszła w najtrudniejszym możliwym momencie. 

„Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po stracie naszego solisty, śp. Janusza Ratajczaka, a dotarła do nas kolejna niezwykle bolesna wiadomość” – przyznali przedstawiciele opery we wpisie na Facebooku. 

Choć nie podano oficjalnej przyczyny zgonu, wiadomo, że śmierć nastąpiła niespodziewanie. Dla pracowników bydgoskiej sceny zmarły był postacią wyjątkową:

„W wieku zaledwie 48 lat zmarł nagle Tomasz Rybka – nasz Tomek, przez wszystkich nazywany ’Rybą’” – czytamy w pożegnaniu.

Odszedł człowiek, który dawał scenie światło

Tomasz Rybka był związany z Operą Nova od ponad 20 lat. Swoją drogę zawodową zaczynał tam jeszcze jako student, by z czasem stać się jednym z najwybitniejszych specjalistów od światła scenicznego w regionie. 

Współpracownicy wspominają go nie tylko jako fachowca, ale przede wszystkim jako człowieka o wielkim sercu. 

„Był człowiekiem niezwykle życzliwym, pogodnym i oddanym swojej pracy. Zawsze można było na Niego liczyć. Nie bez powodu mówiliśmy o Nim ’złoty chłopak’” – podkreślono w komunikacie. 

Dyrekcja zaznaczyła, że jego wkład w jakość spektakli był fundamentalny: 

„Tomek współtworzył światło naszych spektakli – to widoczne na scenie, jak i to, którego nie widać, a które tworzy atmosferę naszej codziennej pracy”.

Tragiczny wypadek tenora na „dziesiątce”

Ta bolesna strata nastąpiła dokładnie tydzień po tym, jak wstrząsające wieści napłynęły z drogi krajowej nr 10. To właśnie tam, w poniedziałek 23 marca, zginął Janusz Ratajczak, wybitny śpiewak operowy i wieloletni solista bydgoskiej sceny. Jak opisał dziennik „Fakt”: 

„Audi, którym jechał Janusz Ratajczak, po zderzeniu z tirem spadło z blisko pięciometrowej skarpy. Osobówka dachowała. Kierowca zginął na miejscu”

Opera Nova pożegnała artystę słowami pełnymi niedowierzania: 

„Są takie wiadomości, w które po prostu nie sposób uwierzyć. (...) W wypadku samochodowym zginął Janusz Ratajczak – nasz Janusz”

Nagła utrata dwóch tak ważnych postaci – jednej z blasku jupiterów, drugiej dbającej o ten blask zza kulis – sprawiła, że bydgoska opera przeżywa obecnie najtrudniejszy moment w swojej historii.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji