Czarna passa w bydgoskiej operze. Nie żyje kolejna osoba
Bydgoska Opera Nova przechodzi przez wyjątkowo bolesny czas, nazywany przez zespół „czarną serią”. W ciągu zaledwie siedmiu dni instytucja straciła dwie kluczowe postacie, które przez dekady budowały tożsamość tej sceny. O nagłym odejściu szefa oświetleniowców oraz tragicznym wypadku znanego tenora poinformowała dyrekcja placówki w poruszających komunikatach, podkreślając ogromną stratę dla całej społeczności artystycznej regionu.
- Nagła śmierć „Ryby” wstrząsnęła teatrem
- Odszedł człowiek, który dawał scenie światło
- Tragiczny wypadek tenora na „dziesiątce”
Nagła śmierć „Ryby” wstrząsnęła teatrem
Cały zespół techniczny i artystyczny pogrążył się w żałobie po nagłej śmierci Tomasza Rybki, który w operze kierował zespołem oświetleniowców. Miał zaledwie 48 lat.
Jak przekazała instytucja w oficjalnym oświadczeniu, wiadomość o jego odejściu przyszła w najtrudniejszym możliwym momencie.
„Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po stracie naszego solisty, śp. Janusza Ratajczaka, a dotarła do nas kolejna niezwykle bolesna wiadomość” – przyznali przedstawiciele opery we wpisie na Facebooku.
Choć nie podano oficjalnej przyczyny zgonu, wiadomo, że śmierć nastąpiła niespodziewanie. Dla pracowników bydgoskiej sceny zmarły był postacią wyjątkową:
„W wieku zaledwie 48 lat zmarł nagle Tomasz Rybka – nasz Tomek, przez wszystkich nazywany ’Rybą’” – czytamy w pożegnaniu.
Odszedł człowiek, który dawał scenie światło
Tomasz Rybka był związany z Operą Nova od ponad 20 lat. Swoją drogę zawodową zaczynał tam jeszcze jako student, by z czasem stać się jednym z najwybitniejszych specjalistów od światła scenicznego w regionie.
Współpracownicy wspominają go nie tylko jako fachowca, ale przede wszystkim jako człowieka o wielkim sercu.
„Był człowiekiem niezwykle życzliwym, pogodnym i oddanym swojej pracy. Zawsze można było na Niego liczyć. Nie bez powodu mówiliśmy o Nim ’złoty chłopak’” – podkreślono w komunikacie.
Dyrekcja zaznaczyła, że jego wkład w jakość spektakli był fundamentalny:
„Tomek współtworzył światło naszych spektakli – to widoczne na scenie, jak i to, którego nie widać, a które tworzy atmosferę naszej codziennej pracy”.
Tragiczny wypadek tenora na „dziesiątce”
Ta bolesna strata nastąpiła dokładnie tydzień po tym, jak wstrząsające wieści napłynęły z drogi krajowej nr 10. To właśnie tam, w poniedziałek 23 marca, zginął Janusz Ratajczak, wybitny śpiewak operowy i wieloletni solista bydgoskiej sceny. Jak opisał dziennik „Fakt”:
„Audi, którym jechał Janusz Ratajczak, po zderzeniu z tirem spadło z blisko pięciometrowej skarpy. Osobówka dachowała. Kierowca zginął na miejscu”.
Opera Nova pożegnała artystę słowami pełnymi niedowierzania:
„Są takie wiadomości, w które po prostu nie sposób uwierzyć. (...) W wypadku samochodowym zginął Janusz Ratajczak – nasz Janusz”.
Nagła utrata dwóch tak ważnych postaci – jednej z blasku jupiterów, drugiej dbającej o ten blask zza kulis – sprawiła, że bydgoska opera przeżywa obecnie najtrudniejszy moment w swojej historii.