Awaria samolotu LOT-u. Musiał zawrócić. Na pokładzie prawie 300 osób
Dla pasażerów był to początek długiej podróży, która miała zakończyć się w jednym z najpopularniejszych wakacyjnych kierunków świata. Nikt nie spodziewał się, że kilka godzin po starcie samolot znów znajdzie się w miejscu, z którego dopiero co odleciał. Decyzja zapadła w powietrzu i nie była przypadkowa.
- Decyzja podjęta w trakcie lotu. Co wydarzyło się na pokładzie
- Co dalej z pasażerami i jak zareagował przewoźnik
- Dreamlinery LOT-u i seria technicznych problemów
Decyzja podjęta w trakcie lotu. Co wydarzyło się na pokładzie
Rejs długodystansowy Polskich Linii Lotniczych LOT wystartował z Lotniska Chopina w Warszawie zgodnie z planem. Boeing 787-9 Dreamliner kierował się w stronę Punta Cana na Dominikanie. Na pokładzie znajdowało się – według różnych źródeł – ponad 200, a być może nawet blisko 300 pasażerów oraz załoga.
W trakcie lotu piloci zauważyli nieprawidłowości techniczne. Ich dokładny charakter nie został ujawniony, co jest standardową praktyką w przypadku takich zdarzeń. W lotnictwie cywilnym nawet drobne odstępstwo od normy jest traktowane poważnie, szczególnie podczas rejsów międzykontynentalnych.
Załoga, działając zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, zdecydowała o przerwaniu lotu i powrocie do Warszawy. Samolot bezpiecznie wylądował na Lotnisku Chopina. Nikt z pasażerów ani członków załogi nie odniósł obrażeń, a sytuacja na pokładzie przebiegała spokojnie.
Rzecznik LOT-u potwierdził, że była to rutynowa decyzja operacyjna, podejmowana zawsze wtedy, gdy pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości co do stanu technicznego maszyny.

Co dalej z pasażerami i jak zareagował przewoźnik
Po powrocie do Warszawy pasażerowie zostali poinformowani o dalszych krokach. LOT zapewnił, że podróż nie zostanie odwołana, a jedynie opóźniona. Przewoźnik podjął decyzję o podstawieniu samolotu zastępczego, który miał przejąć realizację rejsu do Dominikany.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez linię lotniczą, nowy samolot miał wystartować w kierunku Punta Cana kilka godzin później, wczesnym popołudniem czasu polskiego. Obsługa naziemna zajęła się pasażerami, a linia deklarowała działania mające na celu ograniczenie niedogodności związanych z opóźnieniem.
Tego typu sytuacje, choć stresujące dla podróżnych, są elementem codziennego funkcjonowania lotnictwa. Linie lotnicze utrzymują rezerwowe maszyny właśnie na wypadek awarii, aby możliwie szybko wznowić lot i dostarczyć pasażerów do celu.
Dreamlinery LOT-u i seria technicznych problemów
Opisywany incydent zwrócił uwagę również z innego powodu. W ostatnim czasie pojawiło się kilka informacji o problemach technicznych dotyczących dalekodystansowych rejsów obsługiwanych przez LOT. Zaledwie kilka dni wcześniej pasażerowie wracający z Dominikany musieli opuścić samolot z powodu usterki, co doprowadziło do poważnych problemów organizacyjnych i opóźnień.
Polskie Linie Lotnicze LOT całą flotę dalekiego zasięgu opierają na samolotach Boeing 787 Dreamliner. Przewoźnik posiada obecnie 15 takich maszyn, które obsługują kluczowe połączenia międzykontynentalne, m.in. do Stanów Zjednoczonych, Azji i na Karaiby. Dreamlinery mogą zabrać na pokład do około 250 pasażerów i od lat stanowią trzon oferty długodystansowej narodowego przewoźnika.
Warto przypomnieć, że LOT był pierwszą linią lotniczą w Europie, która wprowadziła Dreamlinery do regularnej eksploatacji. Choć są to nowoczesne i zaawansowane technologicznie maszyny, każda awaria w przypadku lotów międzykontynentalnych oznacza poważne wyzwania logistyczne, duże opóźnienia oraz koszty wizerunkowe.
Choć oba ostatnie incydenty nie są ze sobą bezpośrednio powiązane, pokazują, jak wrażliwy jest system połączeń dalekiego zasięgu i jak duże znaczenie mają szybkie decyzje załogi oraz procedury bezpieczeństwa. W tym przypadku najważniejsze pozostaje jedno – wszyscy pasażerowie bezpiecznie wrócili na ziemię.
