Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Awantura w Polsat News. Padły mocne słowa
Jakub Sumera
Jakub Sumera 03.05.2026 13:40

Awantura w Polsat News. Padły mocne słowa

Awantura w Polsat News. Padły mocne słowa
Fot. x.com/Paweł Bliźniuk/KAPiF

Wpis Donalda Tuska na temat kondycji NATO wywołał ostrą wymianę zdań w programie „Śniadanie Rymanowskiego” na antenie w Polsat News. W trakcie dyskusji politycy różnych ugrupowań odmiennie oceniali zarówno sytuację w Sojuszu, jak i wpływ działań międzynarodowych liderów, w tym Donalda Trumpa, na jego funkcjonowanie.

Amerykanie wycofują część wojsk z Niemiec. Politycy komentują konsekwencje dla NATO

Wątek napięć wokół NATO został rozwinięty w dalszej części programu, gdy prowadzący Bogdan Rymanowski zapytał gości o konsekwencje zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącej możliwego wycofania części amerykańskich wojsk z Niemiec. Według tych deklaracji liczebność kontyngentu miałaby zostać zmniejszona nawet o około pięć tysięcy żołnierzy.

Do sprawy odniósł się m.in. Andrzej Szejna z Nowej Lewicy, który ocenił, że sytuacja powinna budzić niepokój i wpisuje się w szerszy kontekst napięć między Waszyngtonem a europejskimi przywódcami takimi, jak Pedro Sánchez, kanclerz Niemiec czy premier Giorgia Meloni. Jego zdaniem działania USA można postrzegać jednocześnie jako próbę wywarcia presji na Europę w kwestii większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo oraz element realizacji polityki „America First”.

- Nie powinniśmy się cieszyć, nawet jeśli część wojsk trafiłaby do Polski. Oporność i bezpieczeństwo NATO to jest jej wschodnia flanka i południowa flanka NATO. Pamiętajmy, że w przypadku konfliktu z Rosją, a przecież do takiego konfliktu się przygotowujemy, to Rosja musi dokonać uderzenia nie tylko na kraje bałtyckie, na Polskę, ale na wszystkie inne kraje, ponieważ będzie się spodziewać odpowiedzi całego NATO - podkreślił.

Relokacja wojsk i spór o NATO. Różne oceny polityków

W dalszej części dyskusji pojawiły się także inne oceny możliwego scenariusza relokacji amerykańskich wojsk. Michał Urbaniak z Konfederacji wskazał, że przeniesienie części sił do Polski jest realne, choć jednocześnie zwrócił uwagę na nieprzewidywalność działań Donalda Trumpa.

- Wiemy, że Trump jako polityk w ostatnich czasach gra w sposób nieprzewidywalny, mówiąc delikatnie. I wcale nie zdziwiłbym się, gdyby za kilka tygodni okazało się, że to jednak był blef i nikt nie będzie nic wycofywał - stwierdził.

Polityk podkreślił przy tym, że obecność wojsk USA nie jest jedynym filarem bezpieczeństwa Polski, wskazując na znaczenie potencjału militarnego, w tym dostępności sprzętu i zapasów amunicji, np. pocisków kalibru 155 mm.

Bogdan Rymanowski zapytał następnie uczestników debaty, czy sytuacja może świadczyć o osłabieniu NATO. Taką interpretację zdecydowanie odrzucił Radosław Fogiel z PiS, który ocenił, że należy zachować spokój wobec kolejnych wypowiedzi amerykańskiego prezydenta.

- Oczywiście, że nie. Trzeba podchodzić spokojnie do wypowiedzi Donalda Trumpa - podobne zapowiedzi już wcześniej się nie sprawdzały. NATO pozostaje stabilnym sojuszem i gwarantem polskiego bezpieczeństwa. Niektórzy wieszczyli nawet wyjście USA z NATO, a skończyło się na tym, że wymusił większe wydatki na obronność - argumentował.

Polityk odniósł się także do niedawnego wpisu Donalda Tuska, krytycznie oceniając jego wydźwięk w kontekście bezpieczeństwa Sojuszu.

- Jeśli rzeczywiście doszłoby do wycofania wojsk z Niemiec, Polska powinna zabiegać, żeby trafiły do nas. Nie ma lepszej wiadomości z punktu widzenia Rosji niż podkopywanie wiarygodności NATO, jak robi to Donald Tusk - ocenił poseł.

Spór o NATO i rolę USA

Do tych zarzutów odniósł się Paweł Bliźniuk z Koalicji Obywatelskiej, który zdecydowanie odrzucił tezę, że działania premiera Donalda Tuska osłabiają NATO. W jego ocenie źródłem kontrowersji są przede wszystkim decyzje podejmowane przez Donalda Trumpa, które spotykają się z krytyką również w samych Stanach Zjednoczonych, w tym wśród polityków Partii Republikańskiej.

- To Donald Trump podejmuje kontrowersyjne decyzje i jest za nie krytykowany - także w USA, przez polityków Partii Republikańskiej. Wycofanie wojsk z Niemiec osłabiłoby nie tylko NATO, ale i pozycję Stanów Zjednoczonych na świecie - również w kontekście działań w Afryce czy Azji - zauważył.

W podobnym tonie wypowiedziała się Ewa Schädler z Polski 2050, zwracając uwagę na sposób interpretowania wypowiedzi premiera przez jego politycznych oponentów.

- Jeśli autorem słów, jest ktoś kogo się nie toleruje jak np. pan premier Donald Tusk, to panowie od razu czytają miedzy wierszami coś, co nie zostało wypowiedziane. Przypominanie o wartościach europejskich, pielęgnowanie sojuszy to jest nasza racja stanu i może powinniśmy zachować zimną krew i zimną głowę - podkreśliła.

Z kolei Karol Rabenda wskazał, że ewentualna redukcja wojsk nie byłaby zaskoczeniem, wpisując się w obserwowany od lat zwrot strategiczny USA w kierunku regionu Indo-Pacyfiku. Do tej opinii nawiązał również Andrzej Szejna, który zaznaczył, że wypowiedź szefa rządu miała przede wszystkim zwrócić uwagę na konieczność większego zaangażowania Europy w kwestie bezpieczeństwa – zwłaszcza w kontekście napięć na Bliskim Wschodzie i ich wpływu na dostawy uzbrojenia dla Ukrainy. 

KONIECZNIE OBEJRZYJ. POWAŻNE ZAGROŻENIE DLA POLSKI. ZNANY STRATEG BIJE NA ALARM

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji