Awantura na antenie RadiaZet, gość nie wytrzymał po słowach prowadzącego. Takich scen dawno nie było
Niedzielna audycja w jednym z najpopularniejszych programów publicystycznych w Polsce szybko wymknęła się spod kontroli. Emocje sięgnęły zenitu, rozmówcy przerywali sobie nawzajem, a atmosfera w studiu stała się tak napięta, że prowadzący musiał kilkukrotnie interweniować. Wszystko za sprawą jednego tematu, który od miesięcy dzieli polityków i opinię publiczną.
- Chaos i nerwy w studiu Radia ZET
- Miliony z funduszu i konkretne nazwiska
- Spór o odpowiedzialność i pytanie „kto wydawał pieniądze”
Chaos i nerwy w studiu Radia ZET
Program „7. Dzień Tygodnia” w Radiu ZET od początku zapowiadał się burzliwie, jednak mało kto spodziewał się aż tak ostrej konfrontacji. W studiu doszło do serii gwałtownych wymian zdań pomiędzy prowadzącym Andrzejem Stankiewiczem a zaproszonymi gośćmi, wśród których znalazł się poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Ozdoba oraz europosłanka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk-Pihowicz.
Poseł PiS wielokrotnie przerywał wypowiedzi innych uczestników, próbując narzucić własną narrację. W trakcie audycji wyciągał także przyniesione do studia zdjęcia, które miały ilustrować jego argumenty. To spotkało się z ostrą reakcją prowadzącego, który apelował o zachowanie zasad debaty i umożliwienie wypowiedzi pozostałym gościom.
Szczególnie nerwowo zrobiło się w momencie, gdy rozmowa zeszła na temat Ochotniczych Straży Pożarnych i ich finansowania. Padły wzajemne oskarżenia o instrumentalne traktowanie strażaków, a atmosfera w studiu stała się wyraźnie konfrontacyjna.

Miliony z funduszu i konkretne nazwiska
Punktem zapalnym całej dyskusji były informacje dotyczące wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości. Kamila Gasiuk-Pihowicz zaczęła przywoływać dane i nazwiska polityków, do których okręgów wyborczych trafiały wielomilionowe kwoty. Odwoływała się przy tym do ustaleń medialnych, które wcześniej wzbudziły duże kontrowersje.
Wśród przykładów padły informacje o milionach złotych, jakie miały zasilić konkretne regiony związane z politykami obozu Zjednoczonej Prawicy. To właśnie wtedy prowadzący, w półżartobliwym tonie, skierował pytanie do Jacka Ozdoby, dopytując o jego rolę w całym procesie.
- Ja chcę powiedzieć o liczbach. Do okręgu Marii Kurowskiej trafiło 12 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości. Marcin Romanowski — 19 mln zł — wyliczała Gasiuk Pihowicz. — Ozdoba ile wydawał? — zapytał żartobliwie Stankiewicz.
-Co znaczy, że ja wydawałem?! Ja nie wydawałem żadnych środków finansowych!— oburzył się polityk PiS. Na pytanie, czy w jego okręgu wyborczym były wydawane środki z Funduszu, odparł: oczywiście. — Ale czy to znaczy, że ja wydawałem?! Niech pan nie używa sformułowania "pan wydawał"! — kontynuował polityk.
Reakcja posła była natychmiastowa i bardzo emocjonalna. Stanowczo zaprzeczył, jakoby osobiście decydował o wydawaniu jakichkolwiek środków, podkreślając, że nie miał wpływu na formalne decyzje finansowe. Jednocześnie potwierdził, że pieniądze trafiały także do jego okręgu, co tylko podgrzało atmosferę w studiu.
Spór o odpowiedzialność i pytanie „kto wydawał pieniądze”
Sedno konfliktu nie dotyczyło samego faktu istnienia Funduszu Sprawiedliwości, lecz odpowiedzialności politycznej za sposób rozdysponowania jego środków. Poseł Jacek Ozdoba konsekwentnie oddzielał swoją osobę od decyzji podejmowanych na poziomie Ministerstwa Sprawiedliwości, argumentując, że jako parlamentarzysta nie miał kompetencji do rozdzielania pieniędzy.
Zupełnie inaczej sprawę przedstawiali prowadzący program oraz europosłanka KO. Zwracali uwagę, że powtarzalność schematu i koncentracja środków w określonych okręgach budzą poważne wątpliwości. W ich ocenie nie chodziło o pojedyncze przypadki, lecz o systemowe działanie, które wymaga politycznego rozliczenia.
W pewnym momencie Andrzej Stankiewicz wprost zarzucił posłowi próbę rozbijania debaty, co spotkało się z kolejną falą oburzenia. Emocje nie opadły do samego końca audycji, a rozmowa zakończyła się bez jednoznacznych odpowiedzi.
Awantura w Radiu ZET pokazała, jak ogromne napięcia budzi temat Funduszu Sprawiedliwości i jak trudne jest prowadzenie merytorycznej dyskusji w sprawach dotyczących publicznych pieniędzy. Jedno jest pewne – ten spór jeszcze długo nie zniknie z politycznej agendy.
