Śmiertelny wypadek w polskiej miejscowości. Nie pomogło nawet LPR
43-letni mieszkaniec powiatu sanockiego zginął podczas prac przy wycince drzew w miejscowości Rozpucie w powiecie bieszczadzkim. Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałek po godz. 13, a na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mimo podjętej reanimacji mężczyzny nie udało się uratować.
Wypadek podczas wycinki drzew w Rozpuciu
Do zdarzenia doszło w poniedziałek na terenie leśnym w miejscowości Rozpucie, położonej w powiecie bieszczadzkim. Informacja o nieszczęśliwym wypadku dotarła do policjantów z Ustrzyk Dolnych chwilę po godzinie 13, co uruchomiło natychmiastową reakcję służb. Ze względu na charakter miejsca, gdzie doszło do tragedii, konieczne było skierowanie na miejsce nie tylko naziemnych zespołów ratunkowych, ale także śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Jak relacjonował w rozmowie z „Faktem” rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie, zgłoszenie wpłynęło bardzo precyzyjnie.
– Dokładnie o godz. 13.20 do komendy policji w Ustrzykach Dolnych wpłynęło zgłoszenie o nieszczęśliwym wypadku, do którego doszło na terenie leśnym – mówił Piotr Wojtunik w rozmowie z „Faktem”.
Po otrzymaniu informacji rozpoczęła się szybka mobilizacja. Teren leśny, szczególnie w rejonie Bieszczad, bywa trudny do sprawnego dotarcia dla służb ratunkowych, dlatego każda minuta miała ogromne znaczenie. Ratownicy musieli działać w wymagających warunkach, a do akcji zaangażowano wszystkie dostępne siły, które mogły pomóc w dotarciu do poszkodowanego.
Już pierwsze sygnały wskazywały jednak, że obrażenia, jakich doznał mężczyzna, mogły być bardzo poważne.

43-latek uderzony konarem drzewa nie przeżył
Wstępne ustalenia wskazują, że dramat rozegrał się podczas prac związanych z wycinką drzew. Ofiarą wypadku był 43-letni mieszkaniec powiatu sanockiego. Początkowo pojawiały się różne informacje dotyczące mechanizmu zdarzenia, jednak z czasem śledczy doprecyzowali, co najprawdopodobniej wydarzyło się na miejscu.
Jak wyjaśnił Piotr Wojtunik, najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że mężczyzna został trafiony fragmentem drzewa.
– Podczas wycinki w lesie 43-letni mężczyzna został najprawdopodobniej uderzony przez gałąź lub konar drzewa. Początkowo pojawiały się informacje, że mógł zostać przygnieciony, jednak z tego, co wiemy, doszło do uderzenia konarem – tłumaczył rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie w rozmowie z „Faktem”.
Na miejsce błyskawicznie dotarli ratownicy medyczni, którzy rozpoczęli walkę o życie poszkodowanego. W pobliżu miejsca tragedii lądował śmigłowiec LPR. Mimo podjętych działań medycznych, obrażenia okazały się zbyt rozległe. Lekarzom nie udało się przywrócić funkcji życiowych 43-latka.
Tragiczny finał akcji potwierdził rzecznik podkarpackiej policji.
– Niestety obrażenia, jakich doznał mężczyzna, okazały się śmiertelne – przekazał Piotr Wojtunik.
Śledztwo policji i PIP w sprawie tragicznego zdarzenia
Po zakończeniu akcji ratunkowej na miejscu rozpoczęły się czynności procesowe, które mają pomóc w szczegółowym odtworzeniu przebiegu zdarzeń. Policjanci pracowali pod nadzorem prokuratury, zabezpieczając wszystkie ślady i dokumentując miejsce tragedii.
Jak poinformował rzecznik, służby przeprowadziły już podstawowe działania niezbędne do rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego.
– Na miejscu wykonano wszystkie niezbędne czynności procesowe. O wypadku została również powiadomiona Państwowa Inspekcja Pracy, która zbada okoliczności tej tragedii – przekazał Piotr Wojtunik w rozmowie z „Faktem”.
Na tym etapie śledztwa nadal nie wiadomo, w jakim charakterze 43-latek wykonywał prace na terenie leśnym. Nie ustalono również, czy był zawodowo związany z leśnictwem. To jedna z kwestii, którą będą analizować zarówno policjanci, jak i inspektorzy pracy.
Ciało zmarłego zostało zabezpieczone do dalszych badań. Sekcja zwłok ma pozwolić na jednoznaczne ustalenie dokładnej przyczyny śmierci oraz rozwianie wszelkich wątpliwości dotyczących mechanizmu odniesionych obrażeń. Wyniki tych ustaleń będą kluczowe dla pełnego wyjaśnienia, jak doszło do tragicznego wypadku, który zakończył się śmiercią mieszkańca powiatu sanockiego.
