Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Sport > Sceny na Igrzyskach Olimpijskich. Polka nie mogła ukryć łez, jej wyznanie porusza
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 08.02.2026 22:23

Sceny na Igrzyskach Olimpijskich. Polka nie mogła ukryć łez, jej wyznanie porusza

Sceny na Igrzyskach Olimpijskich. Polka nie mogła ukryć łez, jej wyznanie porusza
Aleksandra Król-Walas, fot. Jakub Balcerski/X

Nie każda szansa daje wymarzony medal, nawet gdy wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Niedzielne popołudnie w Livigno przyniosło wiele emocji, a dla jednej zawodniczki przede wszystkim ogromne rozczarowanie. Aleksandra Król-Walas, polska snowboardzistka, przeżyła ćwierćfinałowy slalom giganta równoległego tak, że trudno było pozostać obojętnym.

  • Emocje i oczekiwania przed trasą w Livigno
  • Ćwierćfinał Król-Walas – jeden błąd zdecydował o wyniku
  • Łzy, złość i wsparcie rodziny po przegranym starcie

Emocje i oczekiwania przed trasą w Livigno

Alpejski snowboard to dyscyplina bez półśrodków – daje albo ogromną radość, albo pozostawia gorzkie poczucie straty. Dla Aleksandry Król-Walas niedzielny start w Livigno był kolejną okazją, by pokazać pełnię swojego potencjału na międzynarodowej arenie. Polka podchodziła do rywalizacji z pełnym profesjonalizmem, co podkreślali inni sportowcy. 

Snowboardzista Michał Nowaczyk mówił, że widział Król-Walas w wiosce olimpijskiej i że „bardzo profesjonalnie podchodzi do startu”, a mistrz świata Oskar Kwiatkowski stwierdził, że jej ewentualny medal byłby „dla nich wszystkich, bo kibicują i wierzą, że jest w tym sezonie mocna”

Trasa w Livigno była wyjątkowo wymagająca – dłuższa niż standardowe tory Pucharu Świata, co zwiększało ryzyko błędu i napięcie przed każdym przejazdem. Atmosfera była gęsta od oczekiwań, a każdy kibic chciał zobaczyć Polkę walczącą o najwyższe miejsca.

Ćwierćfinał Król-Walas – jeden błąd zdecydował o wyniku

Aleksandra Król-Walas przeszła przez kwalifikacje z piątym miejscem, a w 1/8 finału pokonała rywalkę z przewagą 0,36 sekundy, co pokazało, że jest w świetnej formie. W ćwierćfinale jednak wydarzyło się to, co w sporcie bywa nieuniknione – jeden błąd decyduje o wyniku. Król-Walas prowadziła przez większość przejazdu, ale w końcowej fazie trasy popełniła błąd przy tyczce na płaskim fragmencie toru. 

– Chciałam pojechać jak najbliżej tyczki, a tam był już taki stożek śnieżny, w który po prostu uderzyłam. Przez to się wyprostowałam, a to było na płaskim. I jak wiemy, są opory powietrza na płaskim, więc przed samą metą wytraciłam tę prędkość. Już jak do mety wjeżdżałam, to wiedziałam, że nic z tego nie będzie – mówiła Polka, opisując moment, który kosztował ją awans do półfinału. 

Jej rywalka, Włoszka Lucia Dalmasso, wywalczyła później brązowy medal. Dla Król-Walas była to powtórka sytuacji sprzed czterech lat w Pekinie, gdy w ćwierćfinale odpadła z Ester Ledecką – wówczas rywalka zdobyła złoto, tym razem Polka znów zatrzymała się tuż przed podium.

Łzy, złość i wsparcie rodziny po przegranym starcie

Po zakończonym przejeździe w strefie zawodników Aleksandra Król-Walas nie kryła emocji – w kasku i goglach, które zdjęła tylko na chwilę, otrzeć łzy. 

– Czuję złość, głównie złość. Jest mi po prostu smutno. Uważam, że było mnie stać na więcej, ale taki jest ten sport. Ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. Szkoda, bo prowadziłam cały czas ten przejazd i jeden błąd przed samą metą zdecydował, że to nie ja zdobyłam brązowy medal, a Włoszka. (...) Żadne to pocieszenie, że przegrywam z brązową medalistką. Jakbym przegrała ze złotą medalistką, to może by było pocieszenie. No nic, szkoda po prostu – powiedziała dziennikarzom. 

Mimo rozczarowania, wsparcie rodziny pozwoliło jej choć częściowo odetchnąć. 

– Rodzina mnie bardzo wspierała. Przyszli tutaj, kibicowali, powiedzieli, że nic się nie stało. Dla nich jestem wielka, więc fajnie jest mieć takie wsparcie rodziny – podkreśliła. 

Dla Król-Walas był to już czwarty start olimpijski w karierze – po Soczi, Pjongczangu i Pekinie. Na razie myśli o dokończeniu sezonu i odpoczynku, a o przyszłych igrzyskach w Alpach Francuskich w 2030 roku nie chce jeszcze mówić: 

– Dzisiaj o tym nie myślę. Na razie myślę, żeby dokończyć sezon, a głównie to myślę o tym, żeby sobie odpocząć.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji