Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Porażające sceny pod Dino, zobaczył płonące auto i rzucił się z pomocą. Nagranie obiegło całą Polskę
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 24.01.2026 19:10

Porażające sceny pod Dino, zobaczył płonące auto i rzucił się z pomocą. Nagranie obiegło całą Polskę

Porażające sceny pod Dino, zobaczył płonące auto i rzucił się z pomocą. Nagranie obiegło całą Polskę
Pożar Dino w Koronowie, fot. Bydgoszcz 998/Facebook

W Koronowie pod Bydgoszczą w kilka chwil mogło dojść do poważnej tragedii. Płonący samochód stał tuż przy budynku popularnego marketu, a ogień szybko się rozprzestrzeniał. O tym, że nie doszło do pożaru sklepu, zadecydowała zdecydowana reakcja jednego z przejeżdżających mężczyzn.

  • Pożar auta na parkingu pod Dino w Koronowie. O krok od tragedii
  • Świadkowie bezradni wobec ognia. Płomienie szybko obejmowały samochód
  • Sebastian Kęska przepchnął płonące auto i uratował budynek sklepu
  • Brak reakcji pracowników Dino? Bohater akcji nie kryje zaskoczenia

Pożar auta na parkingu pod Dino w Koronowie. O krok od tragedii

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek, 22 stycznia, na parkingu przed sklepem Dino w Koronowie w powiecie bydgoskim. Samochód zaparkowany bezpośrednio przy elewacji marketu zaczął się palić. Początkowo świadkowie próbowali samodzielnie ugasić ogień, jednak szybko okazało się, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Płomienie obejmowały już komorę silnika, a auto stało na tyle blisko budynku, że realnie zagrażało konstrukcji sklepu.

Właśnie w tym momencie obok przejeżdżał Sebastian Kęska. Widząc chaos i bezskuteczne próby gaszenia, zatrzymał się, by pomóc. Jak sam podkreśla, od razu było jasne, że niewielkie gaśnice samochodowe nie wystarczą, by opanować pożar.

Świadkowie bezradni wobec ognia. Płomienie szybko obejmowały samochód

Sebastian Kęska w rozmowie z portalem o2.pl dokładnie opisał pierwsze chwile po zatrzymaniu się na parkingu. Jak relacjonował, samochód stał przy samej elewacji sklepu, a wokół niego zgromadziła się grupa osób próbujących ugasić ogień. Szybko ocenił jednak, że skala pożaru jest zbyt duża.

– Zauważyłem, że pali się samochód. Stoi przy samej elewacji sklepu. Stała tam grupka osób usiłująca gasić to auto. Chciałem podjechać, wziąć gaśnicę, pomóc. Podchodzę do tego samochodu i patrzę, że już cała komora silnika jest zajęta ogniem. Jasne było dla mnie to, że zwykłą gaśnicą samochodową pożaru nie ugasimy – mówił Sebastian Kęska w rozmowie z o2.pl.

Zagrożenie było tym większe, że – jak zauważył mężczyzna – elewacja sklepu wykonana jest ze styropianu, a w konstrukcji dachu znajdują się elementy drewniane. To sprawiło, że obawiał się bardzo szybkiego przeniesienia ognia na budynek.

Sebastian Kęska przepchnął płonące auto i uratował budynek sklepu

Widząc, że ogień może w każdej chwili objąć elewację, Sebastian Kęska zdecydował się na działanie, które ostatecznie zapobiegło większej tragedii. Najpierw próbował uzyskać pomoc ze strony pracowników sklepu. Jak relacjonował, wszedł do marketu, by poprosić o dużą gaśnicę przeciwpożarową, które zwykle znajdują się w tego typu obiektach.

– Jeszcze przed przepchnięciem tego auta postanowiłem, że wejdę do sklepu i poproszę o gaśnicę. W marketach są zazwyczaj duże, piankowe gaśnice. Pytam o nią ekspedientkę, która obsługiwała kolejkę przy kasie. Pani ekspedientka nie wiedziała nawet, gdzie jest gaśnica – ujawnił Kęska w rozmowie z o2.pl.

Wobec braku natychmiastowej reakcji zdecydował się na najbardziej radykalne rozwiązanie. Otworzył samochód, zluzował skrzynię biegów, spuścił hamulec ręczny i – z pomocą właściciela auta – przepchnął płonący pojazd dalej od sklepu. Całą sytuację opisał później w rozmowie z o2.pl, tłumacząc krok po kroku, jak wyglądała akcja.

– Zluzowałem skrzynię biegów, spuściłem ręczny. Poprosiłem właściciela – taki to był taki starszy pan – żeby mi pomógł. No i przepchnąłem ten samochód do tyłu, zaciągnąłem ręczny, no i czekaliśmy, aż przyjadą służby – relacjonował świadek.

Brak reakcji pracowników Dino? Bohater akcji nie kryje zaskoczenia

Całe zdarzenie zostało nagrane, a film trafił na profil „Bydgoszcz 998” na Facebooku, gdzie szybko zaczął się rozprzestrzeniać. Internauci zwracali uwagę nie tylko na odwagę Sebastiana Kęski, ale także na brak widocznej reakcji ze strony pracowników sklepu.

Sam bohater zdarzenia nie ukrywa, że zachowanie obsługi marketu bardzo go zaskoczyło. W rozmowie z o2.pl przyznał, że nie widział żadnego pracownika w pobliżu płonącego auta. Jak dodał, według przekazanych mu informacji kierowniczka sklepu miała dzwonić po pomoc i po pewnym czasie dostarczyć gaśnicę, jednak on sam nie zauważył żadnych działań w trakcie najgroźniejszej fazy pożaru.

– Nie zauważyłem, żeby jakieś było zainteresowanie, tym bardziej że jak palił się samochód i wszedłem do sklepu, no to ta pani normalnie obsługiwała klientów. No to dla mnie to jest nie do pojęcia – mówił Sebastian Kęska w rozmowie z o2.pl.

Ostatecznie pożar ugasiła straż pożarna wezwana na miejsce. Redakcja o2.pl zwróciła się w czwartek, 22 stycznia, do Biura Prasowego sieci Dino z pytaniami dotyczącymi m.in. przeszkolenia przeciwpożarowego pracowników. Do momentu publikacji artykułu odpowiedź nie nadeszła. Jak zapowiedziano, stanowisko sieci zostanie opublikowane, gdy tylko zostanie przekazane.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Komisja Europejska, Karol Nawrocki
Bruksela pozywa Polskę do TSUE i wnosi o kary. To pokłosie decyzji Nawrockiego
Tragiczny wypadek w Wołkowyi: Walczą o życie 4-latka
Szokujące ustalenia policji. Tego kierowcy nie powinno być w aucie. Jego syn walczy o życie
Tragedia na skrzyżowaniu w Chorzowie
Mieszkańcy są w szoku. Tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych. Jest ruch policji
Dramatyczna noc na drodze pod Szamotułami. Co wydarzyło się na trasie Baborówko–Baborowo?
Dramatyczny wypadek w samym środku nocy. Nie żyje 18-latek
Poranny huk w Ornecie. Eksplozja w bloku zakończyła się tragedią
Tragedia w niedzielny poranek. Nie żyje jedna osoba, trwa dramatyczna akcja służb
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić