Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Rozrywka > Ogromna wpadka w "Tańcu z Gwiazdami". Nagle w studiu rozległa się cisza, potem wybuchł chaos
Justyna Załucka
Justyna Załucka 02.03.2026 11:19

Ogromna wpadka w "Tańcu z Gwiazdami". Nagle w studiu rozległa się cisza, potem wybuchł chaos

Ogromna wpadka w "Tańcu z Gwiazdami". Nagle w studiu rozległa się cisza, potem wybuchł chaos
fot. East News

W niedzielę 1 marca punktualnie o 19:55 wystartowała długo wyczekiwana, osiemnasta edycja „Tańca z Gwiazdami”, ale widzowie stacji Polsat zapamiętają ten wieczór nie tylko ze względu na zachwycające choreografie. Kiedy uwielbiany przez tysiące widzów Mateusz Pawłowski, gwiazdor kultowego serialu „Rodzinka.pl”, miał powitać publiczność podczas pierwszego wejścia na żywo, doszło do nieprzewidzianej sytuacji. Zamiast radosnych słów młodego aktora, w studiu zapadła grobowa cisza, która błyskawicznie wywołała ogromną konsternację wśród zebranej publiczności i jurorów.

  • Emocje po „Tańcu z gwiazdami"
  • Występ Mateusza Pawłowskiego
  • Wpadka w show na żywo

Emocje po „Tańcu z gwiazdami”

„Taniec z gwiazdami” oficjalnie rozpoczął się w niedzielę, 1 marca 2026 roku, punktualnie o godzinie 19:55, błyskawicznie przyciągając przed ekrany telewizorów miliony wiernych fanów tego wielkiego, tanecznego formatu.

Już od pierwszych, premierowych minut w studiu można było wyczuć niezwykle gęstą od skrajnych emocji atmosferę. Uczestnicy, dla których to często pierwsze spotkanie z tak ogromnym widowiskiem live, wyraźnie stresowali się przed swoim historycznym wyjściem na najsłynniejszy parkiet w kraju.

Pierwszy odcinek emitowany na żywo to zawsze potężny sprawdzian dla debiutantów. Gwiazdy przez ostatnie tygodnie wylewały siódme poty na zamkniętych salach treningowych, by na oczach całej Polski zaprezentować się przed surowym jury z jak najlepszej strony. Sama inauguracja show wyglądała wręcz zjawiskowo, a imponująca scenografia i gra świateł udowodniły, że produkcja ponownie nie oszczędzała na wizualnym widowisku.

Niestety, potężny stres i bezlitosna presja telewizyjnych występów na żywo sprawiły, że w studiu nie obyło się bez całkowicie nieprzewidzianych sytuacji. Zaledwie kilkanaście minut po spektakularnym otwarciu całej gali, idealnie zaplanowany co do sekundy scenariusz rozsypał się na oczach widzów w całej Polsce, udowadniając, że w telewizji live nie da się zaplanować absolutnie wszystkiego.

Ogromna wpadka w "Tańcu z Gwiazdami". Nagle w studiu rozległa się cisza, potem wybuchł chaos
Taniec z Gwiazdami fot. KAPiF

Występ Mateusza Pawłowskiego

Jednym z najbardziej wyczekiwanych i szeroko komentowanych punktów niedzielnego wieczoru był absolutny debiut taneczny Mateusza Pawłowskiego. To właśnie jego miliony Polaków pokochały za kultową rolę Kacperka w hitowym serialu „Rodzinka.pl”. Młody aktor wszedł więc na parkiet niezwykle skupiony, ale po jego twarzy widać było wyraźne poruszenie, stres oraz ogromną chęć pokazania się publiczności z zupełnie nowej strony.

Jego sceniczną partnerką i nauczycielką w osiemnastej edycji show została utytułowana tancerka Klaudia Rąba, z którą od wielu tygodni szlifował formę. Para zaprezentowała niezwykle wesołą, rytmiczną i dynamiczną cha-chę. Co ciekawe, telewizyjna produkcja przygotowała dla widowni nie lada niespodziankę i rewelacyjny, sentymentalny powrót do telewizyjnej przeszłości.

Mateusz i Klaudia z pełnym zaangażowaniem zatańczyli bowiem do kultowej piosenki, która jest doskonale znana widzom właśnie z czołówki serialu „Rodzinka.pl”. Ten sprytny zabieg natychmiast wywołał prawdziwą falę nostalgii i szerokich uśmiechów na twarzach sędziów oceniających ich zmagania. Radosna i luźna choreografia wręcz idealnie pasowała do młodzieńczej energii aktora, który na parkiecie dwoił się i troił, aby udowodnić całej Polsce swój ogromny, taneczny potencjał.

Wpadka w show na żywo

Zanim jednak Mateusz Pawłowski mógł w pełni zachwycić telewidzów swoimi tanecznymi umiejętnościami w gorącym rytmie cha-chy, w studiu doszło do niezwykle nieprzewidzianej sytuacji. Scenariusz pierwszego odcinka zakładał innowacyjne, bardzo teatralne otwarcie całego widowiska. Uczestnicy programu pobierali swoje startowe numerki z efektownie zaaranżowanej recepcji hotelowej, zbudowanej z rozmachem specjalnie na potrzeby „Tańca z Gwiazdami”.

W rolę czujnych, eleganckich recepcjonistów wcielili się niezawodni gospodarze tego hitowego programu: Paulina Sykut-Jeżyna oraz Krzysztof Ibisz. Kiedy przyszła kolej na wejście serialowego gwiazdora z „Rodzinki.pl”, wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z perfekcyjnie ułożonym planem. Prawdziwy koszmar rozpoczął się w ułamku sekundy, gdy Mateusz miał zabrać głos i przywitać się przed kamerami z milionami widzów zgromadzonych w domach.

Nagle w całym, potężnym studiu rozległa się głucha, bardzo nieprzyjemna cisza. Mikrofon młodego aktora całkowicie i bez najmniejszego ostrzeżenia odmówił posłuszeństwa. Przez kilkanaście przeraźliwie długich sekund w telewizorach w całym kraju nie było słychać absolutnie żadnego dźwięku z jego strony. Sytuacja z ułamka na ułamek sekundy stała się niezwykle napięta, a w reżyserce programu, jak łatwo można się domyślać, wybuchł prawdziwy, gorączkowy chaos.

Zdezorientowany aktor przez dłuższą chwilę kompletnie nie wiedział, co się właściwie dzieje, próbując bezskutecznie zabrać głos w trakcie oficjalnego powitania i nawiązać interakcję z prowadzącymi. Z pomocą natychmiast przyszła jednak niezwykle doświadczona Paulina Sykut-Jeżyna. Prezenterka z szerokim uśmiechem i wrodzoną telewizyjną gracją starała się uratować to kłopotliwe, niezaplanowane milczenie, płynnie przechodząc do dalszej części realizowanego scenariusza.

- Nie martw się, pomoże Ci Klaudia Rąba. Nr 5! – zagadała sprytnie ten niezręczny moment Sykut-Jeżyna, wskazując na taneczną partnerkę Mateusza Pawłowskiego. 

 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji