Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Niesłychane, co dzieje się na Bałtyku. Takiej sytuacji nie było od lat
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 23.02.2026 06:00

Niesłychane, co dzieje się na Bałtyku. Takiej sytuacji nie było od lat

Niesłychane, co dzieje się na Bałtyku. Takiej sytuacji nie było od lat
Morze Bałtyckie, fot. Canva

Na początku lutego poziom wody w Morzu Bałtyckim gwałtownie się obniżył, osiągając wartości, jakich nie notowano od końca XIX wieku. Dane ze szwedzkiej stacji pomiarowej nie pozostawiają wątpliwości – skala zjawiska jest rekordowa.

  • Rekordowy spadek poziomu wody w Morzu Bałtyckim – 67 cm poniżej normy
  • Skutki niskiego stanu Bałtyku dla żeglugi i ekosystemu przybrzeżnego
  • Major Baltic Inflow – czy Bałtyk czeka jeden z najsilniejszych wlewów?

Rekordowy spadek poziomu wody w Morzu Bałtyckim – 67 cm poniżej normy

Na początku lutego stacja pomiarowa Landsort-Norra u wybrzeży Szwecji odnotowała spadek poziomu wody w Bałtyku aż o 67 centymetrów poniżej średniej wieloletniej. To najniższy wynik od rozpoczęcia systematycznych obserwacji w 1886 roku. Skala obniżenia jest więc bezprecedensowa w historii nowoczesnych pomiarów hydrologicznych prowadzonych w tym rejonie.

Tak głęboki spadek nie jest efektem jednorazowego zdarzenia, lecz konsekwencją utrzymującej się przez dłuższy czas specyficznej sytuacji pogodowej. Nad obszarem Bałtyku zalega rozległy i silny wyż atmosferyczny, który generuje stały, intensywny wiatr ze wschodu. Ten z kolei systematycznie wypycha wodę z akwenu w kierunku cieśnin duńskich, przez które Bałtyk łączy się z Morzem Północnym.

Mechanizm ten wyjaśnił dla “Faktu” dr Daniel Rak z Pracowni Oceanografii Obserwacyjnej Instytutu Oceanologii PAN. 

– To typowe dla mórz półzamkniętych, takich jak Bałtyk, które są połączone z oceanem wąskimi cieśninami. Zjawiska obniżania i podwyższania poziomu wody, tzw. "set-down/set-up", są wywoływane przez utrzymujące się wiatry i układy baryczne – tłumaczy dr Rak.

Choć obecny wynik jest rekordowy, sam mechanizm nie jest nowy. W przypadku mórz półzamkniętych nawet długotrwałe, jednostajne wiatry mogą prowadzić do znaczących wahań poziomu wody. Różnica polega na tym, że tym razem skala zjawiska okazała się wyjątkowo duża.

Niesłychane, co dzieje się na Bałtyku. Takiej sytuacji nie było od lat
Morze Bałtyckie, fot. Canva

Skutki niskiego stanu Bałtyku dla żeglugi i ekosystemu przybrzeżnego

Tak istotne obniżenie poziomu morza nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie portów i żeglugi. Płytsze tory podejściowe, odsłonięte mielizny oraz kamieniste wypłycenia zwiększają ryzyko zejścia jednostek z wyznaczonych tras. W praktyce oznacza to większe zagrożenie dla bezpieczeństwa statków, zwłaszcza tych o większym zanurzeniu.

Dodatkowym problemem jest spadek tzw. under-keel clearance, czyli zapasu głębokości pod stępką. Im mniejszy dystans między dnem jednostki a dnem morskim, tym trudniej o bezpieczną nawigację. W warunkach rekordowo niskiego poziomu wody margines bezpieczeństwa wyraźnie się kurczy. Zmiany są widoczne również w strefie przybrzeżnej. 

– W strefie brzegowej mogą występować okresowe odsłonięcia siedlisk, co stanowi stres dla organizmów przybrzeżnych. Zmieniają się także warunki żerowania ptaków oraz cyrkulacja i mieszanie wody w płytkich obszarach – mówi dr Rak.

Odsłonięcie fragmentów dna może prowadzić do czasowych zaburzeń w funkcjonowaniu lokalnych ekosystemów. Organizmy przystosowane do stałego zanurzenia są narażone na niekorzystne warunki, a zmiany w mieszaniu wody wpływają na rozkład tlenu i składników odżywczych. W krótkiej perspektywie może to oznaczać stres środowiskowy, którego skala zależy od czasu trwania zjawiska.

Major Baltic Inflow – czy Bałtyk czeka jeden z najsilniejszych wlewów?

Choć sytuacja wygląda poważnie, oceanografowie podkreślają, że wpisuje się ona w naturalny cykl wymiany wód między Bałtykiem a Morzem Północnym. 

– Obniżenie poziomu wody wpisuje się w naturalny cykl wymiany wód Bałtyku z Morzem Północnym. Po ustąpieniu wyżu i powrocie poziomu morza do średnich wartości następuje napływ wody z cieśnin duńskich – wyjaśnia dr Rak.

Taki napływ, określany jako Major Baltic Inflow (MBI), polega na wtargnięciu do Bałtyku bardziej zasolonych i lepiej natlenionych wód z Morza Północnego. Ze względu na większą gęstość przemieszczają się one przy dnie, docierając do najgłębszych basenów. W efekcie poprawiają warunki tlenowe w głębinach, co ma kluczowe znaczenie dla organizmów związanych z dobrze natlenionymi siedliskami dennymi.

Lepsze natlenienie dna uruchamia szereg zmian w całym ekosystemie – od wsparcia dla wybranych gatunków po modyfikację obiegu składników odżywczych. W dłuższej perspektywie może to ograniczyć zasięg stref beztlenowych, które stanowią jedno z największych wyzwań środowiskowych Bałtyku. Dr Rak wskazuje, że obecne warunki mogą sprzyjać wyjątkowo silnemu wlewowi. 

– O sile wlewu mogą decydować tempo powrotu poziomu morza do normy, utrzymanie się sprzyjających wiatrów i układów barycznych, a także różnica poziomów między Bałtykiem a Morzem Północnym – zaznacza dr Rak. 

Dodaje, że aktualna sytuacja może doprowadzić do jednego z najmocniejszych wlewów w historii pomiarów prowadzonych przez Instytut Oceanologii PAN.

Rekordowo niski poziom wody jest więc zjawiskiem nietypowym, ale nieoderwanym od naturalnych procesów zachodzących w Bałtyku. Jego ostateczne skutki będą zależeć od tego, jak długo utrzyma się obecny układ baryczny i jak dynamiczny okaże się powrót poziomu morza do wartości zbliżonych do średnich.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji