Niepokojące sygnały zza zachodniej granicy. Szef niemieckiego wywiadu o planach Rosji
Napięcie między Rosją a krajami zachodnimi nieustannie rośnie. Tym razem to Niemcy głośno biją na alarm. Zdaniem tamtejszych służb sytuacja jest znacznie poważniejsza, niż wielu polityków chciałoby przyznać. Czy Europa powinna zacząć szykować się na konfrontację?
Rosja nie spuszcza z tonu. Europa znów na celowniku
Od miesięcy eksperci wojskowi i analitycy ostrzegają, że agresywna polityka Kremla nie ogranicza się wyłącznie do Ukrainy. Działania hybrydowe, ataki cybernetyczne, prowokacje militarne, ingerencja w wybory czy dezinformacja - to elementy strategii, którą Rosja stosuje wobec niemal całego Zachodu. Państwa członkowskie NATO coraz częściej alarmują o naruszeniach przestrzeni powietrznej przez rosyjskie samoloty, a także o obecności dronów, które pojawiają się tuż przy granicach.
ZOBACZ: Śmierć Mai i Wiktora. Prokuratura ujawniła ustalenia
Równolegle rośnie obawa przed „szarą strefą wojny” — okresem intensywnych prowokacji i testowania reakcji państw sojuszniczych, bez wypowiedzenia formalnego konfliktu.
Szczególnie narażone są kraje położone blisko wschodniej flanki NATO — Litwa, Łotwa, Estonia, Polska, ale też Finlandia czy Szwecja, na północy sojuszu. Zachód coraz mocniej podkreśla, że Rosja nie tyle planuje szybki atak, co raczej dąży do systematycznego osłabienia demokratycznych społeczeństw.
Niemiecki wywiad ostrzega: Rosja może nie czekać do 2029 roku
W poniedziałek do dyskusji dołączył nowy, wyjątkowo poważny głos. Martin Jaeger, szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), wystąpił z ostrzeżeniem przed deputowanymi nadzorującymi pracę służb. Z jego słów jasno wynika, że dotychczasowe prognozy dotyczące ewentualnego rosyjskiego ataku mogą być zbyt optymistyczne.
Nie możemy się łudzić, że ewentualny rosyjski atak nastąpi dopiero w 2029 roku. Już dziś sytuacja jest zapalna — powiedział szef BND.
W jego opinii, Kreml aktywnie dąży do tego, by Europejczycy „poddali się” psychicznie, tracąc wiarę w stabilność i bezpieczeństwo. Zaznaczył również, że Moskwa prowadzi działania wymierzone nie tylko w infrastrukturę czy wojsko, ale także w społeczne morale i jedność państw NATO. W jego opinii, Władimir Putin może sięgnąć po wachlarz działań: od manipulacji wyborczych, przez sabotaż, po prowokacje z udziałem lotnictwa.
— Nic z tego nie jest nowe, ale w swoim nasileniu stanowi nowy poziom konfrontacji — dodał Jaeger. Wskazał przy tym, że testowanie granic NATO to cel sam w sobie. Chodzi nie tylko o realne działania, ale też o ocenę reakcji Zachodu na kolejne przesuwanie granic.
ZOBACZ: W jeden dzień zniknęło 150 ton ziemniaków. Jedna plotka pogrążyła rolnika
Polityczne reakcje i ostrzeżenie przed „pułapką Putina”
O napięciach w relacjach Rosji z Zachodem wypowiedział się też niemiecki minister obrony Boris Pistorius. Podziela on obawy wywiadu i nie wyklucza, że konfrontacja zbrojna może nadejść szybciej, niż dotąd sądzono. Jednocześnie ostrzega przed impulsywnymi reakcjami, które mogłyby zostać celowo sprowokowane przez Moskwę.
Gdybyśmy zestrzelili rosyjski samolot, on stwierdziłby, że naruszenie przestrzeni powietrznej było tylko błędem pilota, a my zabiliśmy niewinnego młodego człowieka — podkreślił Pistorius, zaznaczając, że byłaby to klasyczna „pułapka eskalacyjna Putina”.
Zdaniem ministra, Zachód powinien działać mądrze, unikać pochopnych decyzji i zachować zimną krew, nawet w obliczu coraz częstszych incydentów. Choć działania Rosji stają się coraz bardziej zuchwałe, najgorszym scenariuszem byłaby eskalacja wywołana impulsem — dokładnie tego Kreml może się spodziewać i na to liczyć.
Wszystko wskazuje na to, że Europa musi nie tylko zwiększyć swoje zdolności obronne, ale też przygotować się psychicznie i politycznie na czas długotrwałego zagrożenia. Jak mówi Jaeger, „już dziś sytuacja jest zapalna” — pytanie tylko, kiedy i gdzie pojawi się pierwszy ogień.