Łatwogang przemierza Polskę rowerem. Na trasie doszło do niebezpiecznego incydentu
Podczas charytatywnej wyprawy Łatwoganga z Zakopanego do Gdańska doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Influencer po incydencie zaapelował do uczestników trasy o większą ostrożność i zwrócił uwagę na kwestie bezpieczeństwa podczas wspólnej jazdy. Mimo groźnego momentu kontynuuje wyprawę, a internetowa zbiórka dla chorego Maksa w błyskawicznym tempie zbliża się do 6 mln zł.
Łatwogang jedzie przez całą Polskę. Internauci masowo wpłacają pieniądze
Łatwogang wyruszył z Zakopanego w piątek o godz. 16 i od tego momentu niemal bez przerwy relacjonuje swoją trasę na żywo. Do pokonania ma blisko 700 kilometrów, a celem wyprawy jest nie tylko dotarcie do Gdańska, ale przede wszystkim zebranie pieniędzy na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego. Chłopiec cierpi na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD), ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni.
W USA dostępna jest terapia genowa, która może zatrzymać rozwój choroby, jednak jej koszt wynosi około 15 mln złotych. Rodzina chłopca prowadzi zbiórkę od października 2025 roku, a akcja Łatwoganga sprawiła, że wpłaty zaczęły rosnąć w błyskawicznym tempie. Obecnie kwota zbliża się już do 6 mln złotych.
Influencer dodatkowo zapowiedział, że jeśli do momentu dotarcia do Gdańska uda się uzbierać pełne 12 mln zł potrzebne na leczenie, to po krótkiej przerwie na sen natychmiast zawróci i ruszy rowerem z powrotem do Zakopanego.
Groźny incydent na trasie. Łatwogang musiał reagować natychmiast
Niestety podczas jazdy rowerem nie obyło się też bez groźnie wyglądających incydentów. Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło w gminie Dobryszyce w województwie łódzkim, na 252. kilometrze trasy. Podczas przejazdu Łatwogangowi towarzyszyła grupa innych rowerzystów, którzy dołączyli do niego na jednym z odcinków drogi. W pewnym momencie doszło do nieporozumienia dotyczącego dalszego kierunku jazdy.
Jeden z rowerzystów jadących przed influencerem nagle zahamował. Łatwogang, chcąc uniknąć zderzenia, stracił równowagę i spadł z roweru. Cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie, jednak ostatecznie udało mu się odskoczyć i uniknąć upadku. Chwilę później youtuber zwrócił się do osób jadących razem z nim z ważnym apelem dotyczącym bezpieczeństwa.
Tak, ale za dużo nas jest na drodze. Słuchajcie, prośba, bo będą wypadki. Zostawmy ze trzy, cztery osoby, bo będzie wypadek. Jest nas za dużo. Musimy być we dwie, trzy, cztery osoby, bo to jest niebezpieczne – powiedział podczas transmisji.
Influencer przyznał również, że najbardziej obawiał się o jednego z młodszych uczestników przejazdu.
Tysiące widzów śledzą transmisję. Emocje rosną z każdą godziną
Mimo niebezpiecznego incydentu Łatwogang nie przerwał swojej wyprawy i dalej kontynuuje jazdę w kierunku Gdańska. Transmisję z trasy śledzą na żywo dziesiątki tysięcy internautów, a w mediach społecznościowych nie brakuje komentarzy pełnych wsparcia zarówno dla influencera, jak i chorego Maksa.
Wielu widzów zwraca uwagę, że akcja ma ogromny zasięg i realnie pomaga w zbiórce pieniędzy na leczenie chłopca. Jednocześnie po ostatnim incydencie pojawiły się liczne apele o zachowanie rozsądku podczas wspólnej jazdy i ograniczenie liczby osób jadących bezpośrednio obok influencera. Sam Łatwogang podkreślał też później, że bezpieczeństwo wszystkich uczestników musi być najważniejsze.
Każda kolejna godzina transmisji przynosi nowe wpłaty, a licznik zbiórki stale rośnie. Internauci mobilizują się również po zapowiedzi influencera dotyczącej ewentualnego powrotu rowerem z Gdańska do Zakopanego. Wszystko wskazuje na to, że finał akcji może jeszcze przynieść ogromne emocje.