Było dokładnie 0 stopni. Niemowlę spało przykryte tylko kocykiem. Są wyniki sekcji
Pod koniec stycznia br. w jednym z mieszkań w Radomiu doszło do tragicznej śmierci dwumiesięcznego chłopca. Choć wezwano służby i prowadzono resuscytację, życia niemowlęcia nie udało się uratować. Po przeprowadzonej sekcji zwłok prokuratura ujawniła przyczynę śmierci. Śledczy badają tragiczne okoliczności zdarzenia.
- Nocna tragedia w Radomiu. Niemowlę znalezione bez oznak życia
- Temperatura bliska zeru i niepokojące warunki. Prokuratura bada sprawę
- Znamy wyniki sekcji zwłok. Wszczęto śledztwo
Nocna tragedia w Radomiu. Niemowlę znalezione bez oznak życia
Pod koniec stycznia tego roku w kamienicy przy ulicach Henryka Sienkiewicza i Adama Mickiewicza w Radomiu doszło do dramatycznej sytuacji, w której zmarło dwu-miesięczne niemowlę. Informację o zdarzeniu potwierdziły lokalne media.
Matka 37-letnia kobieta z Krakowa, przyjechała pociągiem z synem na odwiedziny do swojej matki. Według ustaleń, kobieta nakarmiła dziecko około godz. 3 nad ranem, a kilka godzin później, gdy chciała ponownie nakarmić chłopca, stwierdziła, że jest sine i nie oddycha. Natychmiast wezwano na miejsce pogotowie i policję. Pomimo działań ratowników medycznych oraz reanimacji podjętej wcześniej przez matkę dziecka, lekarzom nie udało się uratować życia chłopca.
Dziecko znajdowało się w swoim wózku w gondoli przykrytej pokrowcem i kocykiem, w kombinezonie oraz ocieplaczu. Miało na sobie również dwie pary śpioszków, czapkę, skarpetki, rękawiczki i koszulkę.

Temperatura bliska zeru i niepokojące warunki. Prokuratura bada sprawę
W trakcie działań służb na miejscu zdarzenia śledczy oraz ratownicy zwrócili uwagę na silne wychłodzenie mieszkania, co mogło mieć wpływ na stan chłopca. Policja i prokuratura wspomniały, że temperatura w pomieszczeniu była wyjątkowo niska, nawet około 0 stopni Celsjusza, w powietrzu unosił się wyraźny chłód. Według kobiet przebywających w lokalu, ostatnie paliły w piecu kaflowym poprzedniego wieczoru, co sugeruje, że przez wiele godzin temperatura powinna spadać do poziomu zagrażającego zdrowiu. Śledczy wskazali też na ogólny stan mieszkania, panował tam nieporządek,
To właśnie ten silny chłód, a także ogólne okoliczności, skłoniły prokuraturę do zlecenia pełnej sekcji zwłok. Zdaniem śledczych kluczowe jest ustalenie, czy chłód w lokalu mógł przyczynić się do tragedii. Do dalszych ustaleń ma zostać powołany biegły, który oceni zarówno stan medyczny niemowlęcia, jak i jego środowisko bytowe w dniu tragedii.
Dodatkowo prokuratura wezwała jeszcze ekspertyzy, które mają ustalić, czy osoby odpowiedzialne za opiekę nad dzieckiem naraziły je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia poprzez pozostawienie go w tak ekstremalnie niskiej temperaturze.
Znamy wyniki sekcji zwłok. Wszczęto śledztwo
Po przeprowadzonej sekcji zwłok prokuratura ujawniła medyczną przyczynę śmierci niemowlęcia. Z opinii lekarza sądowo-medycznego wynika, że chłopiec umarł na skutek ostrej niewydolności oddechowo-krążeniowej połączonej z rozpoczynającym się zapaleniem płuc.
To ustalenie jest kluczowe dla dalszego postępowania.
Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia
-mówiła prok. Aneta Góźdź, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Obecnie organy ścigania badają, czy okoliczności zgonu mogą wskazywać na zaniedbanie osób sprawujących nad nim opiekę.
Prokuratura nie wyklucza, że do tragedii mogło dojść z powodu wychłodzenia organizmu w bardzo zimnym pomieszczeniu, ale podkreśla, że konieczne są dalsze badania, by precyzyjnie ocenić zależność między wynikami autopsji, warunkami bytowymi a zgonem dziecka.