Alarm na rynku. Coś dziwnego dzieje się cenami. Ludzie nie wierzą w te kwoty
Polska mierzy się z nagłym kryzysem na rynku popularnego opału, który zaskoczył mieszkańców w środku mroźnej zimy. Jak donosi serwis „WP Finanse”, narastające problemy z dostępnością surowca zmusiły już przedstawicieli rządu do reakcji. Sytuacja wielu gospodarstw domowych staje się z dnia na dzień coraz bardziej niepewna.
- Puste składy i rekordowe ceny opału
- Produkcyjny paraliż i brak surowca
- Rząd zapowiada wzmożone kontrole
- Możliwa interwencja Agencji Rezerw Strategicznych
Puste składy i rekordowe ceny opału
Obecnie sytuacja na rynku opału przypomina walkę o towar deficytowy, a składy w całym kraju świecą pustkami. W największych sieciach budowlanych, takich jak Castorama czy Leroy Merlin, pellet stał się praktycznie nieuchwytny, a klienci muszą liczyć na szczęście w mediach społecznościowych.
Ceny poszybowały w górę, osiągając w niektórych regionach zawrotną kwotę 4 tysięcy złotych za tonę, co dla wielu rodzin stanowi barierę finansową nie do przejścia. Najbardziej poszkodowani są ci, którzy zgodnie z przepisami antysmogowymi zainwestowali w nowoczesne kotły, a dziś zostali z pustymi podajnikami.
Produkcyjny paraliż i brak surowca
Eksperci i sprzedawcy, w tym Ireneusz Styczewski z firmy Eko Pellet, wskazują na nieszczęśliwy splot kilku czynników gospodarczych i atmosferycznych. Drastyczny spadek importu z Ukrainy oraz rekordowe mrozy sparaliżowały procesy produkcyjne w kraju, prowadząc do licznych awarii maszyn i braku suchych trocin.
Jednocześnie ogromny popyt sprawił, że zapasy, które miały wystarczyć na całą zimę, wyczerpały się znacznie szybciej, niż zakładano w grudniowych prognozach. Obecnie nowi klienci muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ czas oczekiwania na realizację zamówień w wielu zakładach produkcyjnych wydłużył się aż do kwietnia.
Rząd zapowiada wzmożone kontrole
Minister energii Miłosz Motyka bacznie przygląda się sytuacji, choć podkreśla, że na ten moment mamy do czynienia głównie z mechanizmami rynkowymi. Resort nie wyklucza jednak zdecydowanych kroków, jeśli Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdzi podejrzenia o sztucznym zawyżaniu cen lub zmowie cenowej producentów.
Na razie służby monitorują rynek, reagując na pojedyncze zgłoszenia od zdesperowanych konsumentów, którzy skarżą się na gwałtowne skoki kosztów zakupu paliwa. Decyzje o ewentualnym wsparciu dla obywateli zapadną dopiero po uzyskaniu twardych dowodów na to, że zasady uczciwej konkurencji zostały w rażący sposób naruszone przez podmioty handlowe.
Możliwa interwencja Agencji Rezerw Strategicznych
Jednym z rozważanych rozwiązań jest zaangażowanie Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, co miałoby na celu szybkie zwiększenie podaży opału na rynku krajowym. Jako wzór podaje się interwencję z 2024 roku, kiedy to uwolnienie zapasów masła pomogło skutecznie ustabilizować jego szalejące ceny w sklepach spożywczych.
Podobny mechanizm mógłby zostać zastosowany w przypadku biomasy i węgla, o ile kryzys nie zostanie zażegnany siłami samych przedsiębiorców w najbliższych tygodniach. Współpraca z RARS wydaje się obecnie jedyną realną szansą na krótkoterminową poprawę dostępności pelletu, zanim nadejdzie wiosenna odwilż i naturalny spadek zapotrzebowania na ogrzewanie domów.