Zaskakujące fakty o Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To najdroższy "dom" na orbicie
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS), pędząca z prędkością 28 000 km/h, czyli około 400 km nad naszymi głowami, obchodzi swoje ćwierćwiecze. To najdroższy obiekt inżynieryjny w historii, wyceniany na około 150 miliardów dolarów, który udowadnia, że współpraca międzynarodowa jest silniejsza niż grawitacja czy polityka.
- Odpowiada domowi z sześcioma sypialniami
- Mimo sterylnych procedur, na stacji zidentyfikowano 55 rodzajów mikrobów żyjących obok ludzi.
- ISS pozostaje jedynym przyczółkiem ludzkości w drodze do gwiazd.
Od Zarii do kosmicznego giganta
Historia stacji zaczęła się w ponury listopadowy poranek 1998 roku, gdy z Kazachstanu wystrzelono pierwszy moduł – Zarię. Projekt był hybrydą porzuconego amerykańskiego programu Freedom i rosyjskiego Mira.
Gdy w 2000 roku pierwsza, trzyosobowa załoga (Bill Shepherd, Siergiej Krikalow i Jurij Gidzenko) włączyła światła, stacja była ciasnym zlepkiem trzech modułów. Dziś, po 42 lotach montażowych (głównie wahadłowców), ISS składa się z około 16–20 modułów ciśnieniowych. Jej objętość użytkowa – 388 metrów sześciennych – odpowiada domowi z sześcioma sypialniami.
Różnica polega na tym, że w mikrograwitacji podłoga, sufit i ściany są równie użyteczne, przez co każdy centymetr kwadratowy pokryty jest sprzętem i rzepami, aby przedmioty nie odpływały.
Życie w rytmie recyklingu i bieżni
Codzienność na orbicie to walka o zdrowie. Brak grawitacji niszczy mięśnie i kości, dlatego astronauci muszą ćwiczyć dwie godziny dziennie. Brytyjczyk Tim Peake przebiegł tam nawet maraton w nieco ponad 3,5 godziny. System podtrzymywania życia to cud techniki, który odzyskuje 98% wody.
Pot, para wodna z oddechu i mocz są filtrowane i zamieniane w krystalicznie czystą wodę pitną. Jak mówi kosmiczne przysłowie: „Dzisiejszy mocz to jutrzejsza kawa”. Mimo sterylnych procedur, na stacji zidentyfikowano 55 rodzajów mikrobów żyjących obok ludzi.
Nauka, toalety i muzyka
ISS to przede wszystkim potężne laboratorium. Opublikowano ponad 4400 prac badawczych, od testowania nowych leków po hodowlę sałaty i pieczenie ciasteczek. Życie na stacji to jednak nie tylko wzniosła nauka. Chris Hadfield wspomina, że jego najważniejszym momentem była naprawa toalety. „Jeśli nie naprawię toalety, to znaczy, że jej nie naprawię” – stwierdził, zanurzony po łokcie w hydraulice. W wolnych chwilach astronauci grają na instrumentach i podziwiają widoki z okna stworzonego z 25-milimetrowego szkła pancernego.
Więźniowie orbity i przyszłość
Stacja bywa też pułapką. Frank Rubio spędził na niej rekordowe dla NASA 371 dni. Ostatnio głośno było o załodze Starlinera (Butch Wilmore i Sunita Williams), której 8-dniowa misja zmieniła się w wielomiesięczny pobyt z powodu awarii statku Boeinga, zmuszając ich do powrotu dopiero w 2025 roku. Mimo zagrożeń ze strony kosmicznych śmieci (wymagających dziesiątek manewrów unikowych) i ogromnych kosztów utrzymania (od 3 do 4 mld dolarów rocznie), ISS pozostaje jedynym przyczółkiem ludzkości w drodze do gwiazd.