65-latek zaatakował ratownika medycznego nożem. Trafił do aresztu
65-letni mieszkaniec Włocławka trafił do aresztu po ataku na ratownika medycznego podczas transportu do szpitala. Jak poinformowała policja, mężczyzna w pewnym momencie wyciągnął scyzoryk i próbował zranić członka załogi karetki. Ratownik odniósł niegroźne obrażenia, a napastnik został obezwładniony i przekazany funkcjonariuszom. Badanie wykazało, że miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie.
Pacjent nagle wyciągnął nóż
Jak czytamy na oficjalnej stronie włocławskiej policji, 10 kwietnia ratownicy pojechali do mężczyzny, który miał potrzebować pomocy. Leżał na chodniku, a po wstępnych oględzinach pacjenta zdecydowano o przewiezieniu go do szpitala.
65-latek w placówce medycznej miał przejść niezbędne badania. Niektóre z nich postanowił już w karetce przeprowadzić ratownik. O ile do tej pory starszy pacjent był spokojny, tak w pewnym momencie stał się agresywny. Mało tego - sięgnął po scyzoryk, który do tej pory spoczywał w jego kieszeni.
Pacjent rzucił się na sanitariusza i chciał go ranić ostrym narzędziem. Włocławska policja podaje, że skończyło się na niegroźnych obrażeniach, a nadpobudliwy 65-latek został obezwładniony w samą porę. Strach pomyśleć, co stałoby się, gdyby w porę nie zareagowano.
Tym sposobem 65-latek nie trafił do szpitala, a został przekazany w ręce policjantów. Od razu zawieziono go na komendę i wykonano badanie alkomatem. Agresja mieszkańca Włocławka mogła wynikać z upojenia napojami wyskokowymi - miał bowiem ponad 2 promile alkoholu we krwi.
Kiedy 65-latek wytrzeźwiał i mógł porozmawiać z policjantami, usłyszał zarzut dokonania czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego - takim jest właśnie ratownik medyczny, kiedy wykonuje swoje obowiązki służbowe. Za taki feralny wyskok mężczyźnie grozi teraz do 10 lat pozbawienia wolności.
To jeszcze nie koniec. 12 kwietnia 65-latek musiał porozmawiać z prokuratorem, a następnego dnia stanął przed sądem, który miał zadecydować o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny. Analiza skompletowanych materiałów nie pozostawiała wątpliwości i niedoszły pacjent najbliższe 3 miesiące będzie musiał spędzić w areszcie.
To nie pierwsza poważna napaść na ratownika w tym roku. Na początku stycznia w Szczecinie podczas jednego z wezwań do nieprzytomnej kobiety, przy karetce pojawił się agresywny mężczyzna. Miał dobijać się do drzwi karetki.
Mógł być prawdopodobnie znajomym pacjentki. Gdy został poproszony o nieprzeszkadzanie, nagle wtargnął do pojazdu i zaatakował ratowników gazem pieprzowym. Jeden z sanitariuszy skarżył się na ból w barku, miał też obrzękniętą twarz. Napastnik został zatrzymany.